Polska_Misja_Katolicka.gif (3325 bytes)

Msze sw. w jez. polskim w Holandii Katechizacja Ogloszenia i informacje Intencje modlitewne Ksiega Gosci
O PMK Amsterdam Szkola PMK Amsterdam Z historii naszej Misji Strony, na ktore warto zajrzec Jubileusz 2000 w Internecie
Co nowego? Katechezy biblijne dla doroslych Nasza mala czytelnia Kronika naszej Misji Polscy duszpasterze w Holandii

Internetowe Rekolekcje Adwentowe *2000
"Samowar księdza Jacka"

 REDDOT.GIF (327 bytes) ZADANIE DOMOWE - Historia jednej przyjaźni
( I niedziela Adwentu )

 

Wieniec adwentowyDziś  w ramach „zadania domowego“ proszę przeczytać opowiadanie, którego autorką jest 14-letnia Ania Michna. W ten sposób nasze rekolekcje stają się swoistą „kuźnią młodych talentów“.

Na początku wszystko układało się dobrze: skończona podstawówka, zdana matura i kochający facet. Jednak potem całość runęła, jakby była tylko kruchą wieżą z głównym celem na szczycie. Cel. Przecież każdy młody człowiek do czegoś dąży i o czymś marzy. Ale Gabryśce odebrano ten cel. Po pierwsze: nie dostała się na ukochane od dawna studia - pedagogikę. Po drugie: ten kochający facet, okazał się niesamowitym łajdakiem. Straciła wszelką nadzieję. Od tamtego czasu stała się inną Gabryśką. Na pewno nie taką, jaką pamiętali ją znajomi.

-Gabryśka. Zacznij coś jeść, bo za jakiś czas nie będziemy cię nawet zauważać na ulicy!
-Gabi! Otrząśnij się. Nie możesz się zadręczać do końca życia.

Ale na nią nie działały takie argumenty. Nieszczęśliwa miłość wiele ją nauczyła i właściwie za nią dziękowała Bogu, ale te studia.... Tego nie mogła przeboleć. Tak bardzo pragnęła pracować z dziećmi, a teraz bez wyższego wykształcenia trudno jest znaleźć jakąkolwiek pracę. Oczywiście miała zamiar zdawać jeszcze raz-w przyszłym roku, ale teraz siedziała na karku rodzicom i w ogóle.....była to niezwykle niezręczna sytuacja. Postanowiła działać. Słyszała od matki, że ma ciotkę niedaleko Krakowa, która pracuje z dziećmi niepełnosprawnymi. Może ona zlituje się nad swoją krewną i przyjmie ją do jakiejś pracy?

 *  *  *

-Dzień dobry. Mówi Gabriela Kasprzycka. Czy mogłabym rozmawiać z panią Teresą Michałowską
-Tak? Słucham?
-Dzień dobry. Jestem córką Anny Kasprzyckiej. Nazywam się Gabriela Kasprzycka. Czy ciocia mnie pamięta?
-A.....tak drogie dziecko. Masz do mnie jakąś sprawę?
-Tak, ale....myślę, że to rozmowa nie na telefon.
-Ale czy mogłabyś mi powiedzieć mniej więcej o co chodzi?
-Ciociu....szukam pracy. Szczególnie pragnę pracować z dziećmi. Pomyślałam....
-Spotkajmy się. Przyjedź do mnie na weekend.
-Ale, czy ciocia daje mi jakąś nadzieję?
-Nadzieję zawsze trzeba mieć.

 *  *  *

 Gabi stała pod drzwiami nr 6, a serce waliło jej niemiłosiernie. Takiego stresu chyba nigdy nie przeżyła. Zapukała. Ciotka przywitała ją przyjaznym uśmiechem i zaprosiła do środka. 

-Gabrysiu, jak ty urosłaś! A pamiętam cię taką maleńką
-Tak. Czas płynie dosyć szybko.
-Proszę rozgość się. Kawy, herbaty?
-Poproszę kawę.

