Polska_Misja_Katolicka.gif (3325 bytes)

Msze sw. w jez. polskim w Holandii Katechizacja Ogloszenia i informacje Intencje modlitewne Ksiega Gosci
O PMK Amsterdam Szkola PMK Amsterdam Z historii naszej Misji Strony, na ktore warto zajrzec Jubileusz 2000 w Internecie
Co nowego? Katechezy biblijne dla doroslych Nasza mala czytelnia Kronika naszej Misji Polscy duszpasterze w Holandii


Internetowe Rekolekcje Adwentowe *2002
...ta stara historia, ciągle nowa...

REDDOT.GIF (327 bytes) Czwarte spotkanie
AMO ERGO SUM

(IV niedziela Adwentu)

 

        Fenomen Papieża-Polaka (a zwłaszcza jego obecna faza) inspiruje nieustannie, na całym świecie i powstawanie ciągle nowych publikacji i opracowań usiłujących dokonywać analizy tego bez mała 25-letniego pontyfikatu, który nie przestaje odciskać głębokiego piętna na historii świata i Kościoła. Pośród wydanych w ostatnich latach biografii Ojca świętego, zwłaszcza jedna zwraca uwagę. To opublikowany w 1999 roku (wydanie polskie – rok 2000) “Świadek nadziei“ George'a Weigla, amerykańskiego filozofa i katolickiego teologa. 
Prawie 1200 stron pasjonującej lektury, w której odkrywamy stopniowo sylwetkę człowieka, kapłana, biskupa, kardynała Karola Wojtyły i w końcu słowiańskiego papieża Jana Pawła II... Wszystko to wpisane w szeroki kontekst historyczny, polityczny i społeczny Polski, Europy i świata... Największa, niezwykła i zaskakująca niespodzianka czeka czytelnika na końcu lektury. Oto przytoczony w całości ostatni fragment:

Pod koniec lata 1997 roku na zaproszenie Papieża przybyli do Castel Gandolfo Piotr i Teresa Maleccy, długoletni członkowie środowiska Karola Wojtyły. Ich sypialnia znajdowała się pod apartamentem papieskim, więc każdego ranka przed świtem, słysząc stukanie laski, wiedzieli, że Gospodarz już wstał. Pewnego dnia przy śniadaniu Papież zapytał, czy nie przeszkadza im ten hałas. Odpowiedzieli, że nie, bo i tak wstają na mszę. “Ale dlaczego Wujek wstaje tak wcześnie?“.
Karol Wojtyła, dwieście sześćdziesiąty czwarty biskup Rzymu, odpowiedział: “Bo lubię patrzeć, jak wschodzi słońce“.

 Ujrzeć, jak wschodzi słońce...

Już tylko kilkanaście godzin dzieli nas od “nocnej ciszy, w której głos się rozchodzi“. Ale jeszcze trwa Adwent, jeszcze jest czas przygotowania...

W ostatnią z adwentowych niedziel zapytajmy za Psalmistą

Kim jest człowiek, że o nim pamiętasz, 
kim syn człowieczy – że troszczysz się o niego (Ps 8,5)

Ćwierć wieku temu wołał Jan Paweł II: 

Bez Chrystusa nie można zrozumieć do końca człowieka.

Boski Odkupiciel stoi w samym centrum prawdy o każdym z nas. 
Bez Niego nasze życie nie ma ani sensu ani korzenia. 
To właśnie Jezus przywraca nam pełnię godności zawartą w fakcie, że Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo.

Kimże jest człowiek, skoro Syn Boży przyjmuje ludzką naturę? 
Kimże jest on, skoro Boski Odkupiciel płaci najwyższą cenę za jego godność?
Co roku Kościół wypowiada swoje głębokie zdumienie nad tą tajemniczą prawdą. W szczególnie uroczysty sposób jest ona ukazywana i wyrażana w czasie Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Wtedy właśnie, słyszymy pełne radości i nadziei słowa: O szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel

A zatem, te dwie prawdy z historii zbawienia – 
prawda o Wcieleniu 
i prawda o Odkupieniu 
syntetycznie ujęte w zdanie 

Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia

potwierdzają szczególną wartość człowieka wśród wszystkich Bożych stworzeń.

Jednakże to dopiero początek Radosnej Nowiny o odnowionej godności człowieka. Dzięki owocom zbawienia, jakie wypływają z Męki, Śmierci i Zmartwychwstania, Jezus umożliwia nam uczestnictwo w Boskiej Naturze 

Zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie objawiło, kim będziemy – (1J 3,1)

W momencie chrztu faktycznie stajemy się 
dziećmi Boga Ojca, 
braćmi i siostrami Jezusa 
oraz świątynią Ducha Świętego. 
Oto co znaczy powołanie do świętości; oto cała prawda o naszej godności. 
Jedynie chrześcijaństwo, dlatego że jest religią objawioną ukazuje realną możliwość życia w rodzinnych relacjach z Bogiem już tu, na ziemi.

