Internetowe Rekolekcje Adwentowe 2012

dla Polonii i nie tylko....

„PANIE, PRZYMNÓŻ NAM WIARY !” (Łk 17,5)
Adwent 2012

II niedziela Adwentu

Ks. dr Waldemar Matusiak SChr. - Houston (USA)
e-mail: fr.waldemar@gmail.com

 

Przed tygodniem Ewangelia I niedzieli adwentu niemal przeraziła nas katastroficznymi obrazami zniszczenia nieba i ziemi. Dziś natomiast zaskakuje nas niezwykle szczegółowym wywodem historycznym, typowym dla czasów Jezusa. Wówczas, gdy chciano „umiejscowić” jakieś wydarzenie, wspominano aktualnie panujących władców. W odczytywanym dziś fragmencie Ewangelii tych faktorów jest bardzo dużo. Wyliczanie władców i kapłanów zajmuje kilka linijek tekstu, co wskazuje na ogromną troskę autora Ewangelii, by odpowiednio „datować” i w ten sposób także uwiarygodnić wydarzenia, które zamierzał opisać. Cała ta skrupulatność św. Łukasza świadczy o tym, że to, o czym miał pisać, miało ogromne znaczenie dla całego jego dzieła, czyli Ewangelii. Co jest tym wydarzeniem tak precyzyjnie umiejscowionym w czasie? Otóż właśnie wtedy „skierowane zostało Słowo Boże do Jana” (Łk 3, 2). Tylko tyle czy aż tyle?

Oto Słowo Boże” – takie słowa słyszymy podczas każdej Mszy św. Czy wówczas wyobrażamy sobie, że uczestniczymy w czymś wyjątkowym? Czy przeszywa nas dreszcz tak charakterystyczny dla świadków naprawdę dziejowych wydarzeń? Raczej chyba jesteśmy dość oswojeni z faktem wielokrotnego w naszym życiu czytania Słowa Bożego i takich reakcji u nas nie widać. A jednak fakt skierowania przez Boga Słowa do człowieka ma ogromne znaczenie. Słowo to przecież zabrzmiało już na początku stworzenia: „Bóg rzekł i powstało” (por. Rdz 1, 3). Później, gdy nadeszła „pełnia czasu”, Słowo to stało się ciałem w osobie Jezusa Chrystusa. To Słowo było głoszone przez Niego i potwierdzone Jego życiem. Następnie Słowo to zostało utrwalone w Biblii, przez którą do nas ciągle przemawia. To słowo jest żywe i trwa (por. 1 P 1, 23). Autor listu do Hebrajczyków pisze o nadzwyczajnej skuteczności tego Słowa w procesie kształtowania serca i sumienia człowieka. „Ono jest żywe i skuteczne (…) zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr 4, 12). Widzimy zatem, że sam fakt możliwości obcowania ze Słowem Bożym ma niezastąpione znaczenie dla formacji chrześcijańskiej, stąd nie może nas dziwić to nadzwyczajne podejście św. Łukasza. Identyczne stanowisko zajmuje Kościół, który Słowo Boże uważa za swój fundament, rodzi się z niego i nim żyje (Verbum Domini n. 3). Jednak przy okazji rekolekcji warto zapytać jaka jest nasza osobista praktyka, nasze osobiste doświadczenie w tym względzie? Czy bolesny tekst Romana Brandstaettera „Lament nieczytanej Biblii” jest już nieaktualny czy wciąż mógłby być odpowiednią odpowiedzią na zadane właśnie pytanie? „Stoję na najwyższej półce twojej domowej biblioteki, wciśnięta między stare pożółkłe, od wielu lat nietknięte tomy encyklopedii… I tak stojąc od wielu lat niedostrzeżona, nieomal niewidzialna, spokojnie medytuję nas moim niewesołym losem…”

Podstawowym miejscem i czasem słuchania Słowa Bożego w Kościele jest niedzielna Msza św. Jak wszyscy dobrze wiemy sposób jej sprawowania został przekazany nam przez samego Chrystusa. To On wybrał na Ostatnią Wieczerzę posiłek paschalny, czyli najbardziej uroczysty posiłek Żydów, składający się z tzw. „hagady” czyli czytania Biblii i opowiadania o wyjściu z niewoli egipskiej, po którym następowało spożywanie tradycyjnych potraw. Podobnie Msza św. składa się jak gdyby z 2 części: Liturgii Słowa i Liturgii Eucharystycznej. Osiągnięcie celu Mszy św., którym jest spotkanie z Chrystusem Zmartwychwstałym jest możliwe tylko wtedy, gdy przejdziemy przez obydwa te etapy: uczta Słowa Bożego i uczta Eucharystyczna. Bardzo ciekawa w tym względzie jest praktyka Kościoła dotycząca tzw. kultu Eucharystii poza Mszą św., czyli udzielania komunii św. chorym w ich domach, szpitalach czy hospicjach. Także w takiej sytuacji Kościół nakazuje, aby przeczytać nawet najkrótszy fragment Pisma św. i dopiero po tym udzielić komunii św. choremu. Chodzi o to, żeby doszło do tego przejścia przez dwa wymiary spotkania z Chrystusem najpierw w Jego Słowie a potem w Jego Ciele.