Potem siedziały już przy kruchych ciasteczkach i kawie. Ciotka Teresa była samotną osobą w średnim wieku. Całe swoje życie poświęciła niepełnosprawnym i chorym umysłowo dzieciom. Nigdy nie miała męża i utrzymywała, że nigdy nie była zakochana. Jednak nikt nie wiedział, czy to prawda....

-Nie będę owijać w bawełnę. Sprawa jest trudna. Dobrze wiesz, że niełatwo jest znaleźć teraz pracę. Jednakże jest pewna szansa. Właśnie niedawno odeszła pewna kobieta, która zajmowała się niepełnosprawnym dziesięcioletnim Maćkiem. Maciek jest bardzo trudnym dzieckiem, chorym na zanik mięśni. Potrzeba dla niego bardzo wytrwałej, cierpliwej i życzliwej osoby. Myślę, że ty spełniasz te warunki, dlatego spróbuję wystarać ci się o tę pracę. Jeśli martwisz się o mieszkanie, to nie masz czym. Bardzo przydałoby mi się towarzystwo i chciałabym, żebyś zamieszkała ze mną. Ale najpierw praca..... 

 *  *  *

Dostała pracę. To było jej pierwsze powodzenie od ładnych paru miesięcy, dlatego nie posiadała się z radości. Uświadomiła też sobie, że nie będzie łatwo. Przecież ciocia podkreślała, że Maciek jest trudnym dzieckiem. Dzisiaj spotka się z nim po raz pierwszy.

 -Cześć. Mam na imię Gabryśka. Ty zapewne jesteś Maciek?
Cisza.
-Mam 19 lat, a ty?
-Co panią to obchodzi? Proszę sobie pójść. Nie zapraszałem tu pani.
-Maćku. Nie bądź taki ostry. Czy wiesz, jak ja chciałam tu przyjść? A ty mnie wyganiasz.... Chciałabym się z tobą zaprzyjaźnić. Dasz mi szansę?
Nadal cisza.
-Przede wszystkim mów do mnie po imieniu. Czuję się bardzo staro, kiedy ktoś zwraca się do mnie przez „pani”. A zapewniam cię, że bycie starym, to nic przyjemnego.

Na twarzy Maćka pojawił się nieznaczny uśmiech, a w Gabrysię wstąpiła nadzieja. Może się uda.....?

 *  *  *

 Gabryśka całym sercem zaangażowała się w swoją pracę. W Domu Opieki spędzała całe dnie, rozmawiając, śmiejąc się i chodząc na rehabilitację z Maćkiem. Rzeczywiście. Maciek-to trudne dziecko. Był zły na cały świat, obwiniając wszystkich naokoło za swoje nieszczęście. Nigdy nie pogodził się ze swoim losem..... Dopiero teraz, dzięki swojej nowej opiekunce, świat nabrał dal niego kolorów. Między nimi nawiązała się głęboka przyjaźń. Przyjaźń, która potrafi zdziałać cuda.
  Pewnego wieczora, Maciek zapytał:

-Gabi, czy ty nie miałaś nigdy faceta?
Nie zaskoczył jej tym pytaniem. Bardzo wiele osób dziwi się, że tak młoda i ładna dziewczyna nie ma swojego „księcia”.
-Kiedyś miałam. Ale to było dawno i zapomniałam już o tym.
-Nieszczęśliwa miłość?
Jakże to dziecko dobrze znało życie...
-Tak. Niestety.
-Jesteś teraz uczulona na mężczyzn?
-Nie. Ale na razie dałam sobie z tym spokój.
-Gabi? Jeśli mogę ci coś poradzić, to proszę....nie rezygnuj. Zasługujesz na porządnego faceta.
-Dzięki.

 *  *  *

Gabi znalazła sobie jeszcze jednego przyjaciela. Janek pracował w Domu jako rehabilitant. Miał 25 lat, podobne poglądy i cele w życiu do niej. Polubili się już od pierwszego dnia pracy. To jemu Gabi zwierzała się ze swych problemów związanych przede wszystkim z Maćkiem. On potrafił jej wysłuchać i pocieszyć.

