Internetowe Rekolekcje Adwentowe 2010

dla Polonii i nie tylko....

"UKIERUNKOWANIE DUCHA... - SENS ŻYCIA"
Adwent 2010

III Niedziela Adwentu -
BĄDŹ HOJNY... (Koh 11,1-6)

Ks. dr Paweł Melczewski SChr. - Poznań
e-mail: pmelczewski@tchr.org

 

Kohelet uczy cierpliwości, pracowitości i uporu, i podpowiada: czyń swoje, nie oglądaj się na obłoki, ani na wiatr, one przemijają... Czyń, co do ciebie należy. Nic w naturze nie ginie, pojawia się w nieoczekiwanej tajemnicy. Nad każdym okruchem zawiera się ręka Boża. Tyle ważnych rzeczy dzieje się w skrytości, których nikt nie widzi. Nie czekaj, aby zobaczyć.

Kohelet sądzi, że rzeczą mądrą bywa rozrzutność. Wspaniałomyślna rozrzutność gestu dawania w warunkach, kiedy nie widać natychmiast efektów. Aby umieć dawać miłość powszednią, i kilka okruchów serca… Hojność polega nie na tym, by dawać dużo, ale na tym, by dawać w chwili, która jest tak ulotna, jak zauważy myśliciel. Lecz na wszystko potrzebny jest czas, ten zaś jest taki niewiadomy. Trzeba mieć oczy szeroko otwarte i rozpoznać najlepszy czas, aby przyjąć to spojrzenie, które próbuje komunikować się i porozumieć się wzajemnie i patrzeć, jak bezinteresowny dar, pozostanie na zawsze w pamięci człowieka obdarowanego.

Czas nie czeka na nikogo, jest nie wrażliwy na śmierć wspomnień, na tragedię ludzi przeminionych, na oddalenia, zguby, spóźnienia i pomyłki… Jakby nie było prawdą, że jutro niepewne, a dzisiaj jest całe, ważne i musi być w całym wysiłku życia. Każdy ma okazję niekiedy tylko raz jedyny; nie wykorzysta jej - jego strata. Dlatego trzeba umieć mądrze podzielić «czas» na takie podarunki, aby rzeczywiście najbardziej biedni mieli więcej, a mniej potrzebujący mniej.

Bogaty człowiek zapyta: Jak to jest z tym dawaniem? Odpowiedz brzmi - będziesz dawał mało, kiedy będziesz dawał swoje dobra materialne. Ale kiedy uczynisz z siebie dar, wtedy - dasz prawdziwie. Czym są dobra, jeśli nie rzeczami posiadanymi i chronionymi ze względu na lęk, że będzie się je potrzebować na jutro. To, co się posiada jest zatrzymane w obawie przed jutrem. Czym jest strach przed niedostatkiem, jak nie samym niedostatkiem? A strach pragnienia, czyż nie jest nie dającym się zaspokoić pragnieniem? Są tacy, którzy dają bardzo mało, z tego co posiadają, pragną wdzięczności, a ich ukryte pragnienie sprawia, że dar jest już dość uszkodzony. I są tacy, którzy mają mało i dają w całości. Wierzą w życie i jego hojność, a ich szkatułka nigdy nie jest pusta. Są tacy, którzy dają z radością, a radość jest ich nagrodą. I są tacy, którzy dają z bólem, trudem, a żal jest ich chrztem. I wreszcie są tacy, którzy dają bez trudu, a nie szukają radości, ani nie dbają o zasługi. To jak mirt, w dolinie, który rozprzestrzenia swój zapach w powietrzu. Bóg przemawia przez nich ręce, a poza oczami, uśmiecha się do nich na ziemi. Dobrze jest dawać, jeśli jesteśmy proszeni, ale lepiej jest dać nieproszonym, aby to zrozumieć. Szukanie potrzebujących jest wielką radością, hojnego niż sama ofiara. Co chcesz zachować? Wszystko to co posiadamy za jeden dzień będzie już oddane... Dlatego należy podać teraz, ponieważ jest to czas dawania, a nie czas naszych spadkobierców.

