Internetowe Rekolekcje Adwentowe *2008
 


 
O Wschodzie, Blasku światłości wieczystej i Słońce sprawiedliwości,
przyjdź i oświeć żyjących w mroku i cieniu śmierci.
O Oriens, splendor lucis ætérnæ et sol iustítiæ:
veni, et illúmina sedéntes in ténebris et umbra mortis

                                                             (21 grudnia - antyfona na Magnificat)

REDDOT.GIF (327 bytes) Cur Deus homo?
( I niedziela Adwentu )

 

Zaczynamy więc adwent, a wraz z nim nowy rok kościelny. Każdy z nas rozpoczyna swoje własne przygotowania do świąt. Podejmujemy jakieś postanowienia, może w tym czasie odmówimy sobie czegoś, albo spróbujemy coś zmienić. To wszystko jest ważne, musimy jednak sobie uświadomić, że te trzy i pół tygodnia, które dzielą nas od Bożego Narodzenia, to czas szczególnej łaski, łaski danej nam przez Pana, abyśmy nie tylko dobrze przeżyli święta, ale też inaczej spojrzeli na całe nasze życie, na jego cel. Oznacza to, że musimy poważnie podejść do adwentu i nie traktować tego czasu rutynowo. Nie ma przecież rzeczy ważniejszych niż sprawy naszej duszy i jej zbawienia. Trzeba zatem głęboko zastanowić się jak ja czekam na przyjście Pana – ze strachem, bo to co robię i jak żyję dalekie jest od Jego wskazań. Czy przeciwnie, z nadzieją i radością, bo chociaż ciągle się potykam i upadam, to jedyne czego pragnę, to być bliżej Niego. Zwolnijmy więc lekko tempo naszych codziennych spraw, abyśmy z łaską, którą Pan Bóg nam daje, spojrzeli na życie we właściwym świetle. 

Cur Deus homo - Dlaczego Bóg stał się człowiekiem? To tytuł jednego z dzieł św. Anzelma z Canterbury. Może warto postawić sobie to samo pytanie dzisiaj, na progu adwentu. W jakim celu? Dlaczego odwieczne Słowo przybiera ludzkie ciało i zamieszkuje pośród ludzi?

Szukając odpowiedzi musimy się cofnąć do samego początku, do opisu stworzenia. Księga Rodzaju nam mówi, że Pan Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, obdarzając go rozumem i wolnością. Adam i Ewa otrzymali wiele darów, z których najistotniejszym był dar łaski uświęcającej. Dzięki niemu żyli w zażyłej przyjaźni z Bogiem. Tę przyjaźń mieliśmy dziedziczyć także my, ich potomkowie.

Pan Bóg ustanowił też pewien porządek rzeczy. Dał pewne  reguły i normy, które człowiek powinien był respektować i zachowywać. Porządek ten był gwarantem ludzkiego szczęścia. Grzech jakiego się dopuścili pierwsi rodzice był aktem, który zakwestionował tenże porządek, zaprzeczył mu i w konsekwencji go odrzucił. Człowiek odwrócił się od Boga jako przedmiotu swojej miłości i zwrócił się ku sobie. Prawdziwym zaś szczęściem człowieka jest miłość Boga i w Bogu miłość bliźniego i samego siebie. Jakakolwiek miłość w oderwaniu od miłości Boga jest tylko różnym odcieniem egoizmu. I choć grzech Adama był jego własnym, osobistym grzechem, to jego konsekwencje ponosimy wszyscy. Adam utracił świętość i sprawiedliwość, nie tylko dla siebie, ale i dla całego swojego potomstwa. Dziedziczymy ten grzech dziedzicząc naturę ludzką. Został on niejako wpisany w naszą naturę, jakby zakodowany w niej. Adam i Ewa zafundowali nam śmiertelną chorobę, której nikt z ludzi nie był w stanie wyleczyć.

I właśnie po to żeby uleczyć chorą ludzkość, żeby zmazać grzech Adama Słowo stało się Ciałem. Grzech pierworodny był wielkim złem, jednak Boża Miłość jest od niego większa i potężniejsza. Św. Jan Ewangelista powie, że Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne (J. 3,16). I tutaj jest odpowiedź o sens Bożego Narodzenia. Bóg zsyła swego Syna, aby ten naprawił zburzony porządek. Przez grzech ludzkość wpadła w niewolę. Chrystus przyszedł nas wyzwolić. Pomyślmy o tym kiedy w każdą niedzielę składamy wyznanie wiary: Dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. Ale św. Atanazy powie jeszcze więcej – "Istotnie, Syn Boży stał się człowiekiem, aby uczynić nas Bogiem". Oznacza to, że poprzez Wcielenie i Odkupienie stajemy się uczestnikami Boskiej natury.

I właśnie w tej perspektywie musimy spojrzeć na nasze życie. To, co budujemy tutaj na ziemi, jak wielkie i piękne by nie było, jest niczym wobec powołania do uczestnictwa w naturze samego Boga. I nie ma rzeczy, której nie warto byłoby poświęcić, aby to osiągnąć. Pan Bóg ofiaruje nam dar życia wiecznego, ale jednocześnie pozostawia nam wolność dokonania wyboru. Możemy go przyjąć lub odrzucić. Bóg pozostawia nam wolność, bo ta jest fundamentem miłości. Prawdziwa miłość istnieje tylko wtedy, gdy oparta jest na dobrowolnym zwróceniu się ku temu, kogo się kocha. Pan Bóg nie zmusza człowieka do miłości i szanuje każdy wybór przez niego dokonany. Z tym wiążą się jednak konsekwencje.             

Czas adwentu pozwala nam nie tylko podziwiać Bożą miłość (rozmyślając o pierwszym przyjściu Pana Jezusa), ale także daje nam okazję do zastanowienia się nad naszą odpowiedzią (w kontekście Jego powrotu). Nie jest jeszcze za późno, ażeby odwrócić się od grzechu i uporządkować życie. Teraz, póki żyjemy jest czas po temu. Mówimy, że adwent to czas radosnego oczekiwania. Ale w rzeczywistości nasze oczekiwanie będzie radosnym tylko wtedy, gdy w sercu gości prawdziwy pokój, a ten może dać jedynie życie według Bożych przykazań.

 

Ks. Andrzej Komorowski, fssp
e-mail:  andrzejkom@netcourrier.com


Copyright  (c)  2008  Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  29-11-2008