Internetowe Rekolekcje Adwentowe *2003
"Tryptyk Rzymski w Amsterdamie"

 
REDDOT.GIF (327 bytes)  ZDUMIENIE 
(I Niedziela Adwentu)

 

Wieniec adwentowyGdy otwieramy na tych zamyśleniach Tryptyk rzymski nie chodzi o analizę treści, ale o pewną inspirację – o słowa kluczowe, jak rozbłyski światła dla naszych własnych przemyśleń.

Trzy słowa:
    - zdumienie
    - początek i kres
    - miłość.
A potem czwarte –
    - dlaczego (dlaczego Bóg człowiekiem?)

 

 Oddajmy głos Janowi Pawłowi II:

Tryptyk Rzymski - "Zdumienie"
(
korzystamy z nagrania za zgodą
Wydawnictwa św. Stanisława w Krakowie
czyta Krzysztof Globisz - Kraków )

 

 

Początek jego utworu to swoista, liryczna elegia, jakby powrót papieża do umiłowanych stron rodzinnych, do polskich gór. Pozwalam sobie w tym miejscu na ilustrację widokiem fragmentu polskich Karkonoszy, moich rodzinnych stron. Nie ten wodospad (Kamieńczyk) miał na myśli Ojciec św. (bo chyba nie był nigdy w Karkonoszach, ale…)

 Co mi mówisz górski strumieniu?
w którym miejscu ze mną się spotykasz?
ze mną, który także przemijam –
podobnie jak ty...
Czy podobnie jak ty?

(Pozwól mi się tutaj zatrzymać –
pozwól mi się zatrzymać na progu,
oto jedno z tych najprostszych zdumień.)
Potok się nie zdumiewa, gdy spada w dół
i lasy milcząco zstępują w rytmie potoku
-lecz zdumiewa się człowiek!
Próg, który świat w nim przekracza,
jest progiem zdumienia.

(Kiedyś temu właśnie zdumieniu nadano imię „Adam".)

 Oto zdumienie – nad prostym przemijaniem świata, zdumienie nad przemijaniem przyrody…
- warto zauważyć to właśnie zdumienie –
- czy ono nie jest gdzieś w nas zagubione?
- czy poza takimi chwilami jak ta, jak owo zatrzymanie się w chwilach rekolekcji – nie jest tak, że brakuje nam owego zdumienia? 

W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”– pisarz i literaturoznawca Stefan Chwin mówił kiedyś:

 Obserwuję [coś dziwnego] w kontaktach z młodymi ludźmi przychodzącymi na uniwersytet. Oni z jednej strony są bardzo dynamiczni, spragnieni sukcesu, rozpiera ich energia, z drugiej strony mają w sobie jakąś niesłychaną łatwość "odklejania się" od życia. Co jakiś czas dopada ich poczucie, że "to wszystko nie ma żadnego sensu", i wtedy zsuwają się w jakiś psychiczny dół, z którego nie wiedzą, jak wyjść. Zdumiało mnie, że na moje wykłady o samobójstwie jako temacie literatury, które miałem na uniwersytecie, przychodziły tłumy dwudziestoletnich kobiet. 

  • Słowa - „to wszystko nie ma żadnego sensu” – tak wiele zdaje się wspierać ten pogląd – sytuacja polityczna międzynarodowa, sytuacja  w kraju, może w kręgu własnej rodziny, bliskich, bliskich mimo odległości granic. Może to problem bezrobocia,
    • może kwestia poczucia niestabilności życiowej po studiach,
    • może rozczarowanie oczekiwaniami życia w lepszej części Europy,
    • może to brak związku przyczynowo – skutkowego w życiu

 brak sensu… rozpacz…  
Mówiąc „rozpacz” mamy na myśli zazwyczaj pewien stan duszy, w jaki się „popada” wbrew własnej woli.

Faktycznie - rozpacz w sensie filozoficznym i teologicznym jest decyzją woli, a nie nastrojem - nie to, w co się popada, lecz czego się dokonuje – właściwym jest zatem stwierdzenie - dokonuję aktu rozpaczy.  
Top stwierdzenie, wyznanie wskazuje na odpowiedzialność, istotnie - rozpacz jest grzechem, który naznaczony jest dosadnością i zwiększoną aktywnością w złu.

 Można powiedzieć skrótowo, że słowo nadzieja wyraża to, iż z człowiekiem (z nami i ze mną) wszystko się dobrze skończy. Natomiast słowo rozpacz oznacza przekonanie, że z człowiekiem (z nami i ze mną) wszystko się źle skończy.  
Tak naprawdę to nie są tylko zdania teoretyczne - za nimi kryje się chcenie i określone w konsekwencji postępowanie. 
Trzeba jeszcze zauważyć, że zarówno nadzieja jak i rozpacz mogą posiadać różne stopnie głębokości -  tak więc ktoś może na powierzchni życia rozpaczać, ale nie dotykając głębi swojej nadziei. I odwrotnie -  ktoś może na powierzchni życia okazywać nadzieję (być „optymistą” w powierzchniowych warstwach życia), a w głębi swego jestestwa dokonywać dogłębnie egzystencjalnej rozpaczy.  
(wydaje się, że jest to zjawisko współcześnie charakterystyczne)

Może to właśnie zagrożenie rozpaczą sprawia, że zarzucamy poszukiwanie sensu, że nie potrzebujemy spoglądać w horyzont prawdy – nie wierząc, że ona jest dostępna.