-Wiedziałaś, że nie będzie łatwo?
-Tak, ale nie myślałam, że aż tak....
-Ale poradzisz sobie. Ja w ciebie wierzę Gabrysiu
-Jesteś kochany

 *  *  *

 Lekarze się nie mylili. Diagnoza jest jednoznaczna-Maciek jest nieuleczalnie chory. Pozostało mu już niewiele czasu...... Gabrysia jest załamana. Znowu! Znowu życie dla niej straciło sens. Dlaczego ukochana osoba, znowu ma odejść? I ona ma mu o tym powiedzieć? Nie! Nie powie mu.

 *  *  *

 Maciek czuł się coraz gorzej. Został przykuty do łóżka, a jego twarz stała się ziemistoszara. Nic nie jadł i czuł, że zbliża się koniec
-Gabi, jak umrę, to....
-Przestań! Wcale nie umrzesz. 
-Ja wiem o wszystkim....
-Nie lubię jak tak mówisz. Sprawiasz mi ból...
-Przepraszam.....już nie będę

Więc ten chłopak wie! Boże, dlaczego jesteś taki niesprawiedliwy? Dlaczego dziesięcioletni chłopak musi umrzeć?!
Nawet Janek nie potrafił jej teraz pocieszyć. Mógł tylko ofiarować jej swoje ramiona do przytulania i ręce do ocierania łez. Razem boleli nad strasznym losem, jaki czekał Maćka.

-Wolałabym umrzeć za niego. On tak bardzo cierpi....
-Proszę.....nie mów tak
-Świat jest okropny. Nie zaznałam tu zbyt dużo dobra. A on? On miałby jeszcze szansę....
-A ty jej nie masz?
-Chyba nie
-Nie możesz być taką pesymistką Gabi
-Dobrze, że mam chociaż ciebie Jasiu
I długo siedzieli przytuleni do siebie....

 *  *  *

 Pogrzeb odbył się w małym gronie, jednak wszyscy płakali.....tylko Gabi nie. Maciek prosił ją o to, a ona zawsze spełniała jego prośby. Po powrocie do Domu Opieki, zobaczyła kopertę na stole w pokoju Maćka.

„Gabi!
Powtarzam ci jeszcze raz, nie płacz nade mną. Jestem pewien, że TAM będzie mi dobrze. Nie będzie mi TAM brakować niczego.....tylko Ciebie. Byłaś najukochańszą osobą w moim krótkim życiu. Traktowałem Cię jak matkę, której zawsze mi brakowało i jednocześnie najlepszą przyjaciółkę. Zawsze będę Cię kochał i pamiętał o Tobie. Mam do Ciebie jeszcze jedną prośbę. Spróbuj pokochać Janka. Tak bardzo pasujecie do siebie, że nie możesz zmarnować takiej szansy! Proszę Cię o to.....
Nie płacz.....
Maciek”

Tym razem Gabi nie wytrzymała... Po jej policzku powoli spływały łzy....

 *  *  *

-Janku.....Maciek napisał do mnie list przed śmiercią. Prosił mnie....
-Wiem. Wiem o co cię prosił.
-Wiesz o wszystkim?
-Tak. Często rozmawiałem z Maćkiem....o tobie. I on wyczuł, że ja.....
-Że ty co?
-Że od dawna cię kocham.... I chciałbym, żebyś ty także coś do mnie poczuła....
Janek z napięciem wpatrywał się w twarz Gabrysi. Co odpowie?....A ona z uśmiechem na ustach rzekła:
-Dobrze wiesz Jasiu, że zawsze spełniam prośby Maćka

Szli przez ulicę przytuleni do siebie, a inni dziwili się, że w tym złym i zakłamanym świecie, istnieją jeszcze tak szczęśliwi ludzie, jak oni.

Ks. Jacek Staniek SChr.
e-mail: staniek@hotmail.com


Copyright  (c)  1999-2000  Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  01-04-2001