Internetowe Rekolekcje Adwentowe *2004


"Słowo na progu"
Internetowe Rekolekcje @dwentowe  
dla Polonii i nie tylko .... 

(II niedziela Adwentu)

 

Kluczowe słowo Adwentu – to czuwam. Jest w tym słowie nadzieja, ale nadzieja wyrasta z prawdy. Dlatego trzeba jakoś tę prawdę ogarnąć. Najpierw  w sobie. To znaczy trzeba odkryć prawdę o sobie, zachwycić się tą prawdą, zadziwić, zdumieć. Zobaczyć, że imieniem tej prawdy jest godność, czyli wyjątkowa wartość człowieka w świecie.

Zauważmy, że Jan Paweł II napisał w pierwszej swojej encyklice, ze owo zdumienie godnością człowieka nazywa się Ewangelią, nazywa się też chrześcijaństwem…
Por.:http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/r_hominis.html#m2

To ważne stwierdzenie. Ono pokazuje nam miejsce chrześcijaństwa we współczesnej debacie na temat człowieka.
Pokazuje, że chrześcijaństwo nie jest drugorzędnym partnerem w dyskusjach na temat godności osoby ludzkiej. Przeciwnie – chrześcijaństwo dało i daje w tych dyskusjach samo pojęcie osoby, uczy czym jest wolność, pokazuje wreszcie, że człowiek może spełnić siebie, odnaleźć siebie tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego, to znaczy poprzez miłość, to znaczy poprzez zaangażowanie się w drugiego człowieka.
A nie jest to wcale proste dla wielu uczestników współczesnych debat o człowieku, dla wielu oświeconych „humanistów”.

W moim Poznaniu odbył się niedawno „marsz równości”, podobnie jak niegdyś odbył się w Krakowie. Raczej usiłowano go odbyć. Czyniono ten marsz ludzi dotkniętych dewiacją, chorobą, w imię dwóch haseł – równości i wolności. Marsz równości miał być marszem ludzi wolnych.
W ten sposób mieli oni zamanifestować swoją rzekomo nie postrzeganą godność.
Jedno pytanie – czy był to też marsz braterstwa? Czy był to marsz solidarności ze społeczeństwem?
Nie, był to marsz przeciw społeczeństwu, przeciw homofobom takim jak ja, jak ludzie, nie opatrzeni słowem „inaczej”.

Dlaczego o tym piszę? Bo patologia ulicznego marszu objawia coś bardziej niepokojącego. Przywołajmy tekst Preambuły tzw. Konstytucji Europejskiej:

 Świadomi tego, że Europa jest kontynentem, który zrodził cywilizację; że jej mieszkańcy, napływający w kolejnych falach od pierwszych wieków ludzkości, stopniowo rozwinęli wartości stanowiące podstawę humanizmu: równość ludzi, wolność i poszanowanie dla rozumu,
czerpiąc inspirację z kulturowego, religijnego i humanistycznego dziedzictwa Europy, którego wartości, zawsze obecne w jej spuściźnie, zakorzeniły w życiu społecznym uznanie centralnej roli człowieka oraz jego nienaruszalnych i niezbywalnych praw, a także poszanowanie prawa,

 …wartości stanowiące podstawę humanizmu: równość ludzi, wolność i poszanowanie dla rozumu…

A przecież klasyczna triada wartości zaczynająca się od słów: wolność, równość była dopełniona słowem braterstwo…
Różnica nie jest tylko w słowie – różnica jest w koncepcji człowieka. To różnica między koncepcją skrajnie indywidualistyczną a personalistyczną człowieka, między życiem „dla siebie” a życie „dla innych”.

Przeczytajmy Jana Pawła II:

Osoba pojawia się przez wolność w prawdzie. Nie można rozumieć wolności jako swobody czynienia czegokolwiek. Wolność oznacza nie tylko dar z siebie, ale oznacza też wewnętrzną dyscyplinę daru. W pojęcie daru wpisana jest nie tylko dowolna inicjatywa podmiotu, ale też wymiar powinności. To wszystko zostaje z kolei urzeczywistnione w „komunii osób”. W ten sposób znajdujemy się w samym sercu każdej rodziny.

