Internetowe Rekolekcje Adwentowe *2007
 


 
ROZUMIEJCIE CHWILĘ OBECNĄ
( Rz 13,11a )

REDDOT.GIF (327 bytes) Rozważcie chwilę obecną w nadziei
 ( II niedziela Adwentu )

( Rekolekcje również poprzez muzykę - PROSZĘ POSŁUCHAĆ )

 

Wyraźnie na scenę Adwentu wkracza „teraz” św. Jan Chrzciciel – postać zarysowana bardzo wyraźnie, silna osobowość, wiedzie życie surowe i ascetyczne, nie lubi kompromisów zwłaszcza gdy stanął w obliczu dylematu nie tylko obyczajowego, ale przede wszystkim moralnego, co do Heroda na temat powszechnie ujawniającego się związku Heroda z żoną jego brata, Filipa - Herodiadą. /por. Mt 14, 1-12/

Zakończył swoje życie nie tylko jako Prorok, ogłaszający czas nadejścia publicznej działalności Jezusa, Chrzciciel – Szafarz chrztu samego Jezusa, ale jako Męczennik, nieustraszony Obrońca Węzła Małżeńskiego, który swoje życie oddał w imię wartości – mówiąc „w porę i nie w porę”, nawet gdy dyplomacja salonów domagała się w tej kwestii milczenia - o bezkompromisowej jedności i nierozerwalności małżeńskiego przymierza.

Postać ta nabiera swoich barw w sztuce. Obok pięknych ikon i portretów Jana Chrzciciela malowanych ręką sławnych artystów na szczególną uwagę zasługuję Męczeństwo św. Jana Chrzciciela – malowidło na płótnie wykonane przez Włocha Michelangelo Merisi da Caravaggio,  (proszę kliknąć na obrazek by zobaczyć powiększenie). uchodzącego za jednego z prekursorów baroku z przełomu XVI i XVII w. Biorąc pod uwagę burzliwy i wojowniczy życiorys artysty staje się zrozumiałe zainteresowanie postacią św. Jana Chrzciciela, a szczególnie jego sceną męczeństwa. Co ciekawego jest w tym malowidle - autor, który z rzadko podpisuje swoje obrazy umieszcza w strumieniu rozlanej krwi świętego swój monogram. Jaki ma to sens?

/por. Leszek Śliwa, Okrutne życzenie Salome, w: http://kultura.wiara.pl/?grupa=6&art=1156835064&dzi=1117613934

Jakby sam został dotknięty wewnętrznie przez Proroka. Artysta malując ten obraz zrobił prawdopodobnie też sam rachunek sumienia. Pewnie doświadczył na własnej skórze, jak Słowa Proroka można łatwo zbagatelizować w życiu , Proroka można zlikwidować z pola widzenia, można go nawet zabić, ale krew męczennika mówi ponad wszystko dalej… Jest niekończącym się głosem wzywającym do rzetelnego rachunku sumienia, „głosem /jakże często w naszym ‘teraz’, w naszym społeczeństwie i kulturze’/ głosem wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego”. /Mt 3,2/

Dziś pytamy – kim był Jan Chrzciciel, dlaczego Mateusz, autor kanonicznie pierwszej Ewangelii wprowadza go na scenę zaraz po opisach genealogii i dzieciństwa Jezusa?  /por. Mt 3/ Idąc dalej, kim jest On właśnie dla nas w kulturze chrześcijańskiej? Kim jest dla nas współczesnych żyjących chrześcijan w czasach pogłębiającego się sekularyzmu i relatywizmu moralnego?

Czy jest człowiekiem dialogu?

A może niejednokrotnie niewygodnego dla wielu kręgów, dialogu chrześcijańskiego bez kompromisów moralnych? Prorokiem przychodzącym nie przypadkiem tam, gdzie są związki niesakramentalne, jakże często na Emigracji na próbę, tam, gdzie miłość z małej teraz liter -„m”- oddzielono od Miłości Bożej, miłość jakże często oddzieloną od prawdziwie małżeńskiej odpowiedzialności i konsekwentnie od odpowiedzialnego rodzicielstwa.

