Polska_Misja_Katolicka.gif (3325 bytes)

Msze sw. w jez. polskim w Holandii Katechizacja Ogloszenia i informacje Intencje modlitewne Ksiega Gosci
O PMK Amsterdam Szkola PMK Amsterdam Z historii naszej Misji Strony, na ktore warto zajrzec Jubileusz 2000 w Internecie
Co nowego? Katechezy biblijne dla doroslych Nasza mala czytelnia Kronika naszej Misji Polscy duszpasterze w Holandii

Internetowe Rekolekcje Adwentowe *98

II NIEDZIELA ADWENTU :
"
Żyj z tym uśmiechem, który Mona Lisa ma -
- czyli o potrzebie samokrytycyzmu i samodyscypliny..."

 

Wieniec AdwentowyOto stoimy na progu drugiego tygodnia czasu radosnego oczekiwania na przyjście PANA... Dziś zapalamy na naszym adwentowym wieńcu drugą świecę...

Kiedy tak ze spokojem przyglądamy się różnym bohaterom adwentowego czasu, to z pewnością jedną z bardziej charakterystycznych postaci jest Prorok znad Jordanu - Jan Chrzciciel.
Sam nawet nie uważał się za kogoś wyjątkowego - ot po prostu "jam głos wołający na pustyni". Ten głos dochodzi dziś i do naszych uszu. I słyszymy wyraźnie: "nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie".

Nawrócenie - może ono bardzo różnie wyglądać, ale w swej istocie jest zawróceniem ze złej drogi i wstępowaniem w ślady Pana.
Aby to mogło się dokonać, trzeba najpierw zobaczyć gdzie jestem, kim jestem, dokąd zmierzam...

To pierwszy warunek nawrócenia - poznać prawdę o swoim życiu, a może lepiej: prawdę swego życia. Tak jak nie tylko chodzi o to by wierzyć w Boga, ale by wierzyć Bogu...
Gdy spokojnie przyjrzę się swemu życiu - wtedy stwierdzam: coś jest "nie tak", coś tu się nie zgadza, to nie tak miało być, pobłądziłem... I wtedy przychodzi natychmiast myśl: czy aby nie jest za późno, czy jeszcze zdążę, czy mam kolejną szansę...
Dopiero wtedy mogę doświadczyć na własnej skórze, że nasz Bóg jest Bogiem kolejnej szansy - i to szansy od zaraz! Czyli - póki żyję nie jest za późno, mam kolejną szansę, zawsze mogę wrócić. Ale ważny jest ten warunek: póki żyję...
A jeśli jest coś w naszym życiu pewnego to właśnie ona - śmierć.

W tym miejscu warto też podkreślić ważne zagadnienie teologiczne:
Bóg jest miłosierny i dlatego każdemu daje szansę zbawienia, ale Pan Bóg respektuje naszą wolną wolę do końca (z wszelkimi tego konsekwencjami). A to oznacza, że tak jak każdy może dostąpić zbawienia, tak nie wolno zapomnieć, że istnieje realna możliwość potępienia. I nie chodzi wcale o strach, ale o właściwe podejście do "jedynego biegu życia"!

I w tej jednoznacznej perspektywie pojawia się zadanie dla każdego z nas: nie marnować czasu, nie odkładać "uregulowania rachunków" z Panem Bogiem na "potem", wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję na czynienie dobra i życie w prawdzie, starać się ciągle żyć w stanie łaski, czyli przyjaźni z Bogiem.
Abyśmy "zgodnie jednymi ustami wielbili Boga i Ojca Pana naszego Jezusa Chrystusa".

Jak już wiem gdzie jestem i wiem gdzie leży prawdziwy szlak, to mogę wrócić - aby to się stało potrzebna jest osobista decyzja, która nie jest jednak sprawą wyłącznie prywatną; ona wpływa też na innych...

Mona LisaNo tak, ale co ma z tym wspólnego Mona Lisa?!
Otóż wbrew pozorom ma, i to dosyć sporo...
Grechuta śpiewa: "żyj z tym uśmiechem, który Mona Lisa ma".
Czy naprawdę przyjrzałeś jej się dobrze? Czy potrafisz odczytać ten jej, jak by nie było, charakterystyczny uśmiech? Bo na pewno nie jest to śmiech podobny do ryku, nie jest to też śmiech pusty, głupi czy złośliwy i nie jest to uśmiech wymuszony sytuacją. Jest to uśmiech jedyny w swoim rodzaju - powiedziałbym "uśmiech z dystansem", uśmiech właściwie oceniający siebie samego, uśmiech prawdy, uśmiech zdrowej ironii, której owocem jest nie czarny pesymizm, ale konkretne plany na przyszłość...