Zarazem jesteśmy tutaj na tropie antytezy pomiędzy indywidualizmem a personalizmem. Miłość i cywilizacja miłości związane są z personalizmem. Dlaczego właśnie z personalizmem? Dlaczego indywidualizm zagraża cywilizacji miłości? Klucz odpowiedzi stanowi soborowe wyrażenie „bezinteresowny dar”. Indywidualizm oznacza także użycie wolności, w którym podmiot czyni to, co sam chce. Nie przyjmuje, aby ktoś „chciał”, wymagał od niego w imię obiektywnej prawdy. Nie chce drugiemu „dawać”, stawać się darem „bezinteresownym” w prawdzie. Indywidualizm pozostaje egocentryczny i egoistyczny. Antyteza pomiędzy nim a personalizmem rodzi się nie tyle na gruncie teorii, ile na gruncie „etosu”. „Etos” personalizmu jest altruistyczny. W jego zasięgu osoba nie tylko zdolna jest stawać się darem dla drugich, ale co więcej — znajduje w tym radość. Jest to ta radość, o jakiej mówi Chrystus (por. J 15,11; 16,20.22).
(Por.: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/listy/gratissimam.html )

I oto pośród szumu indywidualizmu, pośród parad i marszów zamkniętych w sobie i w swoich fobiach ludzi rozlega się adwentowe słowo o niezwykłej sile wrażliwości: CZUWAM!

 (...) Czuwam — to znaczy dalej: dostrzegam drugiego. (...) Czuwam — to znaczy: miłość bliźniego — to znaczy: podstawowa międzyludzka solidarność”.

 Tak, to znowu roztłumaczenie tego słowa przez Jana Pawła II. To wskazanie, że zaraz po tym, jak odkrywam, ze czuwam uczy mnie spojrzenia w stronę sumienia – zaraz po tym, „czuwam” każe mi spojrzeć w stronę drugiego, rozpoznać jego twarz, zdumieć się miłością, odkryć pełnię prawdy o własnym człowieczeństwie.

Solidarność, braterstwo, dar z siebie dla drugich – to jednak słowa niepopularne dzisiaj. To słowa, z którymi są wartości dotknięte erozją. Widać to chyba najbardziej czytelnie na słowie „solidarność”. Aż jakiś ból wywołuje w nas, Polakach to słowo. Tak zostało zdewaluowane…
Czy jednak dewaluacja doprowadziła do wymazania tego słowa i wartości z naszego życia?
Zobaczmy na to, co dzieje się  „pomarańczową rewolucją”. Do dzisiaj może, gdy pisze te słowa, sądziłem, że sprawa wydarzeń na Ukrainie (coraz bardziej niepokojących) absorbuje co najwyżej nas. Przedwczoraj na posiedzeniu Senatu mojego Uniwersytetu pojawił się prorektor z pomarańczową kokardą w marynarce. Dzisiaj zobaczyłem pomarańczową wstążkę – kokardkę w marynarce mojego kolegi z pracy, także u studentek i studentów… Ale to chyba tylko polska wrażliwość – pomyślałem. Otóż dzisiaj szukałem czegoś w wyszukiwarce google.. Na stronie pojawiła się pomarańczowa kokardka…

Cóż takiego dzieje się na Ukrainie, że absorbuje to świat? To jakaś walka o sprawiedliwość.
Oto stan zastany. Tyrani, władza tyrańska lubiła i lubi działać wedle „abstrakcyjnej ogólności bytu”. Tyrani wprowadzają w ten sposób chaos w świat stosunków międzyludzkich. Z jednej strony zostaje zburzona sprawiedliwość przez samego tyrana, który wprowadza w jej miejsce nieludzki porządek. Z drugiej strony, uciskani odpowiadają najczęściej na ten stan rzeczy fałszowaniem sprawiedliwości. Tak było dotąd w przestrzeni każdego państwa komunistycznego i często tzw. postkomunistycznego.
Ale taki bunt oszukiwanych i uciskanych nie może prowadzić do powstania nowej, autentycznej sprawiedliwości. Sprawiedliwość bowiem nie może rodzić się z reakcji, czyli buntu. Reakcja oznacza coś, co się staje z  człowiekiem. W gruncie rzeczy relacja pogłębia uprzedmiotowienie tego, w kim się ona dzieje, jak i tego, przeciw komu jest skierowana. Reakcja na niesprawiedliwość w postaci buntu jest reakcją niewolnika na pana. Taka rekcja polega ostatecznie wyłącznie na próbie zmiany ról i miejsc, to znaczy na działaniu polegającym na zajęciu miejsca „pana” przez „niewolnika” i na uzależnieniu go od siebie.
Ktoś powie – no, przecież na Ukrainie jest bunt. Zatem nie ma on szans powodzenia? Zobaczmy, że to jest dziwny – jak dotąd bunt. Taki, który buntem nie jest w sensie rewolucyjnym.

