Polska_Misja_Katolicka.gif (3325 bytes)

Msze sw. w jez. polskim w Holandii Katechizacja Ogloszenia i informacje Intencje modlitewne Ksiega Gosci
O PMK Amsterdam Szkola PMK Amsterdam Z historii naszej Misji Strony, na ktore warto zajrzec Jubileusz 2000 w Internecie
Co nowego? Katechezy biblijne dla doroslych Nasza mala czytelnia Kronika naszej Misji Polscy duszpasterze w Holandii

Internetowe Rekolekcje Adwentowe *2000
"Samowar księdza Jacka"
 

 REDDOT.GIF (327 bytes)  ZRÓB  TO,  CO  CZYNI  PAN  BÓG, czyli... 
(Zakończenie Rekolekcji)

 

Wieniec adwentowyAndriej Sinjawski powiedział kiedyś: „o człowieku powiedziano już dosyć. Nadszedł czas, by pomyśleć o Bogu“... Nasze tegoroczne rekolekcje były próbą takiego poważniejszego potraktowania naszej przygody z Panem Bogiem. Chcieliśmy udowodnić i sobie i innym, że naprawdę zależy nam na tym, by szczerze i konkretnie przemyśleć nasze odniesienie do Najwyższego. Czas adwentu stworzył ku temu idealną okazję, aby bardziej skoncentrować się na tym co ważne, istotne, co właściwie: najważniejsze. I nawet jeśli czasami czyniliśmy to z perspektywy ludzkich spraw, problemów i życiowych konkretów - to zawsze celem ostatecznym było: mówienie i przypominanie o Bogu. Zresztą nie muszę chyba przypominać, że miłości Boga i bliźniego oddzielić się nie da... Cieszę się niezmiernie, że udało się nam wygospodarować te „53 minuty“, i że poszliśmy w kierunku studni, że przybliżyliśmy się do Źródła, że wreszcie wypłynęliśmy na głębię... Na ile te rozważania, pomogły mi w spotkaniu Jezusa, w przygotowaniu się na Jego przyjście - na to pytanie każdy sam musi znaleźć odpowiedź... Starałem się, by składniki stosowane w samowarze pochodziły z „najlepszych sklepów“, i mam nadzieję, że w końcowym efekcie herbata z konfiturami ogrzała, umocniła i pokrzepiła... i że była do strawienia. Reszta jest milczeniem... Reszta, czyli to co właściwie najważniejsze, ma się rozegrać między Panem Bogiem i tobą, człowieku!

Zanim przejdziemy do nauki kończącej, chciałbym bardzo serdecznie podziękować za tak liczny (i aktywny) udział w naszych rekolekcjach. Moją szczególną wdzięczność chciałbym wyrazić wobec: pani EWY DUDEK - za jednoosobowe prowadzenie Biura Obsługi Rekolekcji, i cały, ogromny trud, dzięki któremu te rekolekcje mogły dojść do skutku. Dziękuję także ks. prob. Sławomirowi Trypuciowi SChr, który całe to przedsięwzięcie pilotuje i życzliwie wspiera. Pozy tym dziękuję: ks. Sławkowi Murawce SChr - za fachowe porady i pomoc w wysyłaniu SMS-ów, s. Agnieszce Michnie MChr - za podpowiedzi i korekty, Wszystkim Artystom - za ubogacenie moich „wypocin“, Joannie - za nadesłane teksty i „reklamę“, ks. Zbyszkowi Budynowi SChr - on już wie za co... i wielu innym Osobom za propagowanie idei takowych rekolekcji, za życzliwość i towarzyszenie oraz za spełnienie moich, czasami trochę dziwnych, próśb. Także mediom - za ochotną pomoc (przede wszystkim „MATEUSZOWI“). Wszystkim za wszystko: „Bóg zapłać!“ Zapraszamy jeszcze po Nowym Roku do lektury małego podsumowania rekolekcji (!). Prosimy też zajrzeć na strony naszego zgromadzenia zakonnego: Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej (www.tchr.org).

S. Jadwiga Stabińska OSB tak pisała:
„Dziś, gdy słońce wzejdzie, ujrzycie Króla królów, który przychodzi jako Oblubieniec. (...) Wychodząc ze swej komnaty, zabiera On wyłącznie dla ciebie bogactwa i wręcza ci je w darze. Wkładasz szatę zbawienia, płaszcze sprawiedliwości, a klejnoty rozpryskują blask w twoich czarnych włosach. Strojna i młoda, zachwycasz samego Pana. Otrzymujesz nowe oczy: oczarowuje cię to, co małe, ubogie i poniżone. Twój Oblubieniec nie ma innego stroju poza pieluszkami. (...) U skłonu nieba ku ziemi ukazuje się gwiazda w zawiei niezliczonych gwiazd. Biją dzwony spotkania, dzwony o żywym sercu, o głosie aniołów: Zwiastuję wam radość wielką! Dzisiaj w Betlejem narodził się nam Zbawiciel!

Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. Miliardy lat minęły od czasu, gdy powstały słońce i ziemia, miliony lat od czasu, gdy życie pojawiło się na naszej planecie i człowiek wkroczył w jej historię, tysiące lat od czasów, gdy wykształciły się plemiona, ludy i kultury. 2015 lat od narodzin Abrahama, 1510 lat od czasu, gdy Mojżesz przeprowadził lud izraelski przez Morze Czerwone, 1032 lata od namaszczenia Dawida na króla, w 65 dekadzie przepowiedni Daniela, w 194 olimpiadzie, 752 lata od założenia Rzymu, w 42 roku panowania Oktawiana Augusta, gdy pokój panował na całym świecie, przyszedł na świat Jezus Chrystus, odwieczny Bóg i Syn Ojca Przedwiecznego, aby świat swym przybyciem uświęcić. Został poczęty za sprawą Ducha Św., i po upływie 9 miesięcy narodził się w Betlejem, w judzkiej krainie, z Maryi Dziewicy. A my świętujemy teraz Narodziny naszego Pana Jezusa Chrystusa w ludzkim ciele. (według tekstu z Martyrologium Rzymskiego).

Tyle razy już obchodziliśmy te święta, tyle pasterek, tyle wigilii, tyle wzruszeń, tyle kolęd, tyle zabiegania, i co??? Czy coś się rzeczywiście w moim życiu zmieniło? A jeśli nie - to po co właściwie te święta?! Potraktuj więc tegoroczne Boże Narodzenie, kiedy wraz z całym Kościołem przeżywamy, Rok Święty, Jubileusz Wcielenia - jako szansę na autentyczną przemianę życia! Niechby to było choćby (jako jeden z możliwych wariantów) zastosowanie w moim podejściu do drugiego człowieka tego, co Amerykanie nazywają: ASSERTIVENESS SKILLS - a co, w bardzo dalekim tłumaczeniu, może oznaczać tzw. „dobrą stanowczość“. Jest to taki sposób prowadzenia rozmowy, dyskusji, iż każdy czuje się „zwycięzcą“ i zostaje zachowany szacunek dla siebie i dal innych. Pewnie, że może to przybrać skrajną formę, iż na wszystkie bzdury będą się zgadzał i nikomu się nie przeciwstawię. Nie można też relatywizować prawdy, bo prawda może być tylko jedna (albo coś jest czarne albo białe). Tu jednak nie o to chodzi! Nie zapominajmy o tym słowie „stanowczość“ - to ma być jednak stanowczość - ale nie jakiś fanatyzm. Poglądami możemy się różnić, możemy się spierać, możemy argumentować do samego rana, nie odstępując na milimetr od swego stanowiska, ale muszę mieć szacunek dla drugiego człowieka. Trzeba umieć odróżnić człowieka od jego poglądów. Poglądy mogę zwalczać, człowieka mam zawsze kochać, nawet jeśli myśli inaczej, nawet jeśli błądzi... Pewnie, że muszę mu pomóc, na ile umiem, ale decyzję musi podjąć on sam. Powinniśmy się uczyć kultury dyskusji i owej „dobrej stanowczości“, by chrześcijaństwo, które chcemy zaprezentować w III tysiącleciu było wyraźne, konsekwentne, ale jednocześnie przyjazne i atrakcyjne. I treść i forma są więc bardzo istotne... Tylko w ten sposób uda nam się, oczywiście z pomocą Ducha Pocieszyciela, sprostać wymaganiom i postulatom Nowej Ewangelizacji, do której nieustannie wzywa Jan Paweł II.

