Polska_Misja_Katolicka.gif (3325 bytes)

Msze sw. w jez. polskim w Holandii Katechizacja Ogloszenia i informacje Intencje modlitewne Ksiega Gosci
O PMK Amsterdam Szkola PMK Amsterdam Z historii naszej Misji Strony, na ktore warto zajrzec Jubileusz 2000 w Internecie
Co nowego? Katechezy biblijne dla doroslych Nasza mala czytelnia Kronika naszej Misji Polscy duszpasterze w Holandii


Internetowe Rekolekcje Adwentowe *2002
...ta stara historia, ciągle nowa...

REDDOT.GIF (327 bytes) Pierwsze spotkanie
CZAS ODNALEZIONY

(I niedziela Adwentu)

 

Znane jest powszechnie stwierdzenie francuskiego pisarza i publicysty André Malaraux, ministra kultury Francji za czasów prezydentury generała de Gaulle'a, o przyszłości ludzkiej cywilizacji i świadomości: Wiek XXI będzie albo wiekiem ducha albo go nie będzie wcale. Zadziwiać może intuicja i trafność, z jaką ten skądinąd niezbyt bliski Kościoła człowiek, postawił w połowie lat pięćdziesiątych przytoczoną powyżej diagnozę. Czyż bowiem obecny czas nie jest naznaczony w wyjątkowy sposób tym poszukiwaniem duchowego wymiaru ludzkiej egzystencji, poszukiwaniem prowadzonym często po omacku i wiodącym na manowce, jak w przypadku rożnych sekt... przy jednoczesnym, coraz bardziej widocznym odchodzeniu od dwutysiącletniej tradycji Kościoła.

          Za nami przeżycia i wzruszenia związane z Wielkim Jubileuszem Roku 2000. W historycznym już dokumencie Tertio milenio adveniente, w jego 31 punkcie, Jan Paweł II pisał: 

Jubileusz powinien w dzisiejszych chrześcijanach 
utwierdzić wiarę w Boga, który objawił się w Chrystusie, 
umocnić nadzieję wyrażającą się w oczekiwaniu na życie wieczne, 
ożywić miłość czynnie służącą braciom.

 W adhortacji Nuovo Millenio ineunte będącej swoistym podsumowaniem owoców świętego czasu Wielkiego Jubileuszu Papież-Polak zachęca:
Teraz winniśmy spojrzeć w przyszłość, 
«wypłynąć na głębię», ufając słowu Chrystusa: 
Duc in altum! 

To, czego dokonaliśmy w minionym roku, nie upoważnia nas bynajmniej do jakiegoś zwyczajnego zadowolenia, ani tym bardziej nie pozwala nam zaniechać dalszych działań. Przeciwnie, dotychczasowe doświadczenia powinny wzbudzić nowe energie...

          Jubileusz powinien ożywić w dzisiejszych chrześcijanach wiarę... 
          Dotychczasowe doświadczenia powinny wzbudzić nowe energie..

          Rozpoczniemy drugi Adwent XXI wieku; czasu, który daje ogromne możliwości, także i w sposobach głoszenia Dobrej Nowiny, ot chociażby takie internetowe rekolekcje.

          Adwent – przyjście- oznacza właściwie, w przekładzie dosłownym przyszłość. Tak więc już samo słowo wyraża osobliwy splot teraźniejszości i przyszłości, istnienia i nie-istnienia, posiadania i oczekiwania. W liturgii adwentowej tajemniczo współbrzmią ze sobą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość chrześcijańskiego czasu zbawienia, owo “już i jeszcze nie“ zanurzające człowieka w oczekiwaniu praojców na przyjście zabawienia ukrytego jeszcze w samym tylko Bogu (tyle tysięcy lat wyglądany – jak powie jedna z polskich kolęd), aktualizujące to zbawienie już dokonane w Chrystusie, choć jeszcze przesłonięte (Pawłowe – niejasno, jakby w zwierciadle) a jednocześnie sięgające ku ostatecznemu kresowi, kiedy dokona się ostateczna przemiana wszystkiego (oczekujemy Twego Przyjścia w chwale  aklamacja po Przeistoczeniu).
Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość chrześcijańskiego czasu zbawienia

          Żyjemy w świecie naznaczonym w każdej dziedzinie pośpiechem, ciągłą pogonią – no właśnie za czym? Narzekamy nieustannie na brak czasu... Piętrzące się przed nami sprawy do załatwienia przypominają często szklaną górę z dziecięcych baśni, a nasze wysiłki, aby się z nimi uporać i uporządkować, bliższe są niejednokrotnie bezowocnemu trudowi Syzyfa...

          Ty, Panie, tyle czasu masz,
          Mieszkanie w chmurach i błękicie
          - a ja na głowie mnóstwo spraw 
          i na to wszystko jedno życie...

 I tak zamazuje się w nas to pierwsze i podstawowe znaczenie czasu – tego “tu i teraz“, daru i zadania, dzięki któremu i w którym, możemy odnaleźć to, co w nas najprawdziwsze - “obraz i podobieństwo“ otwierające nas na Wieczność...

