Polska_Misja_Katolicka.gif (3325 bytes)

Msze sw. w jez. polskim w Holandii Katechizacja Ogloszenia i informacje Intencje modlitewne Ksiega Gosci
O PMK Amsterdam Szkola PMK Amsterdam Z historii naszej Misji Strony, na ktore warto zajrzec Jubileusz 2000 w Internecie
Co nowego? Katechezy biblijne dla doroslych Nasza mala czytelnia Kronika naszej Misji Polscy duszpasterze w Holandii

Internetowe Rekolekcje Adwentowe *2000
"Samowar księdza Jacka"

 REDDOT.GIF (327 bytes) NAJPIĘKNIEJSZY KOCHANEK, CZYLI:  czas to miłość
(I niedziela Adwentu)

 

Wieniec adwentowyRozpoczynamy nowy rok kościelny, nowy rok liturgiczny. Rozpoczynamy go tradycyjnie okresem Adwentu, który chce nas przygotować na przyjście Pana na końcu dni, który chce nas przygotować na obchód Tajemnicy Wcielenia, który chce byśmy potraktowali naszą przygodę z Panem Bogiem tak całkiem na serio.

Adwent - to jakiś okres czasu, zresztą ściśle określony. To, jak często słyszymy, czas radosnego oczekiwania na przyjście PANA. I tak rzeczywiście jest. Ale w tej pierwszej nauce chciałbym byśmy przyjrzeli się właśnie „temu czemuś“ co nazywamy potocznie: CZASEM. Jestem przekonany, że właśnie okres Adwentu stanowi doskonałą okazję, aby podjąć merytoryczną refleksję w tym zakresie.

Zacznijmy od „dającego do myślenia“ tekstu Jacka Cygana (z płyty „Dary losu“ R. Rynkowskiego):

CZAS, niewyspany, zdyszany, 
CZAS, przeklinany co rano, blady.
CZAS - chudy sknera bez duszy. 
Ten twój czas, to jest wszystko, co masz.
Twój przyjaciel na dobre i złe, 
i twój wróg, co wydziela ci tlen,
na twym czole on znaczy swój ślad 
by być zawsze na czas.
CZAS - w kąt wagonu wciśnięty, 
CZAS - wciąż spóźniony, zgoniony, święty.
CZAS - twe powietrze i woda, 
ten twój czas, to jest wszystko co masz.
Twój przyjaciel na dobre i złe, 
biciu serca odmierza wciąż kres, 
uwięziony w klepsydrze twój pan, 
co na ustach ma piach.
CZAS - czyjeś oczy nad ranem,
CZAS - najpiękniejszy kochanek. AMEN.
CZAS - twe ostatnie pytanie:
- Więc to już? Tylko tyle dał czas...

Encyklopedycznie rzecz biorąc czas - to miara trwania wszystkiego, co należy do świata materialnego. Obok przestrzeni - to wspólna, podstawowa właściwość rzeczy, zjawisk, wskazująca, że mają one swój początek, historię i kres. W naukach przyrodniczych czas jest parametrem określonym przez iloraz drogi do prędkości lub stosunek jednej zmiany do drugiej; w filozofii - jest to miara zmiany, wyrażana za pomocą przysłówków „wcześniej - później“, lub miara przejawów istnienia; w psychologii - jest to przeżywanie trwania zdarzeń lub ich przemijania; w naukach historycznych - trwanie życia oraz działalności społeczeństw i jednostek. W różnych dziedzinach kultury czas jest okresem aktualizowania własnej osobowości poprzez realizację określonych wartości, w religii np. poprzez realizację wartości transcendentnych, zwłaszcza sakralnych, i dlatego zwany czasem zbawczym i przeciwstawiany wieczności. Na ogół czas jest czynnikiem mobilizującym refleksję do poszukiwania celów mogących zagwarantować istnienie wartościowe, godne, na miarę wielkości człowieka.

