Internetowe Rekolekcje Adwentowe *2006

DUCHOWE   MANEWRY   STRAŻNIKÓW   PORANKA

REDDOT.GIF (327 bytes) Z     k i m    i    z a    k i m     p ó j d z i e s z     d a l e j   ?
( IV niedziela Adwentu )

 

Gdzie jesteś?
Czy grasz dalej?
Jakiego wyboru dokonasz?
Co masz czynić konkretnie?
Te pytania towarzyszyły nam w tegorocznej rekolekcyjnej wędrówce adwentowej. Te pytania stanowiły poszczególne etapy, poszczególne „przystanki” w naszych ćwiczeniach duchownych, w naszych duchowych manewrach... Z pewnością każdy, kto na serio traktuje określenie „strażnik poranka” przyzna mi rację, że te pytania mają kolosalne znaczenie dla naszego rozwoju duchowego, do którego jako dzieci Boże jesteśmy wezwani!

            Kiedy nasza adwentowa podróż dobiega końca, warto uświadomić sobie, że ten „niby koniec” ma się stać tak naprawdę „wielkim początkiem”. Bo przecież nie wolno mi spocząć na laurach, ale poprzez właściwe przeżycie nadchodzących uroczystości mam się wewnętrznie odrodzić, a me życie ma nabrać nowego blasku. A więc czas rekolekcyjnej refleksji, jako czas szczególnego „polerowania nasze aureoli”, musi mieć swój dalszy ciąg – ta historia biegnie dalej, a owoce naszych przemyśleń, postanowień, muszą być dostrzegalne (dla nas i dla innych) gołym okiem.

            Skoro nasza podróż się nie kończy, a my jako strażnicy poranka po zakończonych manewrach mamy teraz zdawać swój życiowy, praktyczny egzamin, to koniecznie trzeba nam zadać pytanie: za kim mamy pójść? Kto będzie naszym przewodnikiem? Komu mamy tak do końca zaufać? A przy okazji pytamy: czy jest ktoś, kto pójdzie z nami ramię w ramię, jako ktoś bardziej doświadczony, kto w każdej chwili służy radą, pomocą, silnym ramieniem? Kto pokaże nam jak iść tą najwłaściwszą z dróg?

            Oczywiście odpowiedź na to pytanie jest krótka, prosta i nie pozostawiająca cienia wątpliwości: jako chrześcijanie, jako „strażnicy poranka” mamy iść przez całe nasze życie za JEZUSEM CHRYSTUSEM!!! To Jemu mamy całkowicie zaufać, to w Jego ślady mamy wstępować, to Jego drogą (ciągle do przodu!) mamy wędrować. I niby wszystko jasne, proste, klarowne... Ale jak się przyjrzymy swojej biografii, to czy z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że tak jest i tak zawsze było?! I dlatego potrzebne są właśnie REKO-LEKCJE, czyli takie bardzo ważne „lekcje powtórkowe”, które mają nam przypomnieć na nowo to, o czym słyszeliśmy od dziecka – tylko, że teraz to przypomnienie ma służyć także odnowie naszego życia, tzn., że te lekcje mamy zastosować w praktyce życia codziennego. I dopiero wtedy będę mógł powiedzieć, że dobrze przeżyłem tegoroczne rekolekcje. I taki jest podstawowy wniosek z tej dzisiejszej, przypadającej na IV adwentową niedzielę, nauki: idź zawsze za Jezusem! To On, i tylko On jest przecież naszym Zbawicielem. I wiemy o tym, ale czy wyciągamy z tego wnioski?

Jako pewną „prowokację” pragnę przytoczyć fragment bożonarodzeniowego rozważania (z r. 2005) ks. Mariana Puzewicza z Lublina (www.duch.lublin.pl): „Ale przecież my tu wszystko mamy. Z czego nas zbawisz? Od czego wybawisz? Pieniędzy zawsze mamy za mało, ale Ty ich nie dajesz! Urody i zdrowia, też chcielibyśmy więcej, ale Ty nie równasz zmarszczek i nie usuwasz kamieni z nerek. Z czego nas zbawisz? Umiemy wszak tu jakoś sobie żyć, odpoczywać i bawić się. Żebyś wiedział jak prędko latają nasze samoloty! A jakie szybkie mamy auta! Co potrafią nasze komputery! A komórki robią już zdjęcia i filmy, potem chwila i w mig to ląduje na monitorze u cioci w USA. Mamy tu teraz kolorowo, szybko i niemal wszystko prawym kciukiem rychło załatwiamy. Mamy co prawda wysokie bezrobocie, trochę biednych dzieci i bezdomnych, ale czy kiedykolwiek było inaczej? (...) Trochę się kłócimy, klniemy, kłamiemy, zdradzamy i kradniemy, ale teraz w życiu ważna jest przedsiębiorczość i inwencja. Trochę więcej mamy teraz depresji, samobójstw i kryzysów, ale łykamy zbawienny >Prozac<, bierzemy masaże, łazimy na terapie i słuchamy muzyki relaksacyjnej. Narodziłeś się jako Zbawiciel. Z czego nas zbawisz? (...) Wiemy co przystoi ludziom przyzwoitym. Przez 27 lat jeden z naszych był papieżem, to było wielkie święto i byliśmy bardzo ważni. (...) Z czego nas zbawisz? O śmierci myślimy rzadko, nie ma kiedy. Na kłopoty codzienne mamy wódkę. Pocieszają nas też piękne żony, zaradni mężowie i inteligentne na miarę wyobrażeń dzieci. Narodził się nam Zbawiciel. Jak już zaśniemy przy blasku światełek na choince, w te święte noce, może się rozpłacze dusza nieśmiertelna na poduszce miękkiej. Może cisza, cichsza niż ta w Cichej Nocy na wielogłosy, przypomni o wieczności, która nocą podchodzi bliżej niż mogliśmy pomyśleć. Może chwycimy miłość, która mocniejsza jest od śmierci…“

Dlatego też ciągle trzeba nam uświadamiać sobie tę jakże ważną prawdę, że zbawienie jest TYLKO w Jezusie Chrystusie – i że to ON, i tylko ON jest dla nas źródłem wybawienia i szczęścia nieprzemijającego.

