Internetowe Rekolekcje Adwentowe *2006

DUCHOWE   MANEWRY   STRAŻNIKÓW   PORANKA

REDDOT.GIF (327 bytes) „J a k i e g o     d o k o n a s z    w y b o r u ?”
( II niedziela Adwentu )

 

Idąc coraz dalej w naszej adwentowej wędrówce staramy się zadawać coraz to nowe, przydatne pytania, szukać właściwych odpowiedzi i w ten sposób odnajdywać właściwy koloryt naszego powołania, naszej chrześcijańskiej egzystencji, naszej wspaniałej przygody z Panem Bogiem. Bo istnieje ryzyko, że to wszystko nam spowszednieje: że Msza święta, nie będzie już przeżyciem, dzięki któremu czuliśmy się jak w siódmym niebie, że modlitwa, to tylko zwykłe „odbębnienie” obowiązku, że spowiedź to właściwie jakiś tam regularny rytuał a może „smutna konieczność”, że niedziela, to dzień, w który właściwie nie wiadomo co robić, że krzyż na ścianie to tylko czcigodna pamiątka po rodzicach, że przykazania zaczną coraz bardziej uwierać, że zaangażowanie w parafii właściwie się nie opłaca, itd... Wiele jest niebezpieczeństw w naszym życiu duchowym, wewnętrznym, religijnym... Ale to nie może nas przerażać, bo ważniejsza jest potęga dobra, bo ważniejsze jest to być nastawionym na życie w miłości, niż na unikanie „nie-miłości” czyli grzechu, i że wreszcie cały nasz wysiłek ma się koncentrować na coraz wierniejszym naśladowaniu Pana Jezusa!

 Aby uniknąć różnych pułapek, miernoty, ślepych zaułków trzeba – co nie jest rzeczą łatwą, ale też jest rzeczą możliwą – ciągle pielęgnować w sobie duchową młodość, świeżość, zauroczenie Ewangelią. Mimo upływających lat, pojawiających się zmarszczek i siwych włosów – trzeba być młodym, a jednocześnie dojrzałym. Że to jest możliwe to widzieliśmy na własne oczy wpatrując się w postać Sługi Bożego Jana Pawła II. I temu celowi służą nasze tegoroczne manewry duchowe. Wiemy, że człowiek sam siebie zbawić nie może. Zbawienie pochodzi od Boga i tylko od Niego. Ale my mamy się na nie otwierać i z Bożą łaską współpracować. Jeśli więc chcemy zasługiwać na miano „strażników poranka” to potrzeba nam wielkiej troski o świeżość spojrzenia, troski o właściwy dobór słów, troski o wielkość podejmowanych dzieł... I dlatego też ze wszystkich możliwych prac i zajęć, najważniejszą pozostaje „praca nad sobą”. Żadna inna nie wymaga tyle wysiłku, tyle samozaparcia, tyle inwencji, tyle systematyczności – co właśnie ona praca nad sobą. Ale jeszcze raz to powtórzmy: tylko wtedy przyniesie ona właściwie owoce, gdy będzie oparta na Panu Bogu; gdy całkowicie pozwolę się prowadzić Chrystusowi; gdy Mu całkowicie zaufam; gdy będę Mu posłuszny...

Kiedy więc dziś, w tę drugą z adwentowych niedziel Roku Pańskiego 2006, gdy prezydentem Stanów Zjednoczonych jest Georg W. Bush, gdy prezydentem Rosji jest Władimir Putin, gdy kanclerzem Niemiec jest Angela Merkel a na holenderskim tronie zasiada Beatrix, staje przed nami Prorok znad Jordanu – św. Jan Chrzciciel i po raz kolejny wzywa nas do nawrócenia – to nie możemy pozwolić, by jego głos pozostał bez echa, by nie okazał się strzelaniem kulą w płot lub rzucaniem grochem o ścianę, żeby wreszcie przyniósł właściwy efekt w naszym życiu. A to zależy naprawdę tylko od nas. Jako strażnicy poranka pragniemy włączyć się w wielką akcję przebudowy autostrad, dróg i ścieżek ludzkich. Chcemy dokonać kapitalnego remontu naszych dróg. To jest właściwe zadanie adwentowe, wyraźny dowód na to, iż z radością czekamy na przyjście Pana: podjęcie wezwania „przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego”. Jednym z najważniejszych sposobów prostowania krętych ścieżek naszego życia jest skorzystanie z wielkiego daru, jaki otrzymaliśmy od Pana Boga, a jakim jest spowiedź: sakrament pokuty i pojednania. Dlatego, jeśli chcesz podjąć trud przebudowy swego życia, z którego nie jesteś zadowolony, jeśli chcesz, by twe życie nabrało nowego blasku, jeśli pragniesz wartościowo wykorzystać czas adwentu, jeśli na serio traktujesz zbliżające się święta, jeśli traktujesz te rekolekcje jako pomoc w duchowym rozwoju, to posłuchaj mnie i: pójdź do spowiedzi! Skorzystaj z tego cudownego wynalazku Bożej dobroci jakim jest sakrament nawrócenia (tylko nie odkładaj tego na 5 minut przed Pasterką...). Każdy człowiek może i powinien się zmienić i zmieniać. Każdy ma swoją szansę.