Ten uśmiech stanowi dla mnie przykład  p o k o r y.

Posłuchajmy (już tradycyjnie) co na jej temat mówią fachowcy:

"Pokora to cnota moralna chroniąca człowieka przed bezpodstawnym wywyższaniem się, przecenianiem swoich uzdolnień i obnoszeniem się z nimi, przed wyczekiwaniem na nienależne w istocie honory i ubieganiem się wszędzie o pierwsze miejsca. W języku potocznym (...) bywa utożsamiana z uleganiem innym i potulnością. Tymczasem człowiek pokorny ma nie tylko rozeznanie w celach jakie powinien osiągnąć, ale faktycznie do nich dąży, wyrzekając się tchórzostwa i taniej ustępliwości. Pokora jest szczególnym wyrazem miłości bliźniego. Podstawą pokory jest zapatrzenie się w świętość Boga i umiłowanie Go nade wszystko. Pokora jest wreszcie gotowością do pełnienia woli Bożej realizującej się w Kościele przez Chrystusa w Duchu Świętym". (T Sikorski)

Niespodziewanie nauczycielką pokory staje się dziś dla nas... Mona Lisa.
Dla przypomnienia - chodzi tu o florencką patrycjuszkę, noszącą nazwisko: Monna Lisa del Giocondo. Jej twarz utrwalił na płótnie Leonardo da Vinci (1503-1506). Oryginał możemy podziwiać w paryskim Luwrze.

Pokora, czyli inaczej: prawda o sobie...
Ona odgrywa wielką rolę w procesie nawrócenia. I mam na myśli nie tylko te "głośne", spektakularne, ale również te małe, do których jestem wezwany każdego dnia na nowo, to systematyczne "dłubanie" drobnych rzeczy, to postępowanie w świętości choćby o milimetr naprzód...

Uśmiech (może raczej półuśmiech) pokory prezentuje nam właśnie Mona Lisa, jakby chciała nam powiedzieć:
nie traktuj siebie tak na serio,
nie zadzieraj tak wysoko nosa - nie jesteś najważniejszy,
nie jesteś "pępkiem świata",
nie mogą wszyscy tak tańczyć jak ty im zagrasz,
nie może cały świat kręcić się wokół twojej osoby!
Popatrz dokoła, spójrz wreszcie trochę dalej (tzn. poza czubek własnego nosa), zdejmij z siebie ten straszny ciężar ludzkich opinii, niezdrowych układów, odrażających kompromisów.

Bądź sobą, czyli dzieckiem samego Boga!!!
A to, mój drogi, zobowiązuje. Najpierw do pokory, czyli stanięcia w strudze światła Bożej prawdy, która ma moc wyzwolenia. Gdy to czynię wtedy stwierdzam: jestem człowiekiem. Jestem z natury dobry, ale skłonny do zła.
Nie jestem aniołem;
nie jestem też szatanem.
Jestem człowiekiem.
Mam swoje dobre i słabe strony.
Czynię rzeczy dobre i piękne, ale też popełniam grzechy i błądzę.

Ważne jest by umieć rzeczy nazywać po imieniu: zło jest złem, dobro jest dobrem. Może rodzić się pokusa "pseudousprawiedliwień", a to, że: dzisiejszy świat, że inni, że mentalność, że geny, że środowisko, że... NIE!!!

Zło jest złem, a dobro jest dobrem. Wybór należy do Ciebie i do mnie.
"Wybór jest udręką" - i jest to prawda, ale jeśli zrozumiem na czym polega wielkość autentycznej wolności, wtedy ten wybór poprowadzi mnie ku najwspanialszej przygodzie mojego życia.

Naucz się widzieć własne życie we właściwych rozmiarach,
naucz się nie porównywać na każdym kroku z innymi (bo zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie),
naucz się wykorzystywać dla dobra wspólnego talenty, które otrzymałeś od Stwórcy.

ModlitwaW tej sztuce bycia pokornym, w dążeniu do świętości, w nieustannym wysiłku dorastania do miana ucznia Jezusa,
niezwykle ważną rolę odgrywa sakrament pokuty i pojednania.

