Internetowe Rekolekcje Adwentowe *2006

DUCHOWE   MANEWRY   STRAŻNIKÓW   PORANKA

REDDOT.GIF (327 bytes) C o    m a m    k o n k r e t n i e    c z y n i ć ?
( III niedziela Adwentu )

 

Trwając w skupieniu i duchowej mobilizacji godnej miana strażników poranka, wchodzimy w rzeczywistość III już adwentowej niedzieli, która w liturgicznej tradycji nosi piękną nazwę – „niedziela radości”. Radość to jeden ze znaków rozpoznawczych tych, którzy przyznają się do Jezusa Chrystusa... Myślę, że każdy chciałby mieć w sobie dużo radości, być przepełnionym radością i dzielić się nią z innymi. Ale tak na co dzień zauważamy, że to nie zawsze nam wychodzi, że czasami tę radość gdzieś gubimy, że ona nagle blednie, wysycha, marnieje. Czujemy, że mamy jej zbyt mało dla nas samych – a co dopiero, by dzielić się jeszcze z innymi. I dlatego właśnie należy zwrócić ku najczystszemu Źródłu trwałej radości. Jest nim sam nasz Pan Jezus Chrystus. Jestem przekonany, że rekolekcje są także po to, by odkryć prawdziwą radość, by jej zaczerpnąć, by ją ożywić... I choć świat wokół nas ma wiele propozycji na „ciekawe i wesołe” (jak mu się wydaje) spędzenie czasu, to my, jako strażnicy poranka, wiemy doskonale, iż radość najgłębszą może dać tylko Pan Bóg...

             W naszych rekolekcyjnych rozważaniach wyszliśmy od pytania „gdzie jesteś?” (by zorientować się w sytuacji, by odnaleźć samego siebie), potem zdecydowaliśmy się walczyć dalej, mimo dotychczasowych porażek („czy gra pan/pani dalej?”) i odważyliśmy się na dokonywanie wyborów zgodnych z wolą Bożą („jakiego dokonasz wyboru?”). Skoro już postanowiliśmy zawrócić ze ścieżki, która nie była właściwa, skoro postanowiliśmy konsekwentnie toczyć dobry bój, skoro opowiedzieliśmy się za Bogiem i Jego Królestwem, to nadszedł czas, aby zastanowić się nad szczegółami: co to ma oznaczać praktycznie w moim życiu? I tu pojawia się pytanie tytułowe dzisiejszego rozważania: „co mam konkretnie czynić???” Myślę, że nikt nie ma wątpliwości, iż inspiracją bezpośrednią tego pytania jest tekst Ewangelii przeznaczonej na dzisiejszą niedzielę. Słyszymy tam o tym jak do Jana Chrzciciela, który wzywa do nawrócenia ciągną tłumy, przybywają ludzie z daleka i z bliska, są to przedstawiciele przeróżnych społecznych oraz zawodowych grup... I oni także decydują się na przemianę swego życia, ale pytają tak bardzo konkretnie, szczegółowo, życiowo – co mamy teraz robić, jak się zachować, co zmienić w sposobie naszego postępowania? Jan Chrzciciel zwracając się do poszczególnych grup daje bardzo wyraźne wskazówki. Jako strażnicy poranka, którzy biorą aktywny udział w tegorocznych adwentowych manewrach duchowych, chcemy je potraktować bardzo na serio w odniesieniu do naszego życia.

 Oto trzy wskazówki Proroka znad Jordanu:

-Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono – można tu przytoczyć wiele interpretacji tych słów. Ja pragnę w tym miejscu odwołać się do pewnych sformułowań zawartych w Katechizmie Kościoła Katolickiego, które bardzo konkretnie (w nawiązaniu do VII przykazania) precyzują styl życia chrześcijanina. I tak: „Wszelkiego rodzaju przywłaszczanie i zatrzymywanie niesłusznie dobra drugiego człowieka, nawet jeśli nie sprzeciwia się przepisom prawa cywilnego, sprzeciwia się siódmemu przykazaniu. Dotyczy to: umyślnego zatrzymywania rzeczy pożyczonych lub przedmiotów znalezionych, oszustwa w handlu, wypłacania niesprawiedliwych wynagrodzeń, podwyższania cen wykorzystującego niewiedzę lub potrzebę drugiego człowieka. Są moralnie niegodziwe: spekulacja, która polega na sztucznym podwyższaniu ceny towarów w celu osiągnięcia korzyści ze szkodą dla drugiego człowieka; korupcja, przez którą wpływa się na zmianę postępowania tych, którzy powinni podejmować decyzje zgodnie z prawem; przywłaszczanie i korzystanie w celach prywatnych z własności przedsiębiorstwa; źle wykonane prace, przestępstwa podatkowe, fałszowanie czeków i rachunków, nadmierne wydatki, marnotrawstwo. Świadome wyrządzanie szkody własności prywatnej lub publicznej jest sprzeczne z prawem moralnym i domaga się odszkodowania. (...) Ci, którzy w sposób bezpośredni lub pośredni zawładnęli rzeczą drugiego człowieka, są zobowiązani do jej zwrotu lub, jeśli ta rzecz zaginęła, oddania równowartości w naturze bądź w gotówce, a także owoców i korzyści, które mógłby z niej uzyskać w sposób uprawniony jej właściciel. Do zwrotu są również zobowiązani, odpowiednio do odpowiedzialności i zysku, wszyscy ci, którzy w jakikolwiek sposób uczestniczyli w kradzieży bądź z niej korzystali, wiedząc o niej, na przykład ci, którzy ją nakazali, w niej pomagali lub ją ukrywali. (KKK 2409; 2412)

 

-Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie. Przemoc od wieków jest problemem dręczącym ludzkość. Różne są jej motywy, różne przejawy, różne skutki... Ja chciałbym zwrócić jedynie uwagę na fakt wykorzystywania swej pozycji, swych możliwości (czy to w państwie, czy w zakładzie pracy, czy w rodzinie lub w szkole) do tego, aby wykorzystywać drugiego człowieka, aby mu uprzykrzyć życie, a czasami nawet zniszczyć... A ja powinienem w drugim człowieku widzieć brata, bo tak jak ja traktuję bliźniego, tak naprawdę traktuję Pana Boga... Przecież tak winienem się odnosić do drugiego, jak sam chciałbym być traktowany. O ileś by nam się piękniej żyło na naszej planecie, gdybyśmy zechcieli o tym pamiętać...

 

-Kto ma dwie suknie, niech [jedną] da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni. Tak wiele biedy wokół nas... Tak częste jest wołanie o pomoc... Tak bardzo widoczne są różnorodne przejawy nędzy... Może się nam wydawać, że „co my możemy”? – przecież i tak nie nakarmimy wszystkich głodnych, nie przygarniemy pod dach wszystkich bezdomnych, nie odziejemy rzeszy nędzarzy... A jednak... A jednak możemy i musimy coś zrobić – na miarę naszych możliwości. A nie są one wcale takie małe! Prawdziwy chrześcijanin to ten, którego ręka nie zaciska się w pięść, ale która jest otwarta w geście ofiarowania... Jako uczeń Jezusa mam się dzielić tym co mam z tymi, którym jest jeszcze gorzej ode mnie... I nie wolno nam się zniechęcać, bo przecież jak czytamy w Talmudzie (a zdanie to pada choćby na filmie „Lista Schindlera”): kto ratuje jedno życie, ten ratuje cały świat. Popatrzmy więc jak gigantyczne mamy możliwości: nakarmić jednego głodnego, przytulić jedno dziecko, pocieszyć jednego załamanego, odwiedzić jednego chorego, wrzucić coś do jednej skarbonki... Gdyby każdy tak pomyślał... Pamiętajmy: chrześcijanin potrafi się dzielić – i to będzie dla niego także źródłem radości, bo jak powiedział nasz Zbawca: „więcej radości jest w dawaniu aniżeli w braniu”. I tak oto zatoczyliśmy potężne koło i wróciliśmy do tematu radości, jako znaku rozpoznawczego strażników poranka. Ta największa radość pochodzi od Boga. My mamy ją w sobie pielęgnować, rozwijać, pomnażać i „eksportować” – zarażając ją tych co wokół nas... Te nasze dzisiejsze rozważania miały nas przekonać, że autentyczna radość rodzi się w sercu człowieka, który czci Boga nade wszystko, który żyje w zgodzie ze swoim (właściwie ukształtowanym) sumieniem, który miłuje bliźnich i potrafi dać temu wyraz... bo jak gdzieś przeczytałem: ludzie podli – ci nigdy nie dają, ludzie dobrzy - dają wtedy, jak ich poproszą, a ludzie wielcy – dają zawsze (nawet nie proszeni).

 

 

Bądźmy więc ludźmi wielkimi!

 

Ks. Jacek Staniek SChr.
e-mail: staniek@hotmail.com


Copyright  (c)  2006  Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  17-12-2006