Czas... Czym jest tak naprawdę dla ciebie? Czy o nim myślę, jak go traktuję, czy dostrzegam powagę sytuacji? Czy ciągle biegnący czas rodzi we mnie przygnębienie i egzystencjalny smutek czy też wigor i chęć życia? Czas... Dar dany nam od Boga. Prezent od Stwórcy. Talent, z którego trzeba się będzie rozliczyć... Ten krótki wyraz - „czas“ - występuje dwukrotnie w liturgii Słowa I niedzieli Adwentu. Najpierw w pierwszym czytaniu słyszymy: „...w owym czasie wzbudzę Dawidowi potomka sprawiedliwego; będzie on wymierzał prawo i sprawiedliwość na ziemi.“ Dalej we fragmencie łukaszowej Ewangelii czytamy: „czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie“. Liturgia tejże niedzieli jest bardzo mocno zabarwiona wątkami eschatycznymi - bo oto Pan, który jest naszą sprawiedliwością przyjdzie powtórnie, by sądzić żywych i umarłych. Jego ścieżki są pewne i pełne łaski, a my mamy pozwolić na to, by serca nasze zostały utwierdzone w nienagannej świętości. No i właśnie... A gdyby tak dziś był koniec świata - co wtedy? Z czym stanąłbym przed Panem? Co mógłbym Mu „zaoferować“? Gdybym dostał „cynk“ - że to już za chwilę, to jaka byłaby moja reakcja? Radość, entuzjazm, euforia czy... smutek, żal, paniczny strach? Czy próbowałbym się dodzwonić na komórkę do starego przyjaciela, z którym kiedyś się niezbyt ładnie rozstałem, by go przeprosić, czy pobiegłbym do najbliższego kościoła się wyspowiadać, a może chciałbym jeszcze w ostatniej minucie zmienić testament (tylko po co?), a może próbowałbym uciec samochodem (tylko dokąd?), albo rozpłakałbym się w swej bezsilnej rozpaczy? - a może....a może dalej robiłbym swoje i nie popadałbym w żadną skrajność, gdyż jestem dobrze i zawsze przygotowany na spotkanie z Panem twarzą w twarz - i to jest postawa prawdziwie chrześcijańska! Nie ulega wątpliwości: z daru czasu trzeba będzie zdać sprawę przed „Najwyższym Trybunałem“.... Jak więc go wykorzystać? Bo przecież jedną z najważniejszych spraw w życiu chrześcijańskim jest to co nazywamy dobrym wykorzystaniem czasu. I tu tradycja chrześcijańska podaje nam jako wskazówkę starą benedyktyńską zasadę : ORA et LABORA, czyli: módl się i pracuj. Tegoroczny Adwent niech stanie się czasem rewizji nadzwyczajnej mojego życia: jak to jest z tym moim wykorzystaniem czasu - ile czasu poświęcam na modlitwę, ile czasu poświęcam na solidną pracę, jak wygląda mój czas wolny, itd. Są to pewne podstawowe zasady, które dobrze znamy, ale czy tak do końca je realizujemy? A pozy tym: życie każdego z nas jest inne - i każdy z nas musi być „artystą“, a nie tylko wyrobnikiem w Bożej Winnicy. Potrzeba inteligencji, fantazji, pomysłowości, odwagi, przebojowości, by swój czas nie tylko dobrze, ale i pięknie wykorzystać i aby czas innych ludzi uczynić bardziej „kolorowym“. To nie jest aż takie trudne... Po prostu kiedyś trzeba spróbować! 

Yehudi Menuhin, fenomenalny muzyk, w swej książce „Niedokończona podróż“ pisze, iż najpiękniej zabrzmi dany utwór muzyczny wtedy, gdy wszyscy muzycy zagrają go poprawnie, równo, harmonijnie, a jednocześnie pozostawią pewien „margines wolności“, pewną przestrzeń dowolności, które sprawia, że ta muzyka żyje i że słuchacz to wyczuwa. Menuhin nazwał to La part de Dieu - czyli „część, udział Boga“, inaczej: element boski. La part de Dieu - nuty, partytura, wskazówki kompozytora - to wszystko zachowujemy jak najwierniej, ale jest też ta przestrzeń „międzynutowa“, którą Bóg chce wypełnić swymi oryginalnymi pomysłami, które wymyślił tylko dla Ciebie. Pozwól Mu na to. Tylko na tym skorzystasz...

