Internetowe Rekolekcje Adwentowe 2011

dla Polonii i nie tylko....

"SEKRET WIARY.
BEZ LĘKU WOBEC KRYTYKI I PRZECIWNOŚCI
– CZYLI JAK Z ODWAGĄ I RADOŚCIĄ
PRZYJĄĆ ORĘDZIE Z BETLEJEM"

Adwent 2011

III Niedziela Adwentu

Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie ...
(J 1,6-8.19-28)
Drogowskazy nadziei – czyli jak odkryć na nowo Boga w swoim życiu.

Ks. dr Marek Grygiel SChr. - Lublin-Poznań
e-mail: marek.gryg@gmail.com

 

Spotkanie z samym sobą w obecności Chrystusa, w świetle Jego Słowa prowadzi człowieka do podjęcia konkretnej decyzji. Adwentowe rekolekcje są doskonałą okazją, aby podjąć to wyzwanie. W poprzednim rozważaniu nakreśliliśmy swego rodzaju Adwentowy rachunek sumienia, który może być pomocny w uzyskaniu odpowiedzi, czy rzeczywiście jestem gotowy na spotkanie z Chrystusem. A przez to czy znam ów „sekret wiary”, który pozwoli mi odrzucić lęk oraz z odwagą i radością przyjąć przesłanie płynące z Betlejem.

Chciałbym zaprosić uczestników rekolekcji do uczynienia kolejnego kroku. Będziemy chcieli odkryć wspomniany „sekret” poprzez refleksję dotyczącą chrześcijańskiej nadziei. Chrześcijańska nadzieja jest wydarzeniem obejmującym swym zasięgiem oczekiwanie i spotkanie, pragnienie i zaspokojenie. Każde oczekiwanie wypełnione jest nadzieją na spotkanie, a jednocześnie pragnieniem tego spotkania i ostatecznie zaspokojeniem. Adwentowe oczekiwanie powinno zawierać w sobie wszystkie te elementy. Z nadzieją oczekujemy przecież na przyjście Pana. Chcemy spotkać Go w Betlejem, wyrażamy w ten sposób nasze pragnienie. Z tego spotkania człowiek wychodzi w pełni zaspokojony. Umiejętne odczytywanie znaków nadziei we współczesnym świecie pozwoli nam jeszcze bardziej odkryć, że Bóg interesuje się człowiekiem, że Boga obchodzą nasze sprawy, że nie zostawia nas samych. Spróbujmy zatem przyjrzeć się chrześcijańskiej nadziei. Pomoże nam w tym papież Benedykt XVI, który jedną ze swoich encyklik (Spe Salvi) poświęcił właśnie chrześcijańskiej nadziei. Pisząc o nadziei papież podkreśla: „...odkupienie zostało nam ofiarowane w tym sensie, że została nam dana nadzieja, nadzieja niezawodna, mocą której możemy stawić czoło naszej teraźniejszości: teraźniejszość, nawet uciążliwą, można przeżywać i akceptować, jeśli ma jakiś cel i jeśli tego celu możemy być pewni, jeśli jest to cel tak wielki, że usprawiedliwia trud drogi”. Wskazówka papieża dotycząca teraźniejszości podkreśla, jak wielkie znaczenie odgrywa chrześcijańska nadzieja właśnie w momencie próby i kontestacji naszej wiary z rzeczywistością, która nas otacza. Jak ważny w życiu chrześcijanina jest cel naszej wędrówki, on usprawiedliwia wszelkie nasze trudy. Naszym celem jest zbawienie, a to dokonuje się poprzez realizację naszego powołania do świętości. Tak często zapominamy i odkładamy na później nasze myśli o zbawieniu. A ta troska powinna być naszym podstawowym pragnieniem. W tym ma właśnie nam pomóc „nadzieja niezawodna”. Oczywiście znamy życie, potrzebujemy małych i większych nadziei, które każdego dnia podtrzymują nas w tej drodze, wyznaczają odpowiedni kurs. Jednak bez wielkiej nadziei, która przewyższa pozostałe, inne są niewystarczające. „Tą wielką nadzieją – pisze papież – może być jedynie Bóg, który ogarnia wszechświat i który może zaproponować i dać to, czego sami nie możemy osiągnąć. [...] Tylko jego miłość daje nam możliwość trwania w umiarkowaniu, dzień po dniu, bez utraty zapału, który daje nadzieję w świecie ze swej natury niedoskonałym. A zatem to nadzieja jest jednym z elementów składowych „sekretu wiary”. Odkryć go może tylko człowiek, który zdecydował się pójść drogą autentycznej wiary. Kto nie zna Boga, chociażby miał wielorakie nadzieje, w gruncie rzeczy nie ma nadziei, wielkiej nadziei, która podtrzymuje jego życie (por. Ef 2,12). Pierwszą i podstawową szkołą uczenia się nadziei jest modlitwa. Jeśli nie ma już nikogo w moim życiu, kto mógłby mi pomóc, pojawia się właśnie Bóg, który wychodzi mi naprzeciw w modlitwie. Modlitwa ćwiczy przede wszystkim nasze pragnienie Boga. Gdy jestem skazany na całkowitą samotność, czuję się opuszczony przez wszystkich – rozpoczynając modlitwę wchodzę w przestrzeń, gdzie już nie jestem sam, modląc się nigdy nie jestem całkowicie samotny. Kolejnym miejscem uczenia się nadziei jest działanie i cierpienie. Papież Benedykt XVI stwierdza: „każde poważne i prawe działanie człowieka jest czynną nadzieją”. Służba na rzecz drugiego człowieka, pomocna dłoń to znaki nadziei. Podobnie jak działanie również i cierpienie może być źródłem nadziei. Możemy starać się ograniczyć cierpienie, walczyć z nim, ale nie możemy go wyeliminować. Właśnie tam gdzie ludzie usiłują uniknąć wszelkiego cierpienia, starają uchylić się od wszystkiego, co może powodować ból, tam gdzie chcą zaoszczędzić sobie wysiłku i bólu związanego z prawdą, miłością i dobrem, staczają się w życie puste, i ulegają pokusie zniechęcenia, braku sensu i zagubienia. Zostają bez nadziei. Chrystus, który cierpiał, z miłością uczy nas pokonywać ból i cierpienie, ale tylko w zjednoczeniu z Nim samym. Do podstawowych, fundamentalnych elementów człowieczeństwa, których porzucenie zniszczyłoby człowieka należą: cierpieć z innymi, dla innych, cierpieć z powodu pragnienia prawdy i sprawiedliwości, cierpieć z powodu stawania się osobą, która naprawdę kocha. Świadomi często osobistych małych i tych wielkich cierpień, a także cierpień drugiego człowieka powinniśmy w duchu wiary ofiarować je Chrystusowi, czyli włączyć niejako w wielkie współcierpienie Chrystusa nasze małe trudy i cierpienia. W ten sposób nabiorą one sensu.