Hojność «uwalnia od śmierci», od zguby, ponieważ jest źródłem życia. Kto chce zachować swoje życie, powinien z niego zrobić «dar», tzn. «zatracić dla»... Tylko wtedy można doświadczyć radości nie fragmentarycznej i okazyjnej, ale przedłużonej, która cieszy się w widzeniu szczęśliwości odbiorców własnej miłości. Zrodzona z gubienia, tracenia, prawdziwa radość nie wymaga obecności podmiotu miłości... To co się liczy to znajduje się w sercu, to dobro drugiego, jego szczęście. Takie pragnienie tworzy wspólnotę głęboką, wewnętrzny pokój, który promieniuje na różny sposób. Osoby kochane mogą w nas mieszkać, są w nas. To zachowywanie innych w sercu tworzy nastrój radości i pokoju, ale też i trud, i trudności w codziennej walce przeciw egoizmowi.

Często się mówi: dałbym, ale tylko tym, którzy na to zasługują. Rośliny w sadzie tak nie powiedzą, ani żadne zwierzę z pastwiska. One dają aby żyć, jeśli zatrzymają, umierają. Kto jest godny, aby otrzymać swoje dni i noce jest z pewnością godny otrzymania wszystkiego od ...? Kto jest godny pić z oceanu życia, zasługuje na wypełnienie swojego kubka ze strumienia... Która pustynia będzie szersza, niż ta, która rozpościera się w ufności i w odwadze, a nawet miłości, przyjmującego?

Uważajmy, czy my sami jesteśmy godni dawców, i narzędziami obdarowywania?. Nie ma w przestrzeniach miłości Boga, ludzi bez daru dla innych. To tylko pokusa, że nie mam czym obdarować. Można też się stać winnym spłycenia darów. Łatwość spełniania wymagań prowokuje czasem do zaniechania pracy nad pełnym wykorzystaniem bogactwa. Ileż to razy bogate złoża dóbr bezcennych pozostają w głębiach ludzkich niewykorzystane. Albo nie rozwijamy tego co mamy, albo nie zauważamy tego, dla kogo otrzymuje się dar. Bo w rzeczywistości jest to prawdziwe życie, które daje życie, obdarowujący są tylko świadkami... Każdy człowiek jest wyjątkowy, czyli niepowtarzalny zbiór ograniczeń i możliwości.

Gdzieś zasłyszane...
Pewien profesor, kończąc kiedyś wykład, zwrócił się do swoich studentów w następujący sposób, mówiąc czy są jakieś pytania? Jeden ze studentów zapytał go wtedy: tak panie profesorze; proszę mi powiedzieć jaki jest sens życia? Jego kolegów, którzy zmierzali juz w kierunku drzwi ogarnął śmiech. Jednak profesor przyglądnął się uważnie studentowi chcąc zrozumieć czy pytanie zostało zadane poważnie, czy jedynie dla żartu. Kiedy doszedł do wniosku, ze student zadał mu je na serio, powiedział: Odpowiem panu. Potem wyjął z kieszeni swoich spodni portfel, wydobył z niego małe okrągłe lusterko wielkości dużej monety i po chwili namysłu powiedział; kiedy wybuchła wojna byłem jeszcze dzieckiem: pewnego dnia znalazłem na ulicy roztrzaskane w drobiazg lusterko, wziąłem wtedy ze sobą największy kawałek. To właśnie ten drobiazg. Zacząłem się nim bawić i byłem pełen radości, że mogę odbijać jego światło we wszystkich ciemnych zakątkach, do których nigdy nie zaglądało słońce: w ciemnych głębokich dziurach, szczelinach, zakamarkach. Zachowałem sobie to małe lusterko. Kiedy stałem się juz dorosłym człowiekiem, zdałem sobie sprawę, ze lusterko ma dla mnie jeszcze większe znaczenie niż poprzednio. Dzięki niemu zrozumiałem, ze i moje życie może przekazywać światło.. Ja tez jestem fragmentem lustra, którego nie znam w całości. Poprzez wszystko to kim jestem, co czynię mogę przekazywać światło – światło prawdy, zrozumienia, świadomości dobra, czułości, światłość, która powinna docierać do ciemnych zakątków ludzkiego serca, by móc zmienić, choćby jego odrobinę. Być może dostrzegą to również inni i oni także zechcą czynić podobnie – powiedział profesor.. . W tym właśnie zauważam sens życia… a po co ja żyję…?.

 

>>> powrót do strony głównej Rekolekcji <<<