Nasze drogi są często tunelami mroku, ale także autostradami słońca, nasze drogi są często skalnym ścianami. W ciemnościach chybiamy celu, wirujemy po zakolach, cofamy się, a czasami osuwamy w dół. A to Ty Panie - Emmanuelu - Boże z nami - jesteś naszym Celem, przywracasz właściwą równowagę, podnosisz z upadku i wskazujesz kierunek. Ty ciągle wyrównujesz me kręte, zygzakowate, ukośne, wyboiste drogi życia. Wyprostuj je do końca! I wprowadź do domu Ojca. Przecież i na mnie czeka tam mieszkanie... Czasami tak się dzieje, że człowiek pędzi coraz szybciej, na oślep, ale dzieje się tak wtedy, gdy człowiek straci z oczu cel podstawowy. Wtedy traci orientację i ...gaz do dechy. A czas adwentu jest m. in. po to, by wyhamować...Bo, jak ktoś mądrze powiedział, im mniej się wydarzy, tym więcej się wydarzy. Im bardziej oddalisz się od codziennego hałasu, im bardziej będziesz umiał uciec od tego niepotrzebnego zgiełku, im bardziej uodpornisz się na stres, tym więcej wydarzy się w głębi twego serca, tym więcej przeżyć stanie się twoim udziałem - i staniesz się duchowym milionerem! Aby tak się stało trzeba może, jak pisze w swej najnowszej książce abp Życiński, „pożegnać się z Nazaretem“ - „na szlaku naszych życiowych doświadczeń tęsknimy czasem za atmosferą Niedzieli Palmowej, z nostalgią wspominamy Nazarety, klasyfikujemy odcienie bólu doświadczonego w osobistych Ogrójcach. Tymczasem podstawowym zadaniem dla nas wszystkich winno być poszukiwanie oblicza Ojca, Który pozwala się odnaleźć zarówno w uniesieniach Taboru, jak i w samotności pustyni. Jego łaska i doświadczenie Jego obecności wyzwala z ckliwych wzdychań za Nazaretem utraconym i pozwala ze spokojem stawiać czoła nowym wyzwaniom stawianym przez życie“. Dlatego nie będę was oszukiwał - życie przyniesie jeszcze wiele trudnych sytuacji, nowych wyzwań, ciężkich pokus oraz prozaicznych kłopotów, ale w tym wszystkim musimy powtarzać: Jezu, ufam Tobie! Pośród tych zawirowań nie wolno nam tracić pogody ducha - i tanecznym krokiem iść przez życie, nawet gdy wiatr będzie ostro wiał prosto w twarz. Mimo współczesnego chaosu trzeba nam się uchwycić jak kotwicy prawdy wypowiedzianej wiele wieków temu przez św. Augustyna: Christus sollutio omnium difficultatum - Chrystus jest jedynym Rozwiązaniem wszelkich trudności! Tak właśnie ON - Jezus Chrystus - wczoraj i dziś, ten sam także na wieki!

Ale co takiego chce nam powiedzieć ta niezwykła tajemnica Wcielenia, tajemnica przyjścia Boga na ziemię? Posłuchajmy co na ten temat pisze ks. Niewęgłowski:
„Boże Narodzenie - odpoczynek po biegu. Już nie trzeba spiesznie podążać do sklepów czy na targowisko, ani krzątać się, zdążyć posprzątać, upiec, ugotować, ustroić... Powolnieje czas. Ogrania słodycz i czułość, jakie wyzwala Niemowlę. Pora na rzewne lub skoczne kolędy oraz góry jadła. Święta. Opakowane w różnokolorowe świecidełka i wielobarwny kicz. Towarzyszą im zamglone oczy i podejrzany sentymentalizm. Jeszcze tylko włożyć odkurzony uniform chrześcijański. Nasze Boże Narodzenie opakowane w warstwy kulturowe, w tradycję, obyczaje, podarki, tym bardziej oddala od tamtego, ubogiego, pierwszego. Za każdym razem, ilekroć bywam w Betlejem, nie mogę oprzeć się myśli o swoistym sabotażu, jakiego dopuszcza się współczesny świat wobec tamtych Narodzin. (...) (...) Koniec jednego roku i początek drugiego powoduje wielorakie uczucia. Jednak przede wszystkim wnosi dar czasu, który się rozpoczyna i nowe nadzieje. (...) Spotyka się wielu ludzi, którzy narzekają na dni, w jakich przyszło im żyć. Refren niezadowolenia trwa od wieków. Wypowiedź, jaką św. Augustyn skierował do swoich współczesnych i narzekających, niczego nie straciła ze swej aktualności: Czasy nie są złe ani dobre, to tylko my takimi je czynimy. Czas - raz jeszcze ofiarowany dar. Wśród wznoszonych kielichów szampana i zawołań: Szczęśliwego Nowego Roku, jeśli ma on być udanym rokiem w naszym życiu, nie może zabraknąć pytania: jak przemienić ten czas na miłość, na wewnętrzną wolność, na cierpliwą gotowość pójścia w kolejne dni?“

Ale co jeszcze mówi nam ta cicha i święta noc, co chce nam powiedzieć ta wspaniała Uroczystość Bożego Narodzenia?

Otóż po prostu to, by jak to podkreśla ksiądz J. Szymik, wreszcie sobie uświadomić, że Bogu i człowiekowi dobrze jest być razem !!!
A więc jeśli Bóg jest z nami, to któż przeciwko nam? Kogo miałbym się lękać? Przecież wiem, Komu zawierzyłem i ufam, że wystarczy mi Jego łaski...
Ktoś obliczył, że w Biblii słowa: „nie bój się“ („nie lękaj się“) występują dokładnie 365 razy, czyli dokładnie tyle ile, dni w roku... Pamiętaj o tym stale. Nie bój się, nie lękaj się, Bóg sam wystarczy... Na pewno wystarczy....

A na koniec - zamiast standardowych życzeń (przecież i tak wiecie, że wam życzę jak najlepiej) - krótkie wezwanie:

Siostro, Bracie!
    Zrób to czyni Bóg, czyli:  STAŃ  SIĘ  CZŁOWIEKIEM !

Tak, właśnie tak: stań się człowiekiem Bożym! Nic więcej, ale też i nie mniej....

Deo gratias! 

Ks. Jacek Staniek SChr.
e-mail: staniek@hotmail.com


Copyright  (c)  1999-2000  Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  01-04-2001