Pozwoliłem sobie na spotkaniu Koła Naukowego Teologów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II zadać studentom pytanie o konkretne drogowskazy chrześcijańskiej nadziei spotkane w ich życiu. A oto rezultat ich przemyśleń:

Drogowskazy nadziei dostrzeżone przez studentów teologii KUL

Paula (V rok Teologii, Starachowice) Podpisuję się, pod słowami Victora Frankla „Jeśli widzę jakieś po coś, zniosę każde coś”. Znakiem nadziei jest ciągłe poszukiwanie i zbliżanie się do Boga. Przekonanie o istnieniu stałego fundamentu, umożliwia widzenie „jakiegoś po coś”. Konsekwencją przekonania o istnieniu stałości-Boga jest radość, nie płytka i ulotna, lecz stała, bo zakorzeniona w poczuciu bycia dzieckiem Bożym.

Michał (III rok Teologii, Kętrzyn) Nadzieja wypływa z zażyłości z Bogiem. Im bliżej, tym większa. Im silniejsza relacja, tym więcej radości. Radości takiej pomimo czegoś złego, przykrego, niezrozumiałego dla nas. Dostrzeganie, rzekomo małych gestów pomocy od Boga - to właśnie znak nadziei.

Karolina (V rok, Tomaszów Mazowiecki) My sami rozdający miłość, to właśnie konkretne znaki nadziei. Znakiem są też ci, którzy przyjmują nadzieję, by potem rozesłać, podzielić się, by rozdać, nic nie tracąc.