Dziś ludzie mają coraz większe trudności ze skupieniem i odpowiednim wsłuchaniem się w Słowo Boże czytane podczas Mszy św. w kościele. Taki wpływ ma na nas cywilizacja. Jest nam coraz trudniej wyciszyć się, medytować, uczestniczyć w akcji liturgicznej. I jest to spowodowane obiektywnymi trudnościami. Z drugiej zaś strony wszyscy mamy nieograniczoną wręcz możliwość odpowiedniego przygotowania się do tego wydarzenia przez wcześniejsze przeczytanie czytań niedzielnej liturgii. Są to strony internetowe, systematycznie przesyłanie e-maile z czytaniami, mszaliki różnego rodzaju: całoroczne i wydawane co miesiąc. Słowo Boże jest rzeczywiście blisko nas! Potrzeba tylko wypracowania nawyku sięgania po nie! Wszak Lud Boży przez kolejne stulecia swoich dziejów w nim zawsze znajdował swoją siłę, i również dzisiaj wspólnota kościelna wzrasta przez słuchanie, celebrację i studium Pisma św. (Verbum Domini, n. 3).

Jan Chrzciciel otrzymane Słowo przekazywał ludziom. Jaka jest treść tego słowa? Co głosił na początku swojej działalności? Było to wezwanie do nawrócenia. Obrazy, którymi się posługiwał: „przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego” (Łk 3, 4) zawierają w sobie właśnie to wezwanie do nawrócenia. Interesujące jest kilkakrotne powtórzenie słowa „każdy, każda”. Jan daje w ten sposób do zrozumienia, że proces nawrócenia musi być rozpoczęty od bardzo szczerego rachunku sumienia. W rachunku sumienia każdy grzech i każda nasza niedoskonałość powinna zostać dotknięta pokorną modlitwą o możliwość pokonania tych słabości. Stąd rachunek sumienia, będący początkiem drogi nawrócenia, albo jak uczymy się na katechezie – pierwszym warunkiem spowiedzi - musi zakładać absolutną szczerość wobec Boga. Tylko szczerość gwarantuje nasze nawrócenie i uzdrowienie. Już św. Augustyn mówił o ścisłym związku między szczerością wyznania grzesznika a jego nawróceniem. Każdy grzech zbagatelizowany, skryty, niedotknięty czy zawoalowany, będzie dalej się sączył jak niegojąca się rana powodująca gangrenę.

Czasami można się spotkać z narzekaniami ludźmi na temat sakramentu pokuty i pojednania. Zwłaszcza w okresach „gorących”, przed wielkimi świętami, kiedy trzeba stanąć w dużej kolejce, wszystkim towarzyszy duży pośpiech, spowiednicy są bardzo zmęczeni. Ale także w takiej sytuacji powinniśmy się raczej pytać samych siebie, co zrobiliśmy, żeby było lepiej? Czy nasze dotychczasowe doświadczenie w przeżywaniu tego sakramentu niczego nas nie nauczyło, żeby poprawić sposób podejścia do niego i cieszyć się jego jeszcze większą owocnością?

Zanim rozpoczniemy nasze osobiste przygotowanie do przeżycia tego sakramentu spróbujmy pomodlić się słowami bł. Jana kardynała Newmana:

Jednego tylko się lękam – obecności grzechu wśród nas.
Wzrost Kościoła nie zależy ani od papieża i biskupów,
ani od duchowieństwa i zakonów, zależy tylko od nas.
Jeżeli miłosierdzie Boże nie zda się na nic, to tylko dlatego, że zniweczył je grzech.
Módlcie się, byśmy nie uszli temu przeznaczeniu, do którego Bóg nas wzywa,
by nas nawiedziła Jego łaska i pomogła zerwać więzy letniości i lenistwa,
opanować naszą wolę i kierować postępkami, byśmy wciąż wzrastali
w pobożności i gorącości ducha i odczuwali tę pomoc, która idzie z nieba,
gdy nasze siły zawiodą. Amen.

 

>>> powrót do strony głównej Rekolekcji <<<