Polska_Misja_Katolicka.gif (3325 bytes)

Msze sw. w jez. polskim w Holandii Katechizacja Ogloszenia i informacje Intencje modlitewne Ksiega Gosci
O PMK Amsterdam Szkola PMK Amsterdam Z historii naszej Misji Strony, na ktore warto zajrzec Jubileusz 2000 w Internecie
Co nowego? Katechezy biblijne dla doroslych Nasza mala czytelnia Kronika naszej Misji Polscy duszpasterze w Holandii


Internetowe Rekolekcje Adwentowe *2002
...ta stara historia, ciągle nowa...

REDDOT.GIF (327 bytes) Trzecie spotkanie
CZEGO SIĘ BOISZ NAJBARDZIEJ?

(III niedziela Adwentu)

 

          Teoretycy i specjaliści od środków przekazu i komunikacji, określając je jako “czwartą władzę“, już wiele lat temu ukuli pojęcie “globalnej wioski“ w odniesieniu do świata, który dzięki mediom skurczył się niebywale. Nie geograficzna odległość, ale szybkość i pojemność łączy satelitarnych decydują o obrazie świata, jaki nosimy w sobie... 
Z pewnością taka sytuacja jest znakiem rozwoju i postępu, ale jednocześnie daje niebywałe możliwości w manipulowaniu człowiekiem i jego przeżywaniem świata...

          Gdyby ktoś pierwszy zetknął się z ludzką cywilizacją i na podstawie informacji prasowych, radiowych, telewizyjnych chciałby mieć o niej jakieś wyobrażenie, byłby to raczej obraz pesymistyczny...

          Każdego dnia zalewa nas lawina dramatycznych wydarzeń - tych spektakularnych jak klęski natury – trzęsienia ziemi, powodzie, susze, wybuchy wulkanów, huragany i tornada,  epidemie, i tych prowokowanych przez człowieka – katastrofy ekologiczne, wojny, zamachy terrorystyczne, afery finansowe i krachy ekonomiczne, wypadki na lądzie, w powietrzu i na wodzie, głód, nie pomijając kryzysów w Kościele, wreszcie zagrożenia związane z postępem i rozwojem nauki – klonowanie, manipulacje genetyczne, handel narządami. 
Można by ciągnąć w nieskończoność tą litanię nieszczęść nękających współczesny świat i ludzkość. 
Czyżby mityczna puszka Pandory została ponownie otwarta?

I w tym miejscu chciałoby się wołać słowami staropolskiej suplikacji:

Od powietrza, głodu, ognia i wojny – zachowaj nas Panie!.

          Coraz więcej światła rozprasza fioletowy mrok adwentu... Zapalamy już trzecią świecę... Niech jej płomień będzie przewodnikiem w wędrówce przez to, co niepokoi serce człowieka...

          Jeżeli nasza pamięć sięga 24 lata wstecz, to być może przypominamy sobie pierwsze słowa, jakie Papież - Słowianin skierował do świata 16 października 1978.

Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi.

Nasze rekolekcyjne rozważania są jakąś próbą otwarcia tych drzwi naszych serc, być może niejednokrotnie zaryglowanych przez wiele obaw, lęków, niepewności a może i braku wiary.
Chrystus wielokrotnie kieruje to wezwanie do spotkanych ludzi. 
Lęk i niepokój w sercach ludzkich są tak często obecne, że Chrystus najpierw ucisza tę burzę serca, a dopiero potem wskazuje drogę...

          Strach rodzi się w człowieku spontanicznie i stanowi ostrzeżenie przed zagrożeniem, a więc spełnia pozytywną rolę. Ale niejednokrotnie ten strach może stać się nieznośną udręką, lub nawet pchać człowieka do zła, czasem większego niż śmierć ciała: do utraty czci, 
poniżenia godności ludzkiej i chrześcijańskiej, 
do zejścia z drogi zbawienia.

          Groźny i zły jest strach, kiedy boimy się tego, czego bać się nie trzeba. 
Kiedy rezygnujemy z tego, z czego rezygnować nie wolno. 
Gdy trwożliwie uciekamy, chowamy się, chronimy własną głowę tam, gdzie naszym obowiązkiem jest bronić i atakować.
Zły, groźny, niosący zgubę jest strach mający postać braku cywilnej odwagi, gdy rezygnujemy z pełnej godności wyrażania, tam gdzie trzeba, swych najgłębszych przekonań. Bo boimy się utraty jakichś korzyści, przeszkody w wygodnym, ale bezmyślnym życiu...

Zżycie chrześcijańskie pełne jest zagrożeń, nieustannie wystawione na otaczające zło...

Często przeżywamy takie chwile, kiedy przeraża nas doświadczenie naszej słabości i otaczającego zła, wobec którego jesteśmy bezsilni - wydaje nam się, że nie ma wyjścia, a sami nic nie zdołamy zrobić.

Czego boi się współczesny człowiek?