Oczywiście, to życie Boże otrzymane przez nas po raz pierwszy na chrzcie św. jest poddane próbie doczesnej egzystencji, chociaż samo ma wieczny charakter podlega presji konkretnych sytuacji naszej codzienności i jest doświadczane w zmaganiach z pokusami.
Ich źródłem jest przede wszystkim osobowa siła zła czyli szatan
Ten przeciwnik Boga nosi w Piśmie św. wiele imion: diabeł, zwodziciel, zabójca, książę tego świata, kłamca i ojciec wszelkiego kłamstwa. 
Przeciwstawiając się Bogu, wybrał bunt i odejście, a odrzucony na wieki od Boga chce także zniszczyć Jego plan zbawienia względem człowieka. Szatan od początku był nieprzyjacielem człowieka zazdroszcząc mu szczęścia. 
Pismo św. mówi wyraźnie, że 

śmierć weszła na świat przez zawiść diabła (Mdr 2,24).

I dlatego pierwsze zadanie, jakie jawi się w dziele odnajdywania chrześcijańskiej godności człowieka polega na przeciwstawianiu się złu - szatanowi.

Dlatego św. Piotr przestrzega

Bądźcie trzeźwi, czuwajcie, bo przeciwnik wasz diabeł krąży jak lew ryczący szukając kogo pożreć. Wy zaś sprzeciwiajcie się jemu mocni w wierze. A Paweł Apostoł zachęca Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj (Rz 12,21).

Czas ziemskiego życia, to czas próby naszej wolności, to czas zdawania egzaminu z tej wolności wyboru. Człowiek z woli swego Stwórcy jest istotą wolną, suwerenną. I taka niczym nieskrępowana wolność może stać się przyczyną dramatu człowieka, jeżeli nie będzie właściwie rozumiana i wykorzystana. Człowiek jest bowiem wolny do tego stopnia, że może wybrać dla siebie śmierć i zatracenie. Jeżeli będę żył na ziemi tak, jakby Boga nie było, to ryzykuję życie bez Boga na całą wieczność.

Z drugiej strony życie duchowe nie może polegać na dyktowaniu Bogu tego, co powinien zrobić z nami, w nas i za nas. Nie może też być handlowaniem z Bogiem, któremu oddajemy pewne (jak nam się wydaje) "nasze dobra" po to, aby otrzymać od Niego inne.
Bóg jest nieskończenie wolny i żadne nasze schematy nie zdołają Go skrępować czy zamknąć w definicjach. Jego wolność jest jak wiatr, który wieje, gdzie chce (por. J 3,8) i dlatego nie da się do końca przewidzieć. 

Wolność Boga kieruje się swoimi prawami, których nie znamy do końca. Stąd też nasze zawierzenie Bogu będzie zawierać "pewną niewiadomą", jakieś ryzyko i niepewność. I aby dojrzeć duchowo potrzeba akceptacji tej "niewiadomej" Boga, konieczne jest otwarcie na przyszłość, w jaką Bóg nas prowadzi. 
Oczywiście planujemy nasze życie, przewidujemy, rozważamy, patrzymy w przyszłość  Ale konieczna jest ta świadomość, że przysłowiową kropkę nad "i" napisanym przez nas stawia zawsze Bóg. A może się zdarzyć, że to nasze "i" nie zostało napisane na właściwym miejscu i Bóg nie zechce postawić nad nim swej kropki.

Co nam pozostaje wtedy: 

bunt (odejście od Boga) 
albo poddanie się Bożej opatrzności (na wzór Maryi). 

Jeżeli skierujemy swoje serce ku Bogu pozostanie za nami ten, który jest sprawcą buntu i kłamstwa - szatan ze swoimi pokusami. 

Pytajmy więc dalej o godność człowieka.

Obok tego negatywnego wymiaru nasza godność ma stronę pozytywną. W spotkaniu z bogatym młodzieńcem

 Jezus spojrzał na niego z miłością (Mk 10,21). 

 Dopiero wtedy zachęcił go do życia radami ewangelicznymi i pójścia za Nim. 

 Wielkość człowieka wypływa stąd, że Bóg pierwszy go umiłował. 

 Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16)

 A Syn Boży tak umiłował człowieka, że dla jego odkupienia wyciągnął ręce na krzyżu i dał sobie przebić serce 

 Krwią ran Jego zostaliśmy uzdrowieni (1P 2,24). 

Kiedy poszukujemy odpowiedzi na pytanie, kim jest człowiek, musimy uwzględnić w odpowiedzi tę cenę, jaką Syn Boży zapłacił za nasze odkupienie. Ta cena jest miarą miłości Chrystusa dla człowieka i jest wezwaniem do dawania takiej samej odpowiedzi na tę Bożą propozycję. 
A zatem wielkość człowieka można mierzyć rozmiarem jego miłości. O tym mówi największe przykazanie: miłości Boga i bliźniego (por. Mt 22,38).