Inny wielki muzyk, Isaak Stern, został wkrótce po tzw. rewolucji kulturalnej zaproszony do Chin. Zaproponowano mu, aby zapoznał się z nowopowstającą muzyką i ją ocenił. Stern zgodził się pod warunkiem, iż będzie mógł występy filmować. I tak powstał niezwykle wymowny film, na którym widać, jak młodzi chińscy muzycy, doskonale wyszkoleni, perfekcyjni technicznie, idealnie odtwarzający nuty, grają utwór, który jednak „nie brzmi“... Dlaczego? Bo zabrakło owej La part de Dieu - tej przestrzeni, w której muzyk potrafi wyrazić swą duszę, swą indywidualność, swój geniusz, pozostając przy tym członkiem zespołu, będąc niezawodnym elementem orkiestry.

Czy ja - jako chrześcijanin - który swym życiem ma wygrać, wyśpiewać wspaniałą pieśń na cześć Ukochanego, czy nauczyłem się już wszystkich nut, czy nauczyłem się grać w orkiestrze, czy umiem zachować swą oryginalność, czy pozwalam działać przeze mnie Bogu, czy staram się wykorzystać te „wolne przestrzenie“ tak, by wszystko zabrzmiało jeszcze piękniej, i by nawet aniołów zadziwić? Czy czuję w swym życiu La part de Dieu? 

To jest ten sposób na dobre wykorzystanie czasu! Warunkiem jest jednak całkowite zaufanie Temu, który nas bezpiecznie prowadzi ku ostatecznemu celowi. I tu chciałbym przytoczyć pewną historię, którą de Mello umieścił w „Modlitwie żaby“:

Pewien ateista spadł ze skały. Gdy spadał w dół, udało mu się złapać za gałąź małego drzewka. Zawisł pomiędzy niebem i skałami, znajdującymi się 300 metrów poniżej. Świadom, że nie zdoła utrzymać się długo, został porażony pewną myślą: „Boże!“ - zakrzyknął z całych sił.
Cisza. Żadnej odpowiedzi.
Zawołał ponownie: „Boże! Jeśli istniejesz, wybaw mnie, a ja Ci przyrzekam, że uwierzę w Ciebie i innych skłonię do wierzenia...“
Nadal cisza.
Zaraz potem był gotów niemal otrząsnąć się z przerażenia, słysząc potężny głos, który rozbrzmiewał w przepaści: „Tak mówią wszyscy, gdy znajdują się w kłopotach...“
„Nie, Boże, nie!“ - odpowiedział nabrawszy nadziei. - „Ja nie jestem taki jak inni. Czy nie widzisz, że już zacząłem wierzyć, gdyż udało mi się usłyszeć Twój głos? A teraz musisz mnie jedynie uratować, a ja głosić będą Twoje imię aż po krańce ziemi.“
Głos znów dał się słyszeć: „Dobrze... uratuję cię. Oderwij się od gałęzi“.
„Oderwać się od gałęzi?“ - wrzasnął mężczyzna wstrząśnięty. - „Nie jestem szalony!“.

 Właśnie... Nie jestem szalony - jestem „normalny“, ale co to za „norma“: czyżby taka, że dopóki Pan Bóg działa po mojej myśli, to wszystko jest O.K.? Ale jeśli Jego zamiary nie pokrywają się z moimi, to „tym gorzej dla Pana Boga“?! Aby nauczyć się w odpowiedni sposób korzystać z daru czasu - trzeba odważyć się na to szaleńcze, totalne zaufanie wobec Tego, który jest Najlepszym Ojcem. Trzeba „pójść na całość“ - i w ten sposób stać się Bożym szaleńcem - takich to właśnie ludzi potrzebuje współczesny świat.

