Internetowe Rekolekcje Adwentowe 2016

dla Polonii i nie tylko....

"O SŁUCHANIU I SPOSOBACH ODPOWIEDZI BOGU"
Adwent 2015

II niedziela Adwentu

ks. Krzysztof Nowrot - Rybnik
e-mail: knowrot@interia.eu

Pamiętam, jak przed laty w odpowiedzi na kierowaną do bierzmowańców prośbę o narysowanie Pana Boga, otrzymałem do ręki kartkę z kilkoma kolorowymi bohomazami na kształt okręgów. „Bo wie ksiądz: Bóg to jest moc, taka siła… tak Go sobie wyobrażam” - tłumaczył mi młody człowiek. Nie - odpowiedziałem. Bóg jest osobą. Bóg słyszy, czuje i kocha, jak my. Brak tej świadomości prowadzić nas będzie zawsze do odebrania sobie motywacji do wchodzenia z Nim w kontakt. Bóg istotnie jest silny, ale nie jest bezosobową siłą. On ma niewyobrażalną moc przemiany tego świata, ingerencji w nasze życie, ale nie działa bezmyślnie, machinalnie. Słyszy, czuje i - co najważniejsze - kocha. A w związku z tym - także liczy się z nami, nie jest wobec nas obojętny. I będzie cierpliwie czekał na naszą mobilizację w staraniach o Niego.

Chcę, aby wybrzmiało to dzisiaj dobrze w kontekście pytań o naszą modlitwę, o nasz dialog z Panem Bogiem. Bo jak podejmować go z bliżej nieokreśloną potęgą?! Jak się zwierzać, żalić, jak prosić kogoś, kto nie wiemy nawet, czy nas rozumie… czy nas słyszy? I jak w takim razie walczyć o czas na modlitwę? Dla kogo? Jak cokolwiek odkładać na rzecz kontaktu z „takim” bogiem?

W Ewangelii wg św. Łukasza (18, 9-14) znaleźć można Jezusowy opis modlitwy dwóch mężczyzn, którzy przyszli do tej samej świątyni. Pamiętamy to: faryzeusz i celnik. Obaj chcą mówić Bogu o sobie, przychodzą doń z własnym życiem. Jednak - jak różne jest to przyjście. Mnie interesuje ten pierwszy bohater, faryzeusz, człowiek, który dziękuje Bogu. Wydawać by się mogło, że to piękna postawa; piękna modlitwa, w której Bóg uznany jest za darczyńcę. Ale? Ta modlitwa w zasadzie kończy się na słowie „dziękuję”; w tym miejscu przestaje być już zwrotem do Boga! Tekst: „że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści…” i jak on, ten celnik - jest powiedzeniem samemu sobie o jedno słowo za dużo. A potem jest już tylko gorzej: „Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego…” Po co te przechwały?! Jeśli nie mam świadomości, do Kogo mówię, zawsze będę mówił byle co, byle jak, aż w końcu przestanę mówić wcale. Bóg jest osobą: słyszy mnie i widzi, kocha. I boleć będzie na skutek mojego odejścia.

Ks. Marek Spyra głosił co dopiero rekolekcje akademickie w Rybniku i mówił m.in. o „twarzy w kościele”, o twarzy Boga w naszych świątyniach. W parafii, której jest on proboszczem, ks. Marko Rupnik, jezuita i plastyk, podjął się wykonania mozaiki patronki kościoła. Kiedy artysta przyjechał do Polski, wszedł do oczekującej na dzieło świątyni i zapytał o… twarz. „Gdzie tu jest twarz?” Chrześcijaństwo jest religią relacji, religią kontemplacji Oblicza. To zrozumieli już dawno prawosławni! Kiedy wpatrywali się w przebóstwioną twarz Boga w ikonie; patrzyli na Jego ludzkie rysy i tak wiedzieli, że ich rozumie. Łatwiej wnikali w tajemnicę Boga, gdy czuli, że jest im bliski, coraz bardziej rozumiejąc Jego istotę.

Uderza mnie historia opisana w Księdze Tobiasza (8, 4-9). Polecam dziś i jej lekturę. Tam też zawarty jest tekst o modlitwie. Dwoje młodych ludzi, Tobiasz i Sara, w noc po swoim ślubie, staje do modlitwy przed Bogiem. Znajdują się w dość ciężkiej dla siebie sytuacji (dla Sary to kolejny ślub w jej życiu, dotąd po nocy poślubnej grzebała wszystkich swoich mężów). Oboje czują psychiczny ciężar. A jak się modlą? Niczego nie narzucając Bogu. Rozpoczynając od uwielbienia Go, od zachwytu nad Jego wielkością. Nie czynią tak dla Niego samego, bardziej dla siebie, dla odkrycia swojego przed Nim miejsca, dla przyznania Mu (znowuż) pierwszeństwa. Potem przywołują Jego obecność w historii zbawienia (Adam i Ewa), w życiu innych małżonków - by dostrzec Jego odwieczną troskę o wszystkich ludzi (a przy tym troskę o nich samych!). Dalej, podejmują przed Bogiem zobowiązanie do życia zgodnego z Jego wolą - by łaska, która ma się objawić, trafiła na podatny grunt. Na końcu dopiero Tobiasz z Sarą proszą: zmiłuj się nad nami, okaż nam litość, wejrzyj na nas łaskawie - jakby zostawiając Bogu przestrzeń do realizacji Jego planu.

Zauważmy, że celnik, który modli się obok faryzeusza, mówi Bogu to samo: miej litość dla mnie, wejrzyj na mnie z miłością. Po prostu: działaj w moim życiu! Jeśli ja już sobie w nim nie radzę, nie zamierzam przeszkadzać Tobie w zaprowadzaniu tam porządku…

ks. Krzysztof Nowrot

(od 2009 roku kapłan archidiecezji katowickiej, od września 2016 duszpasterz akademicki w Rybniku, ponadto opiekun Towarzystwa Ciemnych Typów bł. Piotra Jerzego Frassatiego [liczącej dziewięćset osób grupy modlących się za siebie i chodzących po górach głównie młodych ludzi].

 

>>> powrót do strony głównej Rekolekcji <<<