“Przerażają mnie trzy wyrazy: Niemcy, głód, wojna. Do dzisiejszego dnia nie mogę oglądać filmów wojennych“
“Ja i moja żona jesteśmy już w podeszły wieku. Boję się bardzo, że pewnego dnia jedno z nas zostanie samo, i nie będzie mogło liczyć na szklankę gorącej herbaty“.
“Tylko patrzę przez okno i czekam, czy mąż nie wraca pijany. Wtedy czuję największy strach, który paraliżuje mnie i moje dzieci“.
To tylko trzy z wypowiedzi w ankiecie, jaką swego czasu opublikowało jedno z polskich czasopism. To już nie strach czy obawa w skali makro – świata czy ludzkości, ale to, co dotyczy mnie bezpośrednio...

Boję się drugiego człowieka; 
boję się utracić pracę; 
boję się przyszłości - co będzie; 
boję się rzeczywistości, w której żyję; 
boję się utraty tego, co mam; 
boję się powiedzieć nie
boję się mówić, co myślę; 
boję się narazić,
boję się zmienić (bo, co powiedzą inni...)
boję się spojrzeć prawdzie w oczy
boję się głosu własnego sumienia; 
boję się – już sam nie wiem, czego...

Znamy różne inne lęki; 
lęk przed odpowiedzialnością; 
gdy ktoś umywa ręce od swoich obowiązków; 
boi się decyzji; boi się wyrażać swój pogląd; powiedzieć zdanie, które może zaważyć na jego przyszłości lub teraźniejszości. 
Boi się podjąć jakąkolwiek decyzję - z lęku, co będzie?

Lęk przed powiedzeniem TAK to również lęk przed samym sobą. To lęk ludzi, którzy boją się samych siebie, swoich wad i zalet; mają ciągłe kompleksy; ciągle przed sobą uciekają. Nieraz ucieczką jest alkohol, nieraz narkotyki a bardzo często - udawania: życiowe aktorstwo, uchodzenie za kogoś innego niż się jest rzeczywiście, nakładanie maski nawet wobec samego siebie - wobec własnego sumienia.

I w takiej sytuacji Chrystus mówi: Odwagi! Nie  bójcie się! Ja jestem!

Przyznajmy, że dopóki życie układa się według naszych planów, kiedy jesteśmy zadowoleni i szczęśliwi, nie dzieje się nam krzywda, jesteśmy syci i niczego nam nie brakuje, wtedy z radością uznajemy Bożą obecność i opiekę...

Gdy jednak przychodzi próba, w serce wkrada się trwoga... 
Zapominamy kto nas nakarmił, kto nas uzdrowił, kto dał radość... 
Zaczynamy liczyć na siebie, na własne siły.
Chwytamy się wszystkiego, aby nie zginąć.
Niebezpieczeństwo przeraziło nas i zachwiało naszym spokojem i wiarą. 
Szukaliśmy pomocy wszędzie, a zapomnieliśmy o Bogu, który jest obok nas.

          Dopóki Bóg nie wystawia Cię na próbę, dopóki życie nie domaga się praktycznej realizacji tego w co wierzysz, łatwo jest przyjmować prawdę Ewangelii, wyznawać wiarę w Chrystusa. Łatwo jest uznawać, że Wszechmocny Bóg przyjął z miłości do nas ludzkie ciało, stał się człowiekiem i w pokorze oddał swoje życie, aby odkupienie człowieka zrealizować przez ofiarną miłość. 

Ale kiedy zażąda tego samego od Ciebie?
Wtedy lęk ogarnia serce, słabnie, ale i weryfikuje się wiara...

Bóg jednak widząc to, mówi Nie lękaj się! Ja jestem!

Jeśli powierza Ci jakieś zadanie, to udziela też łaski, siły i zdolności do jego wykonania...

          Każdy z nas ma swoje życiowe perspektywy, swoje plany i marzenia... ale także i swoje zwiastowania, z którymi Bóg niekiedy wkracza niespodziewanie w nasze życie. Zmusza nas to często do pozostawienia tego, co kochaliśmy, co było w naszych zamiarach, aby lepiej przygotować się do spełnienia Jego żądania. 

W naszym przypadku nie posługuje się Aniołem...

Powie nam to zwyczajnie, z "wnętrza" przez nasze sumienie 
albo z zewnątrz przez książkę, 
przykład lub nawet słowo przyjaciela, 
polecenie przełożonego, 
duchową lub materialną potrzebę bliźniego...

Bóg zwiastuje, a potem czeka... ale bez przymusu...

A my możemy Mu powiedzieć TAK lub NIE.

Odpowiedzieć Bogu w chwili zwiastowania jest niekiedy bardzo ciężko...
Nie odpowiedzieć wcale jest jednak zawsze czymś bardzo nierozumnym i ryzykownym...

          Oczywiście Bóg uszanuje każdą naszą decyzję, bo stworzył nas wolnymi. Możemy więc od Boga odejść na chwilę, na dzień, na całe lata, a także na całą wieczność. I wtedy opanowuje nasze serce jeszcze inny strach, ten którego źródłem jest nasz grzech. 