 Pronzato wspomina, iż ks. Fuschini napisał kiedyś, że „ksiądz jest człowiekiem, który zagrał z życiem w zakryte karty“. I to prawda (proszę mi wierzyć, że żadna z nich nie jest znaczona....). Ale właściwie można to powiedzieć o każdym chrześcijaninie. Pocieszający jest fakt, że praktycznie nie ma tu żadnego ryzyka, bo kto „postawi“ wszystko na Boga - ten przegrać nie może!

„Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie“ (Mt 24,42)

  • „Pamiętam, budziłeś się raz po raz w nocy. O świtaniu odjeżdżał pociąg. Chciałeś zdążyć, nie zaspać. Wśród płytkiego snu - czuwałeś.

  • Pomnę, siedziałeś kiedyś przy ognisku w cichą letnią noc. Wokół ciemno. Czarna ściana lasu. W namiotach spali twoi koledzy, koleżanki. Sen kładł ci się na powieki, ale ty zmagałeś się z nim, ze sobą - czuwałeś.

  • Już od wielu godzin tkwiłeś na dyżurze w szpitalu. Zmęczenie brało górę. Resztkami sił przełamywałeś je idąc od łóżka do łóżka. Czuwałeś.

  • Czuwa matka nad swym dzieckiem, żołnierz na granicy, lekarz w pogotowiu, pracownik w elektrowni, strażak przy dzwonku alarmowym, kolejarz na przejeździe, w gotowości, w uwadze.

  • Od tej sprawności zależeć może czyjeś życie, czyjeś dobro, bezpieczeństwo, szczęście. Nie można przeoczyć jasnej linii na monitorze, brzęczenia telefonu, czerwonego światełka nad drzwiami sali szpitalnej. Cena zbyt wielka.

Ale znam inne czuwanie. Czuwanie wspólne tobie, mnie, nam wszystkim.

Znam potrzebę bezustannej gotowości. Od niej zależeć będzie życie w wymiarze wieczności, twoje dobro, twoje szczęście - najwyższe.

            Znam potrzebę bezustannej gotowości, bo przyjdzie Pan. Jest bliżej niż myślimy.

Jest w drzwiach.
Stąd wywoławczy sygnał: czuwajcie.
Wśród odpoczynku i pracy,
wśród radości i troski,
wśród wypełnionej trudem codzienności,
wśród zmierzchów i świtań, 
czuwajcie!
-Nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie.
Wkroczy, zanim zdążysz przejść z pokoju do pokoju.
Wkroczy wśród wypowiadanego zdania, którego już nie dokończysz.
To będzie nagłe, niespodziewane, jak błysk.
Nie zdążysz przymknąć powiek.
(Może) nie zdążysz szepnąć: żałuję...
Czyś już gotów?“

(ks. W.Al. Niewęgłowski)

Czas... Ciągle pędzi do przodu, ciągle ucieka, nie zatrzyma się (on nie zna łapówek)... Myśl o jego mądrym wykorzystaniu, choćby wtedy, gdy na ekranie twego komputera w czasie wykonywania przez niego danej operacji zamiast kursora pojawia się maleńka „klepsydra“...

Czas... Nie traktuj go jak wroga, ale jak przyjaciela. On jest jak najpiękniejszy kochanek... I choć wielu spotkasz takich, którzy twierdzą, że czas to pieniądz, że czas trzeba wykorzystać przede wszystkim dla zabawy i maksimum przyjemności, to ty pamiętaj o jednym: czas to miłość, a więc postarajmy się (nie tylko w adwencie) potraktować na serio to wspaniałe wezwanie ks. Jana Twardowskego:

„śpieszmy się kochać ludzi - tak szybko odchodzą“ .

 

ZADANIE DOMOWE:

Dziś  w ramach „zadania domowego“ proszę przeczytać opowiadanie, którego autorką jest 14-letnia Ania Michna. W ten sposób nasze rekolekcje stają się swoistą „kuźnią młodych talentów“.

Ks. Jacek Staniek SChr.
e-mail: staniek@hotmail.com


Copyright  (c)  1999-2000  Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  01-04-2001