Generalnie obserwujemy tę tendencję do separacji kultury od chrześcijaństwa, jakoby próby odchrystianizowania kultury. Jakże staje się to czytelne w adwentowych reklamach, na naszych udekorowanych ulicach i oknach wystawowych wielkich marketów. Przyjrzyjmy się, co jest w centrum tych komercyjnych kampanii. Pytam „teraz” samego siebie - Czy jest tam jeszcze miejsce dla Chrystusa? Dla Chrystusa, który ma przyjść do nas tak wkrótce?

Tak jakby mówiono nam znowu, że trzeba opowiedzieć się za „kulturą neutralną” nie-wyznaniową – wygodną dla wszystkich, kulturą pozbawioną religii i Boga, a dawne zwyczaje i tradycje przenieść adoptować do „nowej kultury” bez Boga i Kościoła.

Byłem świadkiem w Szwecji, jak czci się teraz w kulturze postprotestanckiej św. Łucję z Syrakuz (Santa Lucia) Dziewicę i Męczennicę z pierwszych wieków Kościoła. Każdego 13 grudnia w szkołach i przedszkolach odbywają się inscenizacje - dziewczynka z zapalonymi lampkami - świecami w formie wianka na głowie odgrywa postać świętej w obecności innych odświętnie ubranych dzieci wskazujących na orszak świętych. Ale całe to świętowanie w tej kulturze przypomina tylko odległą legendę i stanowi formę silnie zakorzenionej tradycji. Zatrzymany element religijny uległ procesowi transformacji i nowej transmisji kulturowej. Święta Łucja z pewnością w świadomości społecznej Skandynawów przestała różnić się już teraz od Królowej Śnieżki. Tak też pewnie u nas już stało się ze św. Mikołajem.

Czy to samo spotka też Jana Chrzciciela?

Pytamy, czy św. Jan Chrzciciel ma szansę przemówić jeszcze do nas? Czy nie jest zbyt odległy, zbyt daleki? A może nie pasuje, nie przystaje po prostu już do naszej Kultury?

Czy nie jest konserwatywny i ciągle zbyt wymagający?….Ciągle ten sam „w porę, czy nie w porę”.

Dzisiejsza Liturgia nade wszystko pokazuje nam Jan Chrzciciela jako Proroka Nadziei, nawet tam gdzie okoliczności i sytuacje wydają się być pogrzebane, nie do uratowania. On przychodzi, aby pokazać nam to światło Boże, które przerasta ciemności i mroki mojego życia. Drugie czytanie poucza nas w następujący sposób: ‘To, co niegdyś zostało napisane,| napisane zostało dla naszego pouczenia,| abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma,| podtrzymywali nadzieję.’ /Rz 15,4/

Każdy chrześcijanin jako Człowiek Adwentu powinien być Prorokiem Nadziei.

Czyż nie są tu wymowne słowa papieża Benedykta XVI wyjęte z nowo opublikowanej Encykliki mówiącej nam tak wiele o chrześcijańskiej nadziei:

„Prawdziwymi gwiazdami naszego życia są osoby, które potrafiły żyć w sposób prawy. One są światłami nadziei. Oczywiście, Jezus Chrystus sam jest światłem przez antonomazję, słońcem, które wzeszło nad wszystkimi ciemnościami historii. Aby jednak do Niego dotrzeć, potrzebujemy bliższych świateł – ludzi, którzy dają światło, czerpiąc je z Jego światła, i w ten sposób pozwalają nam orientować się w naszej przeprawie.” (Benedykt XVI, Encyklika – Spe Salvi, 49)

Myślę, że właśnie Jan Chrzciciel jest niewątpliwie tu i teraz, w obecnej chwili, w Twoim i moim Adwencie, tym właśnie „bliższym światłem” i Prorokiem Nadziei.

 

Ks. Andrzej Szułczyński.
e-mail: andrzej.szulczynski@wp.pl


Copyright  (c)  2007  Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  09-12-2007