          Jaką postawę my przyjmujemy, gdy Bóg przemawia do nas i ukazuje nam swoje plany?
Nie zawsze człowiek zgadza się na te plany. Ta prawda jest trudna do przyjęcia. Nic też dziwnego, że nasze serca są targane wątpliwościami, bo przecież Bóg w swej miłości jest Wielką Tajemnicą...

          Każdy człowiek, jeśli liczy na siebie, jeśli podda się duchowi tego świata przez dążenie do posiadania i dominowania nad innymi, ulegnie prędzej czy później potędze zła, i nic dobrego nie będzie w stanie uczynić.
Widzimy często, że tacy ludzie skoro nie potrafią iść drogą miłości, wybierają kierunek jej przeciwny: obojętności, niechęci do jakiegokolwiek wysiłku i zaangażowania.
Są zapatrzeni w siebie do tego stopnia, że cały świat może dla nich nie istnieć...

          Piekło było już prawie całkiem zapełnione, a przed jego bramą oczekiwało jeszcze na wejście wiele osób. Diabeł nie miał innego rozwiązania sytuacji, jak tylko zablokować drzwi przed nowymi kandydatami.
          “Pozostało tylko, jedno miejsce, i jak się rozumie, może je zająć tylko ktoś z was, kto był największym grzesznikiem“, powiedział.
          “Czy jest wśród zgromadzonych jakiś zawodowy morderca?“, zapytał.
Ale nie słysząc odpowiedzi, zmuszony był przystąpić do egzaminowania wszystkich stojących w kolejce grzeszników.
          W pewnym momencie swój wzrok skierował na jednego z nich, który wcześniej umknął jego uwadze.
          “A ty, co zrobiłeś?“, zapytał go.
          “Nic. Jestem uczciwym człowiekiem, a znalazłem się tutaj jedynie przez przypadek“.
          “Niemożliwe. Musiałeś jednak coś zawinić“
          “Tak. To prawda“, powiedział zmartwiony człowiek, “starałem się być zawsze jak najdalej od grzechu. Widziałem, jak jedni krzywdzili drugich, ale sam nie brałem w tym udziału. Byłem świadkiem, jak ludzie czynili sobie wzajemnie świństwa i oskarżali się. Jedynie ja byłem wolny od pokus i nic nie czyniłem. Nigdy“.
          “Naprawdę nigdy?“, zapytał z niedowierzaniem diabeł. “Czy t rzeczywiście prawda, że widziałeś to wszystko, na swoje własne oczy?“.
          “Jak najbardziej“.
          “I naprawdę nic nie zrobiłeś?“, powtórzył jeszcze raz diabeł.
          “Absolutnie nic!“.
          Diabeł zaśmiał się ze zdziwienia. “Wejdź, mój przyjacielu. Ostatnie wolne miejsce w piekle należy do ciebie“.

          Niejednokrotnie pytamy się samych siebie, co możemy zrobić wobec tego całego niepokojącego ogromu zła w świecie? W jakiej mierze jesteśmy za nie odpowiedzialni?

          Pewien mistrz tak kiedyś zwrócił się do swojego ucznia, który nieustannie uskarżał się na drugich: "Jeśli rzeczywiście to, czego pragniesz jest pokojem, staraj się najpierw zmienić samego siebie, a nie innych. O wiele łatwiej jest ochronić swoje nogi zakładając na nie pantofle, aniżeli cały świat  wyścielić dywanami".

          Może trzeba nam spojrzeć na siebie z innej perspektywy, może trzeba pomyśleć tak, jak myślał ten człowiek, który zapisał następujące słowa:

W młodości byłem rewolucjonistą, 
we wszystkich moich modlitwach wołałem: "Panie, daj mi zmienić świat". 
Potem doszedłem do wniosku, 
że przechodzi mi chęć wszczynania rewolucji. 
Tak więc w pewnym momencie życia, zacząłem prosić: 
"Panie, daj mi łaskę przemienia moich bliskich: mojej rodziny, moich przyjaciół...“ 
Teraz, kiedy stałem się dojrzałym człowiekiem, 
zrozumiałem, że byłem głupcem. 
Od tego czasu modlę się: "Panie, daj mi łaskę przemienienia samego siebie". 
Gdybym modlił się w ten sposób od początku, nie zmarnowałbym tylu lat...

          Tylko w pokornym uznaniu swej małości możemy kierować nasz wzrok ku górze. Jak małe dziecko spogląda ku górze, gdy rozmawia ze starszymi, tak słaby człowiek spogląda na potężnego Boga...

           Czego więc boisz się w życiu najbardziej? A właściwie, czego powinieneś się najbardziej obawiać?

Nie daj się zwyciężyć złu, 
   ale zło dobrem zwyciężaj  

     (List do Rzymian 12, 21)

 

REDDOT.GIF (327 bytes) Dla wytrwałych załącznik: Ta stara historia, ciągle nowa - cz. IV

 

REDDOT.GIF (327 bytes) Załącznik muzyczny - Dżem: "Modlitwa"

( słuchając korzystamy z programu Real Player ) 

 

ks. Andrzej W. Sowowski SCh (Francja)
e-mail:  an.sow@wanadoo.fr


Copyright  (c)  2002  Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  15-12-2002