 Może dlatego dokonuje się to charakterystyczne „odklejenie od życia”. 
Może się mylę, ale sądzę, że wielu z nas, bardzo wielu z nas jest dzisiaj zainteresowanych wyłącznie instrukcją obsługi a nie programem prawdziwego poznania rzeczywistości. Chcielibyśmy zapewne, aby tak jak istnieje „Windows nie tylko dla orłów” istniał praktyczny przewodnik  „Życie nie tylko dla orłów”, przewodnik na skróty, przewodnik uproszczonych zasad postępowania, obsługi, ale przecież nie dający poznania prawdy…

 Z prawdą jest dzisiaj tak, że jest ona nie w cenie, nie jest szanowana, nie jest pożądana 

  • wszystko jawi się jako dowolny kompromis – pluralistyczna wizja świata i wartości
  • jak w serialu „Z Archiwum X”., gdzie nauka przeplata się z szarlatanerią, osiągnięcia biotechnologii z magią, powaga z ironią, szacunek dla człowieka z pogardą dla jego godności… Religia miesza się z sektą… Powaga dla człowieka z niepowagą…
  • czy istotnie jest tak, że można przeżyć to życie jedynie „odklejając się od życia”, patrząc na nie oczyma widza, bo tak lepiej…, bez emocji…
  • czy istotnie jest sprawą obojętną to, że przemijam? Czy moje przemijanie nie różni się niczym od zwykłej entropii?
  • Te pytania stawiamy w przestrzeni rekolekcji, ale także w przestrzeni naszego czasu współczesnego – naszych aspiracji wobec kultury europejskiej, wobec Zachodu

U początków tej kultury – zadziwienie nad tajemnicą człowieka – tak charakterystyczne dla Sokratesa – gnoti se auton (poznaj samego siebie) a dopiero potem – troszcz się o siebie

Dziś – raczej najpierw postulaty troski (różnego rodzaju fragmentaryczne propozycje etyczne), ale brak uzasadnienia w wizji człowieka – uciekamy od tajemnicy człowieka i postulatu zdziwienia nad tą tajemnicą 

    • - raczej oczywistość, która i tak potem zaskakuje
  • A przecież dzieje tej kultury, dzieje Europy są dziejami zdumienia – dziejami zadziwienia
  • Pisał Jan Paweł II w encyklice o wierze i rozumie:

Przynaglany pragnieniem odkrycia ostatecznej prawdy swojego istnienia, człowiek stara się zdobyć pewne elementy uniwersalnej wiedzy, które pozwalają mu lepiej rozumieć samego siebie i coraz pełniej się realizować. Ta podstawowa wiedza bierze początek z zadziwienia, jakie budzi w nim kontemplacja tego, co stworzone: człowiek odkrywa ze zdumieniem, że żyje w świecie i jest związany z innymi istotami podobnymi do siebie, z którymi łączy go wspólne przeznaczenie. W tym właśnie momencie wchodzi na drogę, którą będzie potem zmierzał do odkrycia coraz to nowych horyzontów wiedzy. Bez zadziwienia człowiek popadłby w rutynę, przestałby się rozwijać i stopniowo stałby się niezdolny do życia naprawdę osobowego

 Bez zadziwienia człowiek popadłby w rutynę, przestałby się rozwijać i stopniowo stałby się niezdolny do życia naprawdę osobowego 

  • przeżyjmy zatem te dni w zadziwieniu – w zdumieniu – w otwartości na pytania, niepopularne, przyklejone do życia

    • Jaki jest sens mojego życia?

    • Jaki sens ma czas, w którym żyję? Dokąd zmierzam? Jaka jest prawda mojego życia?

    • Jaki sens ma ten świat?

* przyznajmy się przed sobą – te pytania w nas tkwią   - one decydują o naszej młodości, o wrażliwości, o tym, że się nam chce, że czegoś szukamy, że jesteśmy ludźmi

 (Kiedyś temu właśnie zdumieniu nadano imię „Adam".)

 Zdumienie nad losem, sensem życia jest imieniem własnym człowieka – jest dogłębnie moim własnym imieniem

 

ks. Paweł Bortkiewicz SChr.
e-mail:  bort@tchr.org  lub  pbortkiewicz@yahoo.com


Copyright  (c)  2003  Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  04-12-2003