Siódmego dnia, kiedy Bóg zakończył stwarzanie świata, postanowił, że zrobi sobie święto. Wszystkie, jak z igły, zdjęte stworzenia postanowiły podarować Bogu najpiękniejszy, jaki tylko mogły znaleźć, prezent.
            Wiewiórki przyniosły orzechy i migdały, króliki marchew i słodkie korzenie; owce ciepłą i delikatną wełnę; krowy pieniące się i pełne śmietany mleko.
            Miliardy aniołów ustawiły się w półksiężyc i zaczęły śpiewać boskie serenady.
            Również człowiek czekał zaniepokojony na swoje wejście. “A co ja mogę podarować? Kwiaty mają zapach, pszczoły miód, nawet słonie obiecały, że zrobią Panu Bogu kąpiel, a potem przy pomocy swoich trąb osuszą Go...“
Człowiek stanął na końcu kolejki i nie przestawał się martwić wtedy, gdy wszystkie stworzenia przechodziły przed tronem Boga i pozostawiały Mu przyniesione przez siebie dary.
Kiedy na dojście do Niego czekało zaledwie kilka stworzeń: żółw, ślimak i leniwiec, człowiek wpadł w zupełną panikę.
Wreszcie przyszła kolej na niego.
Wtedy człowiek, któremu wydawało się, że nie może podarować Panu Bogu niczego, równie pięknego jak pozostałe zwierzęta, wskoczył Mu na kolana, przytulił się do Niego z całych sił i powiedział. “KOCHAM CIĘ.
Twarz Pana Boga rozjaśniła się, a wszystkie stworzenia zrozumiały jednocześnie, że człowiek podarował Panu Bogu coś, czego żadne z nich nie było w stanie Mu ofiarować.

Człowiek na ziemi jest jedynym stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego. W prawdzie i miłości człowiek odnajduje swoje podobieństwo do Stwórcy; tu leży podstawowy fundament jego wartości jako osoby ludzkiej – 
moje stworzone JA 
może powiedzieć do swego Stwórcy TY

To właśnie przez miłość, która polega na darze z siebie człowiek staje się coraz pełniej człowiekiem. 

To nie walka o byt (to, co mam), 
ale miłość (to, kim jestem) 
przyczynia się do rozwoju mojej osoby, mojej rodziny, całej wspólnoty ludzkiej.

Czyniąc dar z siebie najpełniej zbliżam się do Boga. 

Podobno jest taka chrześcijańska legenda, która mówi, 
że na sądzie Bóg zada każdemu pytanie. “Czy kochasz Mnie?“
Nie będziemy wtedy potrafili kłamać. 
Ci, którzy odpowiedzą “tak“, pójdą do nieba.
 A tym, którzy odpowiedzą “nie“, Bóg zada jeszcze jedno pytanie: 
“Czy pozwolisz, żebym Ja ciebie kochał?“. 
Tych, którzy odpowiedzą “tak“, oczyści ogień z ust Boga. 
Ci, którzy odpowiedzą “nie“, odejdą sami...

Podsumujmy zatem nasze rozważanie: 
- to miłość jest podstawowym elementem tworzącym człowieka i wyróżniającym go spośród stworzeń;
- ta miłość jest darem, czyli łaską Boga dla człowieka, a jednocześnie jest wezwaniem i zadaniem, jakie Bóg stawia przed każdym z nas;
- ta miłość w historii ludzkości przejawiła się we Wcieleniu Syna Bożego, którego celem było Odkupienie człowieka, i jest wciąż na nowo obecna w aktualnej historii świata poprzez Ofiarę Mszy św.

O wielką miłość nie proszę Ciebie,
ale o taką jak M-1
jak kawalerka czyli pokój z kuchnią
pomiędzy piekłem i niebem
o zwykłą
co ciągnie szczęście za nogę
o miłość co się miłości uczy
o taką z innego świata
z fotografii lewicującego dziadka
co wczoraj nos opuścił
wykurza kurze
Boże małych miłości co żyją najdłużej.

A wtedy potrafimy zachwycić się każdą, najdrobniejszą nawet rzeczą. 

 I dzięki litości naszego Boga ...
nawiedzi nas z wysoka Wschodzące Słońce ...

 

REDDOT.GIF (327 bytes) Dla wytrwałych załącznik: Ta stara historia, ciągle nowa - cz. V

 

REDDOT.GIF (327 bytes) Załącznik muzyczny - E. Geppert - "Do trzeciej z cnót

( słuchając korzystamy z programu Real Player ) 

 

ks. Andrzej W. Sowowski SCh (Francja)
e-mail:  an.sow@wanadoo.fr


Copyright  (c)  2002  Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  21-12-2002