To tam, w konfesjonale, mogę doświadczyć Boga, bogatego w miłosierdzie, to tam zaczyna się dla mnie nowe życie, to w spowiedzi wyraża się, a jednocześnie umacnia moja wiara. Sakrament pokuty to nie tylko "oczyszczenie", ale też umocnienie na ścieżkach zmagania się z własnym grzechem. Tam spotykam mego Boga i Pana ("Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie").
Pamiętajmy: upadać jest rzeczą ludzką; powstawać rzeczą boską; ale trwać w upadku - rzeczą szatańską.
Kochać to znaczy powstawać...

Ale pierwszy wysiłek chrześcijanina nie idzie w kierunku unikania zła, ale w kierunku czynienia przede wszystkim dobra, bo, jak pisze ks. T. Polak,
"kochający mąż nie myśli bez końca, co zrobić, by nie zdradzić żony, lecz w jaki sposób ją kochać, każdego dnia bardziej..."

I ten uśmiech Mony Lisy chce mi chyba podpowiedzieć, że moje wysiłki nie są daremne,
że mają one swoją wartość przed Bogiem,
że realizacja przykazań jest możliwa
-tylko czy ja swe obowiązki (małe i duże) traktuję na serio???

Bycie pokornym, to umiejętność ustąpienia drugiemu,
to wierne wypełnianie swego powołania,
to przyjmowanie wyróżnień w duchu skromności i odpowiedzialności,
ale to też wyrażenie jasno swego poglądu,
to może czasami "rąbnięcie w stół" (ale zawsze z miłością),
to zajęcie się sprawami, od których być może inni się odwracają, wymigują...

Mona Lisa, ze swoim uroczym (choć pozbawionym kokieterii) półuśmiechem wskazuje mi szlak samokrytycyzmu, a co za tym idzie (jeśli mam dobrze wykorzystać dany mi czas!): samodyscypliny.

Takiej dyscypliny do jakiej wzywał na Westerplatte Jan Paweł II w r. 1987:
"Musicie od siebie wymagać, choćby inni od was nie wymagali".

Posłuchajmy interesujących słów ks. Niewęgłowskiego:
"Pytanie o nasze dzisiaj i jutro jest pytaniem o człowieka. Nie o człowieka, który chce być miarą wszechrzeczy, nawet nie o "człowieka z marmuru" ani "z żelaza", ale o człowieka nawróconego, który odnalazł wartości pierwsze, przylgnął do nich i je wyznaje swoim życiem".

Oby moje bycie chrześcijaninem było nacechowane sprawiedliwością i wiernością, o których wspomina dzisiejsze pierwsze czytanie. Ale te wielkie słowa trzeba przełożyć na konkret szarej codzienności.

Zbliżając się do końca naszego dzisiejszego rozważania czas na pytania:

  • czy rozumiem na czym polega autentyczna pokora?
  • czy wiem jak mam prostować ścieżki swego życia?
  • jak przeżywam sakrament pojednania i jak często z niego korzystam?
  • co konkretnie robię dla mojej wspólnoty parafialnej?
  • czy myślę o śmierci?
  • jak przeprowadzam rachunek sumienia?
  • czy nie wynoszę się nad innych, ale czy i nie poniżam się przed innymi?

Bym nie był taki
Wszystko-jedno
Czy-ja-wiem
Być-może
Bym nie był taki
Ciepłe-kluchy
Od tego broń mnie Boże.

Bym nie był taki
Ja-mam-rację
Na-sto-procent
Mówię-mądrze
Bym nie był taki
Super-pewny
Od tego broń mnie Boże.

Bym nie był taki
Ja-nic-nie-wiem
Nie-rozumiem
Ja-wiem-gorzej
Bym nie był taki
Nic-na-pewno
Od tego broń mnie Boże.

Niech będę taki najzwyklejszy
Jak-w-sam-raz
O każdej porze
Niech będę taki
Najprawdziwszy
Takiego stwórz mnie Boże.
(ks. T. Polak)

Takiego właśnie stwórz mnie Boże...
I pamiętaj, mój drogi, że już jutro (jak mówi bohater jednego z filmów Machulskiego) jest pierwszy dzień z reszty Twojego życia.
Już jutro...

Ks. Jacek Staniek SChr.
e-mail: staniek@hotmail.com


Copyright  (c)  1998 Polska Misja Katolicka AmsterdamList do PMK Amsterdam
Ostatnia modyfikacja:  01-04-2001