Internetowe Rekolekcje Adwentowe *2004


"Słowo na progu"
Internetowe Rekolekcje @dwentowe  
dla Polonii i nie tylko .... 

(nauka wstępna)


Kolejny raz stajemy w progu nowego roku liturgicznego, nowego czasu.
Przekroczyć próg – to, jak wiemy, nie tylko zostawić za plecami przebytą drogę, miniony, zużyty czas… To przekroczyć próg nadziei. To wejść w obszar nowego, nieznanego. Ale wejść ze szczególnym uposażeniem – z nadzieją.

Adwent jest czasem budowania nadziei, jest czasem zaopatrywania się człowieka w nas w nadzieje, z która zdolni jesteśmy przekroczyć ów próg czasu, życia, rzeczywistości.
Każdego roku to stanięcie na progu jest inne. Bo inny jest kontekst czasu, w którym żyjemy, inny jest człowiek w nas, inne jest nasze oglądanie rzeczywistości.

Za nami zakończony rok liturgiczny i upływający rok kalendarzowy.
Wiele dzieje się wokół nas, by zdeformować owo odczucie czasu.
Pojawiają się wokół nas świąteczni przebierańcy, pojawiają się świąteczne dekoracje, na placach i ulicach miast królują już choinki, w supermarketach na łyżworolkach przesuwają się hostessy w mikołajkowych strojach. Z głośników biegną głosy kolęd… I am dreaming of the white Christmas…
Tak, jakby można było oszukać czas… Tak jakby można było zabić w człowieku rytm przeżywania nadziei i spełnienia. Tak, jakby można było kilkoma strategicznymi, poddanymi komercji pociągnięciami zatrzeć granicę między obietnicą i spełnieniem obietnicy, między nadzieją a realizacją, między tym co już i tym, co jeszcze nie…

Niezależnie od ilości zabiegów marketingowych, niezależnie od ilości dekoracji, pomimo wielkich przedsięwzięć specjalistów od reklamy – gdzieś w głębi człowieka pozostaje kilka niezmiennych prawd, kilka niezmiennych słów, kilka prostych rzeczywistości.
Człowiek rodzi się, wzrasta, rozwija, żyje tęsknotą i zaspokojeniem tej tęsknoty, żyje niepokojem i nadzieją… Człowiek pozostaje sam dla siebie niewystarczalny, pozostaje wciąż bardziej dla siebie pytaniem niż odpowiedzią.
Człowiek czeka…
Człowiek podejmuje swoją drogę życia w imię nadziei.

Człowiek – dopóki żyje ma nadzieję.
Ważne, abyśmy nie dali w sobie zabić tej nadziei. Abyśmy nie uwierzyli reklamie, która mówi, że można kupić nadzieję, że szczęście jest dostępne w supermarketach, bo prawie za wszystko zapłacisz kartą kredytową, jak mówi jedna z reklam…

Ważne, abyśmy też nie ulegli brakowi nadziei. W tym roku kalendarzowym odbyło się spotkanie Europejskiego Stowarzyszenia Teologów. Jego głównym tematem był lęk i odpowiedź teologii na lęki współczesnego człowieka. Poważnym i trudnym zamyśleniom teologicznym towarzyszyła wystawa – czego lęka się współczesny człowiek?
Okazało się, że przedmiotem lęku nie jest ani terroryzm, ani jego konsekwencje. Lek został tam przedstawiony z pomocą gadżetów jak biurko, czy skrzynka pocztowa! Bowiem człowiek współczesny – zdaniem twórców wystawy – lęka się przede wszystkim biurokracji i administracji, lęka się listonosza doręczającego przekazy opłat i rachunków, lęka się…

Szczęście za cenę karty kredytowej…
Lęk przed rachunkiem za prąd i gaz…
Zdaniem niektórych między tym szczęściem a lękiem żyje, a może wegetuje człowiek!

Jedno tylko pytanie – czy taki portret człowieka współczesnego jest portretem poważnym?
Czy taki portret jest moim własnym odbiciem ludzkiej twarzy?
Czy człowiek opisany kartą kredytową i biurkiem biurokraty jest żywym człowiekiem, jest kimś, z kim wiążemy projekt człowieczeństwa, projekt życia w nas samych?
Czy „nowoczesność” i „współczesność” odsuwają ponadczasowe pytania o człowieka?

U progu Adwentu, w ewangelii z I niedzieli tego czasu usłyszymy słowa Pana:
„Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki , i nie spostrzegli się, że przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony.”

Życie w czasach pradawnych, i współczesnych, i tych ponowoczesnych, i tych, które nadejdą toczy się rytmem i bogactwem spraw i zdarzeń.
Nie mogą one jednak zagłuszyć pytań i spraw najważniejszych.

Dlatego ten czas – czas rekolekcji adwentowych.
Znów odbywanych i na nowo odbywanych.
To czas odpoczynku – od-poczęcia. A zatem sięgnięcia do spraw najważniejszych, podstawowych, najprostszych pytań. Czas oderwania od portfela i biurka, od spoglądania na zegar i chronometr.
To czas czuwania.

Chrystus opisując wydarzenia minione i te, które nadejdą, wydarzenia zaskakujące i zarazem spodziewane – proponuje jedno:
Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie…

Pragnę zaproponować te słowa jako wiodące w tegorocznych rozważaniach.
Pragnę zaprosić do wspólnej refleksji nad tymi słowami.
Dzielmy się naszymi przemyśleniami – sprzyja temu Internet, ta kaplica sieci, kaplica wirtualna, w której jesteśmy intymnie, a zarazem tak bardzo otwarci na siebie, dla innych…
Słowa, które do Was, drodzy Siostry i Bracia skieruję maja być tylko inspiracją, zachętą do refleksji… To tylko dyskretne podprowadzenie pod próg, który musimy przekroczyć – każdy z nas o własnych siłach.
Bo każdy z nas jest wezwany, by przekroczyć próg nadziei, mojej osobistej nadziei…
Tej, która wyzwala z lęku…

 

ks. Paweł Bortkiewicz SChr.
e-mail:  bort@tchr.org  lub  pbortkiewicz@yahoo.com


Copyright  (c)  2004  Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  28-11-2004