Coraz mniej oczywisty dla niektórych ludzi jest rytm, w jaki Boża Obecność wpisuje się w doczesność świata. Dokonuje się tu jakaś ogromna manipulacja usiłująca pozbawić człowieka obiektywnych punktów odniesienia organizujących jego życie osobiste, rodzinne, społeczne i religijne. Wiedzie tu prym handel, którym rządzi bezwzględna zasada zysku. Przykłady? Ot chociażby to, że zanim jeszcze rozpocznie się Adwent, we współczesnych świątyniach, jakim stały się centra handlowe, słychać powtarzane do znudzenia i obrzydzenia namiastki kolęd i spotkać można dziwacznych Mikołajów, a nawet ich “żony“. A kiedy zapytać dzieci o Boże Narodzenie, to opowiedzą o nim, ale w stylu Diseylandu... 
I tak oto tradycja Bożego Narodzenia zatracając coraz bardziej religijno-rodzinny charakter  zmienia się w międzynarodowe, niezależne od wiary Święto Handlu...
Jest więc pora po temu, aby sobie przypomnieć, co nam mówi wiara. Czas, żeby z wiarą wymówić słowa wiary: wierzę w Bożą obecność, która weszła w nasz czas, w mój czas. Trzeba mi tylko uwierzyć w Adwent, w przyjście Boga w nasz czas..

          To właśnie przez czyn Boga w Chrystusie czas stał się takim, jakim powinien być. Nie jest on już czasem nie odkupionym, beznadziejnym, jałowo upływającym i rozsypującym się następstwem odcinków, spychających się kolejno w uśmiercające przemijanie. Teraz sam czas już jest odkupiony: zyskał Punkt Centralny, który może zachować teraźniejszość i przenieść ją w przyszłość – wieczną przyszłość. W ten potrzebujący odkupienia czas wszedł Adwent Wcielonego Boga – Chrystusa, który jest wczoraj, dziś i na wieki (Hbr 13,8); Chrystusa, od którego ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe nie mogą odłączyć tych, co w Niego wierzą i w miłości są z Nim złączeni.

          Me życie jest cieniem, me życie jest chwilką,
          co ciągle ucieka i ginie.
          By kochać Cię, Panie, tę chwilę mam tylko
          dzień ten dzisiejszy jedynie.

          Oto Bóg już zaczął święcić swój Adwent w świecie i w człowieku. Cicho i łagodnie, tak cicho, że można tego nie dosłyszeć, przyjął już świat i jego czas do swego serca, a nawet zanurzył ten czas w swoje własne niepojęte życie, które nazywamy Wiecznością.
I to właśnie dzieje się w każdym z nas, i nazwane jest łaską wiary – to ustąpienie lęku przed upływającym czasem, bo wielkich rzeczy dokonał na nim Ten, który jest potężniejszy niż czas, który stworzył czas, aby go wyzwolić ku swej wieczności, aby tym przemienionym,  o d n a l e z i o n y m  czasem mnie obdarować.

          Nie godzina – bo to za dużo
          kwadransa nawet nie trzeba
          jedna chwila prowadzi do nieba
          wiosną, latem, jesienią i zimą.

         Zakończmy nasze pierwsze spotkanie znaną przecież historią:

Pewien człowiek miał dwóch synów: Młodszy z nich rzekł do ojca:
- Ojcze, daj mi część wolnego czasu, jaka na mnie przypada, chcę bowiem mój czas inaczej rozplanować.
Podzielił więc ojciec swój czas między dwóch synów. Niedługo potem, młodszy z nich, zabrawszy wszystko, co dostał, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił wszystkie dni i tygodnie, żyjąc rozrzutnie. Po kilku miesiącach nastała wielka bieda w owej krainie: nikt nie maił dla nikogo czasu. I on odczuł to boleśnie. Wtedy poszedł i przystał do jednego z obywateli tej krainy, a ten posłał go na swoje pola, aby od rana do nocy pasł świnie. Pragnął przy tym inaczej widzieć swój los, lecz nikt nie poświęcił mu ani chwili uwagi (gdyż czas, to pieniądz).

         Wtedy zastanowił się i rzekł:
         - Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem czasu wolnego, a ja tu haruję “na okrągło“. Zabiorę się i pójdę do mego ojca i powiem mu: Ojcze, zmarnowałem bezsensownie cały mój czas i zgrzeszyłem przeciwko niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników.
          Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca, dawcy czasu. A gdy był jeszcze daleko ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; zostawił wszystko i poświęcając mu swój czas, wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go.
          A syn rzekł do niego:
          - Ojcze, roztrwoniłem głupio mój czas i zgrzeszyłem przeciw niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. 
Lecz ojciec rzekł do sług:
          - Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go, dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przygotujcie świąteczny posiłek: chcemy mieć czas dla siebie i ucztować ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył, zmarnował czas, a znów go odnalazł.
          I zaczęli się bawić do samej wieczności.

            -

REDDOT.GIF (327 bytes) Dla wytrwałych załącznik: Ta stara historia, ciągle nowa  - cz. II

 

REDDOT.GIF (327 bytes) Załącznik muzyczny - Edyta Geppert "Zamiast

( słuchając korzystamy z programu Real Player ) 

 

ks. Andrzej W. Sowowski SCh (Francja)
e-mail:  an.sow@wanadoo.fr


Copyright  (c)  2002  Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  01-12-2002