Skoro już w czasie naszej ostatniej lekcji powtórkowej przypomnieliśmy sobie, że jedynym Zbawcą jest Chrystusa Pan, i że to za Nim mamy wytrwale podążać, by osiągnąć cel ostateczny, to czas na odpowiedź na pytanie: z kim mamy iść za Nim? I tutaj kłaniają się teksty ostatniego Soboru (Watykańskiego II), który bardzo mocno uwypuklił tę prawdę, że do Boga idziemy nie w pojedynkę, ale we wspólnocie. Wniosek: za Jezusem mamy iść wraz z naszymi siostrami i braćmi w wierze (jesteśmy więc odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale i za innych). Ja jednak chciałbym przy okazji tej dzisiejszej nauki podkreślić rolę Kogoś, kto najlepiej w swoim życiu naśladował Mistrza z Nazaretu. Tą osobą jest oczywiście MARYJA, którą znajdujemy też na kartach dzisiejszej Ewangelii.

Jeśli adwent należy potraktować jako swoistą triadę: oczekiwanie (czuwanie)-przygotowanie-spotkanie, to Najświętsza Maryja Panna jest dla nas wspaniałym wzorem jak w zwykłych okolicznościach życia czuwać, jak się przygotować, jak spotkać Boga i drugiego człowieka. Szczególnie ten ostatni element chciałbym uwypuklić: my mamy ciągle spotykać Boga, ale też mamy spotykać drugiego człowieka! I tu przychodzi mi na myśl ciekawa inicjatywa, która zrodziła się w Mielcu, aby nie składać życzeń np. przez SMS-y, ale osobiście „twarzą w twarz”. Jest to z pewnością trudniejsze, jest to pewien wycinek naszego życia. Ale z pewnością służy temu o czym tutaj mówię – prawdziwemu

Tekst dzisiejszej Ewangelii ukazuje nam Maryję, która nosząc Jezusa pod sercem idzie z pośpiechem do swej krewnej Elżbiety, by jej pomagać, by dzielić z nią radość... I to jest właśnie bardzo praktyczne wezwania dla nas jako „strażników poranka”: mamy iść (niosąc Boga w sercu), by służyć innym! Jaki to konkretny kształt winno przyjąć w twoim życiu, to już musisz sam wiedzieć (koniecznie po „konsultacjach” z Duchem Świętym!)...

Ponieważ Maryja najpiękniej zrealizowała ideał życia ewangelicznego, ponieważ jest naszą Matką i Orędowniczką, możemy też powiedzieć, że jest naszą Siostrą w wierze, to idźmy przez to życie razem z Nią, „ręka w rękę”, bo On będzie tym naszym Pomocnikiem, byśmy Jezusowych śladów nie pogubili, ale wytrwale kroczyli za naszym Zbawcę. Zaufaj Maryi, posłuchaj Jej, proś Ją o wstawiennictwo, byś mógł bezpiecznie osiągnąć swój cel ostateczny, do którego wzywa nasz jedyny Odkupiciel rodzaju ludzkiego – Jezus Chrystus!

Razem z Maryją idziemy za Chrystusem – tak brzmi odpowiedź na pytanie stanowiące tytuł niniejszej nauki rekolekcyjnej.

Ponieważ w tym roku IV niedziela adwentu pokrywa się z wigilią uroczystości Narodzenia Pańskiego dlatego też, dziękując wszystkim (!!!) za udział w tegorocznych rekolekcjach pragnę złożyć następujące życzenia:

Ogromu nadziei, własnego skrawka nieba, zadumy przy wigilijnym stole, szczerej łzy spadającej na łamany opłatek, odpoczynku, uspokojenia oddechu, nabrania zdrowego dystansu, wielu pięknych chwil roziskrzonych kolędą, śmiechem i wspomnieniami... Ale przede wszystkim: wspaniałych przeżyć duchowych, by poprzez przeżywanie tajemnicy Bożego Narodzenia, wzmocniła się nasza wiara, pomnożyła nadzieja, rozpalił się ogień miłości. Niech te nadchodzące świąteczne dni, przeżyte w duchu prawdziwie chrześcijańskim, okażą się błogosławione. A zbliżający się kolejny rok niech składa się tylko z pięknych chwil, a gdy przyjdą te trudniejsze – obyśmy potrafili znosić mężnie przeciwności w pokoju ducha. I bądźmy na co dzień rzetelnymi „strażnikami poranka”!

Na koniec pragnę wyrazić moją głęboką wdzięczność wobec ks. Krzysztofa Obiedzińskiego, chrystusowca, nowego proboszcza PMK „Amsterdam” a szczególnie wobec pani Ewy Dudek, która już od lat stanowi jednoosobowe „biuro obsługi rekolekcji” (BOR) – za ten wielki trud, poświęcenie i miłą współpracę – z całego serca dziękuję. Jednocześnie przesyłam wszystkim członkom wspólnoty parafialnej serdeczne pozdrowienie!

-niech Bóg nam wszystkim błogosławi-

A tegoroczne internetowe rekolekcje adwentowe uważam za zamknięte...

DEO  GRATIAS !

 

Ks. Jacek Staniek SChr.
e-mail: staniek@hotmail.com


Copyright  (c)  2006  Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  22-12-2006