Natalia (IV rok, Włodawa) Jak przejść przez życie trzymając nadzieję za rękę? Jak przejść, przez pędzący świat? Szopka, Betlejemska stajnia jest podpowiedzią jak to uczynić. Niezachęcające lokum? A jednak, zawierające wszystko, co ludzkie: strach, ciemność, odrzucenie, wiele rozterek i pytań matek i ojców…A przez ciemność, mrok przebijająca się światłość, miłość - największa Nadzieja. Widzenie cudów w codzienności np. cud życia. Taka nadzwyczajna zwyczajność.

Róża (IV rok, Suwałki) Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! (1 Tes 5,16) Radujcie i módlcie się - nie sami, lecz wspólnie. Znak nadziei widzę w istnieniu wspólnoty. Wspólnota, łączność, zrozumienie, pomoc, bycie obok kogoś, kto wspomoże. Bo przecież: „słowa, które Cię podniesie sam sobie nie wypowiesz”.

Paulina (IV rok, okolice Ostrołęki) Wykorzystanie przez Pana choć najmniejszej szczelinki, malutkiej płaszczyzny którą człowiek Mu pozostawia. Czy nie jest znakiem nadziei, iż Bóg nie rezygnuje i nie oczekuje całkowicie otwartych na oścież drzwi naszych serc? Zawsze znajdzie miejsce i czas, by dać się nam poznać i „wśliznąć się” do naszego życia.

Kacper (IV rok, Końskie) Najbardziej zauważalnym dla mnie znakiem nadziei jest krzyż. Widnieje w wielu miejscach, dostrzegamy go, bądź czasami mijamy nie zwracając uwagi, lecz uzmysławia nam, iż człowiek nigdy nie jest sam. Choćby na największe poczucie osamotnienia jest antidotum. Ja wierzę w Boga bliskiego, będącego nieopodal, mówiącego do mnie.

Agnieszka (III rok, okolice Ostródy) W czasie oczekiwania, dostrzec znaki nadziei…Dla mnie tymi znakami są wszyscy, którzy czuwają, czyli ci, którzy swojemu oczekiwaniu odjęli nieco bierności, a zastąpili ją wyjściem naprzeciw rozbudzonej, nieśpiącej miłości. Wspólnoty zakonne, kapłani, ludzie podejmujący Adwentowe dzieła - wszyscy Ci, którzy w umęczeniu codziennym, wypełniają swe powołanie. Ludzie pracujący sercem to dla mnie najjaśniejsze znaki nadziei.

Alena (IV rok, Mińsk) Sens nadziei - trwanie. Co by nas nie spotkało - dziękujemy. W każdym położeniu dziękujcie. (1 Tes 15,16) Przekonanie, iż wszystko jest po coś, że nie ma przypadków, bo jest On - Pan.

Dawid (IV rok, Biłgoraj) Znakami nadziei - wszelkie głosy manifestacji i głośnego opowiedzenia się za Chrystusem, np. stanowczy sprzeciw zdjęcia krzyża z jednej z Polskich szkół. Zachowywanie wszystkiego, co szlachetne, wartościowe i nie zobojętniałe.

Już dzisiaj zapalimy kolejną Adwentową świecę. Niech to światło rozjaśnia zakamarki naszego życia i pozwoli nam odkryć konkretne drogowskazy nadziei, których - jak widzimy - na naszej drodze nie brakuje. A dzisiejsze wskazanie św. Pawła niech jeszcze bardziej rozpali w nas nadzieję życia wiecznego: „Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona” (1 Tes 5,16-24).

 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Ks. dr Marek Grygiel SChr. jest kapłanem Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej. Jest pracownikiem naukowym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w Lublinie, zatrudnionym na stanowisku adiunkta przy Katedrze Historii Kościoła w XIX i XX w. Jest ponadto wykładowcą w Wyższym Seminarium Duchownym Księży Chrystusowców w Poznaniu oraz w Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Lublinie. Od października br. pełni obowiązki v-ce dyrektora Konwiktu Księży Studentów i Profesorów KUL.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

 

>>> powrót do strony głównej Rekolekcji <<<