Takie m.in. jest przesłanie filmu, który obejrzałem jakiś czas temu (z Brucem Willis’em w roli głównej). Film nosi tytuł „16 przecznic”. Doświadczony nowojorski glina - Jack Mosely (Willis) - zostaje zmuszony do eskortowania świadka na posterunek policji. Policjant i świadek to dwie różne osobowości - pierwszy jest mroczną postacią z problemami (alkoholowymi – a więc kolejna „szklana pułapka”...), drugi zaś radosnym, zawsze uśmiechniętym, gadatliwym „frajerem” (jakby go niektórzy nazwali...). Okazuje się, że bardzo wiele osób nie życzy sobie, aby obaj dotarli na miejsce. Tytułowe „16 przecznic” to odległość, jaka dzieli bohaterów od gmachu sądu. Niby nie jest to daleko, jednak kiedy człowiek ma przeciwko sobie pół miasta (wliczając w to wielki korek uliczny), pokonanie każdego skrzyżowania graniczy z cudem... Główny bohater będzie musiał wybierać między lojalnością wobec kolegów, a ochroną świadka, który jest rzecznikiem prawdy... Jeszcze nigdy tak krótki dystans nie wydawał mu się tak długi... Poznaje też cenę ujawnienia prawdy... Ale także smak dobrze spełnionego obowiązku... (na podst. recenzji filmweb.pl oraz „Przekroju”). Polecam wszystkim obejrzenie tego filmu, które niesie bardzo pozytywne przesłania...

No dobrze, ale jaki ma związek ów film z naszym adwentowymi rekolekcjami?! Otóż chciałbym zwrócić uwagę na pewien szczegół, który zrobił na mnie duże wrażenie. Otóż świadek, który ma zostać dostarczony do sądu – typ gawędziarza – ma taki ciekawy zwyczaj, że napotykanych ludzi pyta o następującą rzecz:

-Stary, muszę cię o coś spytać... spróbuj to rozgryźć: jedziesz sobie autem podczas huraganu, a na przystanku stoją trzy osoby - jedna to staruszka (ledwo stoi na nogach), druga to twój najlepszy kumpel (który kiedyś uratował ci życie), trzecia to dziewczyna twoich snów (z nią chciałbyś się zestarzeć)... A w samochodzie masz miejsce tylko dla jednej osoby. Kogo zabierzesz ze sobą? To jak odpowiesz pozwoli mi ocenić, jaką osobą jesteś w życiu...

            Moi Drodzy – i to jest nasze dzisiejsze zadanie: znaleźć odpowiedź na postawioną powyżej kwestię. Po odpowiedzi jakiej udzielisz, powiem ci jaką osobą jesteś... I w ten sposób dobrnęliśmy (taką trochę okrężną drogą) do tytułowego pytania niniejszej nauki rekolekcyjnej: jakiego dokonasz wyboru??? Niemcy mówią: Wahl ist qual (wybór jest udręką) – i rzeczywiście czasami tak bywa... Kiedy więc jako strażnicy poranka, pragniemy świadomie przeżyć nasze tegoroczne manewry duchowe, musimy stanąć wobec wyzwania jakie stanowi stwierdzenie, iż sztuka życia chrześcijańskiego polega w dużej mierze na dokonywaniu właściwych wyborów. I tutaj musimy uruchomić pokłady wyobraźni, fantazji i inteligencji, w które to tak hojnie wyposażył nas Stwórca, abyśmy dążąc ku temu co dobre i prawdziwe, rzeczywiście w każdej sytuacji potrafili znaleźć nie tylko dobre, ale najlepsze rozwiązanie. Ciekawą jest bowiem rzeczą, że gdy chodzi o sprawy tego świata, to potrafimy sobie z nimi doskonale radzić, a gdy chodzi o sprawy Bożego Królestwa to ogrania nas marazm, bezład, bezradność... Nasze powołanie chrześcijańskie wymaga od nas, byśmy w sprawach Bożych, wykazali się naprawdę wysokim „ilorazem inteligencji” (we właściwym tego słowa znaczeniu).

Marana tha – przyjdź Panie Jezu!

Aha... a dla zainteresowanych podaję rozwiązanie problemu przedstawionego w tekście powyższym (to rozwiązanie podane zostaje także w filmie...)

  (I co, można znaleźć rozwiązanie? No właśnie... Dla chrześcijanina nie ma sytuacji bez wyjścia!)

 

Ks. Jacek Staniek SChr.
e-mail: staniek@hotmail.com


Copyright  (c)  2006  Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  10-12-2006