Przytoczę teraz tekst filozofa, prof. Stanisława Grygla:

Sprawiedliwość osoby polega na daniu właściwej odpowiedzi prawdzie tego, w obliczu kogo lub czego człowiek stoi. Będąc odpowiedzią podmiotu naprawdę, sprawiedliwość człowieka ukazuje jego przebywanie niejako w samym akcie stworzenia. To bowiem w akcie stwarzania Bóg myśli prawdę każdego bytu w sposób powołujący go do istnienia. Sprawiedliwość człowieka to łaska tej prawdy i odpowiedź jego wolności na nią,. Sprawiedliwość człowieka utożsamia się z ‘dobrym powiedzeniem’, z bene-dicere tego, co ‘dobrze powiedział’ bene-dixit. I odwrotnie, niesprawiedliwość utożsamia się ze ‘złym powiedzeniem’, z ‘male-dicere tego, co bene-dixit Stwórca. Sprawiedliwość rozgrywa się zatem w stosunku słów-czynów do Słowa –Czynu Boga.

 Może kluczowe zdanie w trym tekście to to –

Sprawiedliwość człowieka to łaska prawdy [o człowieku odczytanej w akcie stwórczym Boga] i odpowiedź jego wolności na nią

Ostatecznie oznacz to konieczność spojrzenia na sprawiedliwość w bosko-ludzkiej perspektywie, co z kolei oznacza konieczność znalezienia się przez człowieka w samym akcie stwarzania świata przez Boga, w akcie Jego Miłości.

Autentyczne miłosierdzie jest jakby głębszym źródłem sprawiedliwości. Jeśli ta ostatnia sama z siebie zdolna jest tylko rozsądzać pomiędzy ludźmi, rozdzielając wśród nich przedmiotowe dobra słuszną miarą, to natomiast miłość, i tylko miłość (także owa łaskawa miłość, którą nazywamy „miłosierdziem”) zdolna jest przywracać człowieka samemu człowiekowi (Jan Paweł II. Encyklika Dives in misericordia)

Zobaczmy zatem – walka o sprawiedliwość na Ukrainie nie jest buntem o władzę, ale walką o prawdę. Jest walką o prawdę o człowieku, jest odkrywaniem zaangażowania w drugiego człowieka, odpowiedzialności za niego, jest formą solidarności i tej głębszej sprawiedliwości, czyli miłosierdzia.

I tutaj chcę wyznać, że sądzę też, że najgłębszym sensem i źródłem solidarności jest miłosierdzie. Jestem przekonany, że przesłanie Ojca św. z Błoni krakowskich z ostatniej jego pielgrzymki było wołaniem o miłosierdzie – to znaczy było wołaniem o nowe imię solidarności!

 I jeszcze jeden tekst prof. Grygla:

Sprawiedliwość w głębszym znaczeniu tego słowa mówi, że należy być tym, kim się jest, oraz pozwolić innym być tym, kim oni są. Owszem, należy im pomóc być sobą. A człowiek jest darem; został dany sobie samemu. Jego zatem sprawiedliwość wyraża się w byciu darem. Kto nie daje siebie innym, nie istnieje zgodnie ze swoją naturą,. Kłamie swojemu byciu. Krzywdzi siebie. Wielkość komunii osób, w jakiej człowiek żyje, świadczy o tym, jak wielka jest jego sprawiedliwość. Społeczeństwo, które nie zna sprawiedliwości daru, jest społeczeństwem niesprawiedliwym. […] Takie społeczeństwo jest społeczeństwem przez przypadek.

Adwent jest czasem wrażliwego budowania solidarności i miłosierdzia. Jest wyrazem otwarcia na drugiego człowieka i zaangażowania społecznego (prorocy tak bardzo angażowali się w sporawy społeczne – poczytajmy kazania Jana Chrzciciela na pustyni…).

 

ks. Paweł Bortkiewicz SChr.
e-mail:  bort@tchr.org  lub  pbortkiewicz@yahoo.com


Copyright  (c)  2004  Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  12-12-2004