Internetowe Rekolekcje Adwentowe 2016

dla Polonii i nie tylko....

"O SŁUCHANIU I SPOSOBACH ODPOWIEDZI BOGU"
Adwent 2015

III niedziela Adwentu

ks. Krzysztof Nowrot - Rybnik
e-mail: knowrot@interia.eu

Kilka lat temu w swoim pokoju na probostwie odbieram telefon. „Ja się pytam, gdzie jest Pan Bóg?!” – słyszę krzyk do słuchawki. Dzwoni moja była uczennica, altowiolistka, studentka uniwersytetu muzycznego. Parę dni wcześniej w jednej z polskich filharmonii ginie po koncercie młoda dziewczyna, harfistka, zamordowana w garderobie przez nieznajomego mężczyznę. Jak okazuje się w rozmowie, jest to koleżanka ze studiów mojej, dzwoniącej właśnie do mnie, uczennicy. „Ja się pytam, gdzie jest Pan Bóg?!” To pytanie skierowane do mnie, powodowane jest bólem i niezrozumieniem wobec tragedii, która miała miejsce.

Jestem akurat po lekturze przemówienia, jakie Papież Benedykt XVI wygłosił w byłym obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Papież-Niemiec, w miejscu, gdzie inni Niemcy mordowali w czasie wojny ludność z całego świata. Mówił wtedy o tym, jak wiele pytań nasuwa się w tym miejscu zbrodni i jak powraca wśród nich ciągle jedno i to samo pytanie: „Gdzie był Bóg w tamtych dniach? Dlaczego milczał? Jak mógł pozwolić na tak wielkie zniszczenie, na ten tryumf zła?” Powtarzam te słowa przez telefon. Cytując Papieża, mówię też, że „nie potrafimy przeniknąć tajemnicy Boga – widzimy tylko jej fragmenty i błądzimy, gdy chcemy stać się sędziami Boga i historii”. Pewien jestem (za Papieżem), że człowiek, na bazie wiedzy, którą dysponuje, powiedzieć może jedynie, że Boga nie było w sercach oprawców (skoro Bóg jest miłością), ale gdzie był, dlaczego milczał, co robił w tym czasie…? Bóg, ponieważ jest miłością, wstrzymuje się z ingerencją w działanie człowieka, którego stworzył z miłości i któremu dał wolność. Dopuszcza trudne chwile. Nie chwyta go za rękę, nie broni, gdy ten popełnia błąd, by nie zaprzeczyć swoim darom. Jemu, oprawcy, i temu, w kogo człowiek uderza, nie odbiera tego, czego udzielił został każdemu po równo. Bóg patrzy jednak uważnie i wszystkim, którzy cierpią lub niesłusznie giną, udzieli nagrody w życiu wiecznym, a o tych, którzy zadają cierpienie, upominać się będzie w doczesności, wielokrotnie, by skłonić ich do starań o życie skierowane w stronę Raju. My „nie potrafimy przeniknąć tajemnicy Boga – widzimy tylko jej fragmenty”, ale nie możemy w związku z tym winić Boga za to, co wydaje nam się w tej historii okrutne, a wynika z ludzkiej działalności. Winniśmy raczej ufać, że w wieczności wszystkich spotka nagroda.

Proponuję, by sięgnąć dzisiaj do tekstu Ewangelii według św. Marka. W jej dziesiątym rozdziale (10, 46-52) znajdziemy opis uzdrowienia pod Jerychem niewidomego człowieka, Bartymeusza. Zachwyca mnie w tym tekście to, że człowiek ów „załapuje się” na uzdrowienie, gdy Chrystus opuszcza miasto, gdy właściwie wychodzi już z Jerycha – a więc jakby… w ostatnim momencie. Czerpię z tego wskazówkę, że każdy ma szansę na łaskę. Ale tutaj warto wychwycić i to, że Bartymeusz krzyczy do Jezusa: „Ulituj się nade mną”. Przypomnijmy sobie rady z ubiegłego tygodnia o sposobie formułowania modlitwy: że ma być ona szeroka, zostawiać Bogu pole do decydowania o tym, co dla mnie najlepsze… Spójrzmy też na to, czego właściwie potrzeba siedzącemu przy bramie miejskiej Bartymeuszowi. On jest synem Tymeusza (ma konkretną, znaną wszystkim rodzinę). Nie żyje też w małym mieście. Nie zastanawia Was, że ten człowiek siedzi przy drodze i żebrze? A od kiedy niewidomy z definicji musi być żebrakiem? Nie jest niesprawny co do mowy, sposobu poruszania się i bystrości umysłu – świetnie wyłapuje przecież Jezusowy głos pośród zgiełku, i biegnie, gdy tylko spostrzeże, że Pan przebywa blisko… Czy trudność życia nie bywa dla wielu sposobem na przeżywanie życia?

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych na koncertach Celine Dion i Andrei Bocellego usłyszeć można było wyjętą z animowanego filmu Legenda Camelotu piosenkę „The Prayer”. Śpiewa ją – jak wiemy – niewidomy piosenkarz, światowej sławy tenor. Utrata wzroku nie jest przeszkodą uniemożliwiającą mu życie. Utrudnia je, ale go nie odbiera. A Bocelli i towarzysząca mu Celine Dion śpiewają jeszcze w tej piosence: „Modlę się, byś był naszymi oczami i strzegł nas tam gdzie idziemy, i pomagał nam być rozsądnymi wtedy, gdy jesteśmy zagubieni…” – jakby odnosili się do tego balastu. Myślę, że warto nie tylko szeroko prosić: „Ulituj się!”, ale też: stań się moimi oczami w ocenie tego świata, nie pozwól mi oskarżać i gorszyć się tym, co widzę, jak bardzo jest okrutne. Pomóż mi, Boże, dokonać Twojej, pełnej miłości oceny wszystkiego, co mnie otacza. Stań się moimi oczami, bym nie krzywdził i nie żalił się na nikogo, ale żył tak bardzo, jak tylko mogę. I nie szukał tego, co dla mnie łatwe. Nie marnował czasu, siedząc i żebrząc ciągle o wsparcie.

ks. Krzysztof Nowrot

(od 2009 roku kapłan archidiecezji katowickiej, od września 2016 duszpasterz akademicki w Rybniku, ponadto opiekun Towarzystwa Ciemnych Typów bł. Piotra Jerzego Frassatiego [liczącej dziewięćset osób grupy modlących się za siebie i chodzących po górach głównie młodych ludzi].

 

>>> powrót do strony głównej Rekolekcji <<<